Lektury - główna
Relaks po lekturze:
Gry
Dowcipy
Obrazki
Ubieranki

I. Stworzenie świata.
(1,1 - 2,3)
STWORZENIE (1,1-2,3). - Wstęp (1,1). Pierwotny chaos (2). Stworzenie światła (3-5), sklepienia niebieskiego (6-8); rozdzielenie wody i lądu (9-10); stworzenie roślin i drzew (11-13); gwiazd (14-19); zwierząt wodnych i ptaków (20-23); zwierząt domowych, zwierząt dzikich i płazów (24-25); pierwszej pary ludzi (26-32). Spoczynek Boga i ustanowienie szabatu (2,1-3).

1
1 Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię.
2 A ziemia była pusta i próżna, i ciemności były nad głębokością, a Duch Boży unosił się nad wodami.
3 - I rzekł Bóg: "Niech się stanie światłość."
4 I stała się światłość. I ujrzał Bóg światłość, że była dobra, i przedzielił światłość od ciemności.
5 I nazwał światłość Dniem, a ciemność Nocą.
6 I stał się wieczór i poranek, dzień jeden. - I rzekł Bóg: "Niech się stanie sklepienie między wodami i niech przedziela wody od wód."
7 I uczynił Bóg sklepienie, i przedzielił wody, które były pod sklepieniem, od tych, które były nad sklepieniem. I stało się tak.
8 I nazwał Bóg sklepienie Niebem. I był wieczór i poranek, dzień wtóry.
9 - Potem rzekł Bóg: "Niech się zbiorą wody, które są pod niebem, na jedno miejsce i niech się ukaże suchy ląd!" I stało się tak.
10 I nazwał Bóg suchy ląd Ziemią, a zebranie wód nazwał Morzem. I widział Bóg, że było dobre.
11 I rzekł: "Niech zrodzi ziemia ziele zielone i dające nasienie; i drzewo rodzajne owoc czyniące według rodzaju swego, w którym by nasienie jego było na ziemi."
12 I stało. się tak. I zrodziła ziemia ziele zielone i dające nasienie według rodzaju swego; i drzewo czyniące owoc i mające każde z nich nasienie według rodzaju swego. I widział Bóg, że było dobre.
13 I stał się wieczór i poranek, dzień trzeci.
14 - I rzekł Bóg: "Niech się staną światła na sklepieniu nieba i niech dzielą dzień od nocy; i niech będą na znaki i czasy i dni i lata, aby świeciły na sklepieniu nieba, a oświecały ziemię!"
15 I stało się tak.
16 I uczynił Bóg dwa światła wielkie: światło większe, aby rządziło dniem i światło mniejsze, aby rządziło nocą, i gwiazdy.
17 I umieścił je na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią, żeby rządziły dniem i nocą, i dzieliły światłość od ciemności.
19 I widział Bóg, iż było dobre.
20 I stał się wieczór i poranek, dzień czwarty. - Rzekł też Bóg: "Niech wywiodą wody płazy o duszy żyjącej i ptactwo nad ziemią pod sklepieniem nieba."
21 I stworzył Bóg wieloryby wielkie i wszelką istotę żyjącą i ruszającą się, którą wywiodły wody według rodzaju ich; i wszelkie ptactwo według rodzaju jego. I widział Bóg, iż było dobre.
22 I błogosławił im mówiąc: "Rośnijcie i mnóżcie się, i napełniajcie wody morskie; a ptactwo niech się mnoży na ziemi."
23 I stał się wieczór i poranek, dzień piąty.
24 - Rzekł też Bóg: "Niech zrodzi ziemia istoty żyjące według ich rodzaju: bydło i płazy i zwierzęta ziemi, według ich rodzajów." I stało się tak.
25 I uczynił Bóg zwierzęta ziemi według rodzajów ich i bydło i wszelkie ziemiopłazy według ich rodzaju. I widział Bóg, że było dobre.
26 I rzekł: "Uczyńmy człowieka na obraz i na podobieństwo nasze; a niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem powietrznym, i nad zwierzętami, i nad wszystką ziemią, i nad wszelkim płazem, który pełza po ziemi."
27 I stworzył Bóg człowieka na obraz swój, na obraz Boży stworzył go, mężczyzną i niewiastą stworzył ich.
28 I błogosławił im Bóg, i rzekł: "Rośnijcie i mnóżcie się, i napełniajcie ziemię, a czyńcie ją sobie poddaną; i panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami, które się ruszają na ziemi."
29 I rzekł Bóg: "Oto dałem wam wszelkie ziele, rodzące nasienie na ziemi i wszystkie drzewa, które same w sobie mają nasienie rodzaju swego, aby wam były na pokarm;
30 i wszystkim zwierzętom ziemi, i wszystkiemu ptactwu powietrznemu i wszystkiemu, co się ruszana ziemi, i w czymkolwiek jest dusza żyjąca, aby miały co jeść." I stało się tak.
31 I widział Bóg wszystkie rzeczy, które był uczynił: i były bardzo dobre. I stał się wieczór i poranek, dzień szósty.
2
1 Dokończone zostały tedy niebiosa i ziemia, i wszystka ich ozdoba.
2 I dokonał Bóg w dzień siódmy dzieła swego, które uczynił; i odpoczął w dzień siódmy od wszelkiego dzieła, które sprawił.
3 I błogosławił dniowi siódmemu, i uświęcił go, bo weń odpoczął od wszelkiego dzieła swego, które stworzył Bóg i wykonał.

II. Raj ziemski.
(2,4 - 3,24)
1. W RAJU ZIEMSKIM (2,4-24). - Wstęp (2,4). Stworzenie pierwszego człowieka (5-7). Raj (8-14). Przykazanie Boże (15-17). Imiona zwierząt (18-20). Stworzenie niewiasty i początek małżeństwa (21-25).

4 Te są dzieje nieba i ziemi, gdy były stworzone w dzień, w którym uczynił Pan Bóg niebo i ziemię, i wszelką różdżkę polną, nim wzeszła na ziemi, i wszelkie ziele krainy, zanim wyrosło.
5 Nie spuścił bowiem był Pan Bóg dżdżu na ziemię i człowieka nie było, który by uprawiał ziemię.
6 Ale zdrój wydobywał się z ziemi, oblewający wszystek wierzch ziemi.
7 Utworzył tedy Pan Bóg człowieka z mułu ziemi i tchnął w oblicze jego dech żywota: i stał się człowiek istotą żyjącą.-
8 A zasadził był Pan Bóg raj rozkoszy od początku i w nim umieścił człowieka, którego utworzył.
9 I wywiódł Pan Bóg z ziemi wszelkie drzewo piękne ku widzeniu i ku jedzeniu smaczne, drzewo też żywota w środku raju i drzewo wiadomości dobrego i złego.
10 A rzeka wychodziła z miejsca rozkoszy na oblewanie raju, a stamtąd dzieliła się na cztery główne rzeki.
11 Imię jednej Pison; ta okrąża wszystką ziemię Hewilat, gdzie się znajduje złoto,
12 a złoto ziemi owej jest najlepsze; tam się znajduje bdelium i kamień oniksowy.
13 A imię rzeki wtórej Gehon; ta okrąża wszystką ziemię etiopską.
14 Imię zaś rzeki trzeciej Tygrys; ta idzie ku Assyryjczykom. Rzeką czwartą jest Eufrat.
15 - Wziął tedy Pan Bóg człowieka i posadził go w raju rozkoszy, aby uprawiał i strzegł go.
16 I rozkazał mu mówiąc: "Z każdego drzewa rajskiego jedz;
17 ale z drzewa wiadomości dobrego i złego nie jedz, bo którego dnia będziesz jadł z niego, śmiercią umrzesz."
18 -Rzekł też Pan Bóg: "Niedobrze być człowiekowi samemu; uczyńmy mu pomoc jemu podobną."
19 Utworzywszy tedy Pan Bóg z ziemi wszelkie zwierzęta ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne, przywiódł je do Adama, aby zobaczyć, jak je nazwie, wszystko bowiem, czym nazwał Adam istoty żyjące, jest ich imieniem.
20 I nazwał Adam imionami ich wszystkie zwierzęta i wszystko ptactwo powietrzne, i wszystkie zwierzęta ziemi; lecz Adamowi nie znajdował się pomocnik podobny jemu.
21 - Przypuścił tedy Pan Bóg twardy sen na Adama; a gdy zasnął, wyjął jedno żebro z niego, i napełnił ciałem miejsce jego.
22 I zbudował Pan Bóg z żebra, które wyjął z Adama, niewiastę, i przywiódł ją do Adama.
23 I rzekł Adam: "To teraz kość z kości moich i ciało z ciała mego; tę będą zwać Mężyną, bo z męża wzięta jest."
24 Przeto opuści człowiek ojca swego i matkę, a przyłączy się do żony swej, i będą dwoje w jednym ciele.
25 A byli oboje nadzy, to jest Adam i żona jego, a nie wstydzili się.

2. GRZECH I WYPĘDZENIE Z RAJU
(3,1-24). Pokusa (3,1-5); upadek (6-7); spotkanie z Bogiem (8-13); przeklęcie węża (14-15); ukaranie niewiasty (16) i mężczyzny (17-19); imię Ewa (20); odzienie ze skóry (21); wypędzenie z raju (22-24).

3
1 Ale i wąż był chytrzejszy nad inne wszystkie zwierzęta ziemi, które był Pan Bóg stworzył. Rzekł on do niewiasty: "Czemu wam Bóg przykazał, żebyście nie jedli z każdego drzewa rajskiego?"
2 Odpowiedziała mu niewiasta: "Z owocu drzew, które są w raju, pożywamy,
3 ale z owocu drzewa, które jest w środku raju, rozkazał nam Bóg, abyśmy nie jedli i nie do tykali się go, byśmy snadź nie pomarli."
4 I rzekł wąż do niewiasty: "Żadną miarą nie umrzecie śmiercią.
5 Bo wie Bóg, iż któregokolwiek dnia będziecie jeść z niego, otworzą się oczy wasze i będziecie jako bogowie, znając dobre i złe."
6 - Ujrzała tedy niewiasta, że dobre było drzewo ku jedzeniu i piękne dla oczu, i na wejrzenie rozkoszne; i wzięła z owocu jego, i jadła, i dała mężowi swemu, który jadł.
7 I otworzyły się oczy obojga; a gdy poznali, że byli nagimi, pozszywali liście figowe i poczynili sobie zasłony.
8 - A gdy usłyszeli głos Pana Boga, przechodzącego się po raju w czas wietrzyka po południu, skrył się Adam i żona jego od oblicza Pana Boga między drzewa rajskie.
9 I zawołał Pan Bóg Adama, i rzekł mu: "Gdzieżeś?"
10 On odpowiedział: "Usłyszałem twój głos w raju i zląkłem się, przeto żem jest nagi, i skryłem się."
11 Rzekł mu: "A któż ci pokazał, żeś jest nagi, jeno żeś jadł z drzewa z któregom ci rozkazał, abyś nie jadł?"
12 I rzekł Adam: "Niewiasta, którąś mi dał za towarzyszkę, dała mi z drzewa i jadłem."
13 I rzekł Pan Bóg do niewiasty: "Czemuś to uczyniła?" Ona odpowiedziała: "Wąż mię zwiódł i jadłam."
14 - I rzekł Pan Bóg do węża: "Iżeś to uczynił, przeklętyś jest między wszystkimi bydlętami i zwierzętami polnymi; na piersiach twoich czołgać się będziesz i ziemię jeść będziesz po wszystkie dni żywota twego.
15 Położę nieprzyjaźń między tobą, a między niewiastą i między potomstwem twoim, a potomstwem jej; ona zetrze głowę twoją, a ty czyhać będziesz na piętę jej."
16 - Do niewiasty też rzekł: "Pomnożę nędze twoje i poczęcia twoje; z boleścią rodzić będziesz dziatki i pod mocą będziesz mężową, a on będzie panował nad tobą."-
17 Adamowi zaś rzekł: "Iżeś usłuchał głosu żony twojej i jadłeś z drzewa, z któregom ci był kazał, abyś nie jadł, przeklęta będzie ziemia w dziele twoim; w pracach jeść z niej będziesz po wszystkie dni żywota twego.
18 Ciernie i osty rodzić ci będzie, a ziele ziemi jeść będziesz.
19 W pocie oblicza twego będziesz pożywał chleba, aż się wrócisz do ziemi z którejś wzięty; boś jest prochem i w proch się obrócisz."
20 - I nazwał Adam żonę swą imieniem Ewa, gdyż ona była matką wszech żyjących.
21 Uczynił też Pan Bóg Adamowi i żonie jego szaty ze skórek i przyoblekł ich.
22 - I rzekł: "Oto Adam stał się jako jeden z nas, znający dobre i złe; żeby teraz nie ściągnął snadź ręki swej i nie wziął też z drzewa żywota i nie jadł, a był żyw na wieki!"
23 I usunął go Pan Bóg z raju rozkoszy, żeby uprawiał ziemię, z której został wzięty;
24 i wygnał Adama, a przed rajem rozkoszy postawił cherubów i miecz płomienisty i obrotny w celu strzeżenia drogi do drzewa żywota.

III. Pierwsi potomkowie Adama i Ewy.
(4,1 - 5,32)
1. KAIN I ABEL (4,1-16). Narodzenie Kaina i Abla (4,1-2), ich ofiary (3-5a); zazdrość Kaina i zamordowanie Abla (5b-8). Ukaranie Kaina (9-16).

4
1 Adam potem poznał żonę swoją Ewę, która poczęła i porodziła Kaina mówiąc: "Otrzymałam człowieka przez Boga."
2 I znowu porodziła brata jego Abla. A był Abel pasterzem owiec, Kain zaś oraczem.
3 I stało się po wielu dniach, iż Kain ofiarował Panu dary z owoców ziemi.
4 Abel też ofiarował z pierworodnych trzody swojej i z tłustości ich.
5 I wejrzał Pan na Abla i na dary jego, ale na Kaina i na dary jego nie wejrzał. I rozgniewał się Kain bardzo, i zapadła mu twarz.
6 I rzekł Pan do niego: "Czemuś się rozgniewał i czemu zapadła ci twarz?
7 Czyż jeśli dobrze czynić będziesz, nie otrzymasz, a jeśli źle, natychmiast w drzwiach grzech twój nie będzie? Lecz pod tobą będzie pożądliwość jego i ty nad nią panować będziesz."
8 I rzekł Kain do Abla brata swego: "Wynijdźmy na pole." A gdy byli na polu, powstał Kain na Abla, brata swego i zabił go.
9 I rzekł Pan do Kaina: "Gdzie jest Abel, brat twój?" A on odpowiedział: "Nie wiem. Czyż ja jestem stróżem brata mego?"
10 I rzekł do niego: "Coś uczynił? głos krwi brata twego woła do mnie z ziemi.
11 Teraz tedy będziesz przeklętym na ziemi, która otworzyła paszczę swą i przyjęła krew brata twego z ręki twojej.
12 Gdy ją uprawiać będziesz, nie da tobie owoców swoich; tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi."
13 I rzekł Kain do Pana: "Większa jest nieprawość moja, niżbym miał odpuszczenia być godzien.
14 Oto mię dziś wyganiasz z ziemi, i skryję się przed obliczem twoim, i będę tułaczem i zbiegiem na ziemi; każdy tedy, kto mię znajdzie, zabije mię."
15 I rzekł mu Pan: "Żadną miarą tak nie będzie; ale każdy, kto by zabił Kaina, siedmiorako będzie karan." I włożył Pan na Kaina znamię, aby go nie zabijał nikt, kto by go spotkał.
16 I wyszedłszy Kain od oblicza Pańskiego, mieszkał wygnańcem w ziemi na wschód od Edenu.

II. POTOMSTWO KAINA I ROZWÓJ KULTURY. POCZĄTEK WIELOŻEŃSTWA (4,17-24).

17 I poznał Kain żonę swoją, która poczęła i porodziła Henocha, i zbudował miasto i nazwał je od imienia syna swego Henoch.
18 Potem Henoch zrodził Irada, a Irad zrodził Mawiaela, a Mawiael zrodził Matuzaela, a Matuzael zrodził Lamecha.
19 Ten pojął dwie żony: imię jednej było Ada, a imię drugiej Sella.
20 I urodziła Ada Jabela, który był ojcem mieszkających w namiotach i pasterzów.
21 Imię zaś brata jego Jubal; ten był ojcem grających na harfach i fletniach.
22 Sella też urodziła Tubalkaina, który młotem robił i był rzemieślnikiem wszelkiej roboty z miedzi i żelaza. A siosttą Tubalkainową była Noema.
23 I rzekł Lamech żonom swym, Adzie i Selli: "Słuchajcie głosu mego, żony Lamechowe, posłuchajcie mowy mojej: żem zabił męża za ranę moją i młodzieniaszka za siniec mój.
24 Siedmioraka pomsta będzie za Kaina, a za Lamecha siedemdziesiąt siedem kroć."

3. SET I JEGO POTOMSTWO (4,25-26).

25 Poznał też jeszcze Adam żonę swoją i porodziła syna, i nadała mu imię Set mówiąc: "Dał mi Bóg potomstwo inne zamiast Abla, którego zabił Kain."
26 Ale i Setowi narodził się syn, którego nazwał Enos; ten począł wzywać imienia Pańskiego.

4. POTOMSTWO ADAMA PRZEZ SETA AŻ DO NOEGO (5,1-32). Adam (5,1-5), Set (6-8), Enos (9l-11), Kajnan (12-14), Malaleel (15-17), Jared (18-20), Henoch (21-24), Matusala (25-27), Lamech (28-31), Noe (32).

5
1 Ta jest księga pokoleń Adama. W dzień, w którym stworzył Bóg człowieka, na podobieństwo Boże uczynił go.
2 Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, i błogosławił im, i nadał im imię Adam w dzień, w którym zostali stworzeni.
3 I żył Adam sto i trzydzieści lat, i zrodził na obraz i podobieństwo swoje, i nazwał imię jego Set.
4 I upłynęło dni Adama, potem gdy zrodził Seta, osiemset lat; i zrodził synów i córki.
5 I było wszystkiego czasu, którego żył Adam, lat dziewięćset trzydzieści, i umarł.
6 - Żył też Set sto i pięć lat, i zrodził Enosa.
7 I żył Set, potem gdy zrodził Enosa, osiemset i siedem lat, i zrodził synów i córki.
8 I było wszystkich dni Seta dziewięćset dwanaście lat, i umarł.-
9 Enos zaś żył dziewięćdziesiąt lat i zrodził Kajnana.
10 Po jego narodzeniu żył osiemset i piętnaście lat, i zrodził synów i córki.
11 I było wszystkich dni Enosa dziewięćset i pięć lat, i umarł.
12 Żył też Kajnan siedemdziesiąt lat i zrodził Malaleela.
13 I żył Kajnan, potem gdy zrodził Malaleela, osiemset i czterdzieści lat, i zrodził synów i córki.
14 I było wszech dni Kajnana dziewięćset i dziesięć lat, i umarł.
15 - Malaleel zaś żył sześćdziesiąt i pięć lat, i zrodził Jareda.
16 I żył Malaleel, potem gdy zrodził Jareda, osiemset trzydzieści lat, i zrodził synów i córki.
17 I było wszystkich dni Malaleela osiemset dziewięćdziesiąt pięć lat, i umarł.
18 - I żył Jared sto sześćdziesiąt dwa lata, i zrodził Henocha.
19 I żył Jared potem gdy zrodził Henocha, osiemset lat i zrodził synów i córki.
20 I było wszystkich dni Jareda dziewięćset sześćdziesiąt dwa lata i umarł.
21 Henoch zaś żył sześćdziesiąt pięć lat i zrodził Matusalę.
22 I chodził Henoch z Bogiem; a żył, potem gdy zrodził Matusalę, trzysta lat i zrodził synów i córki.
23 I było wszystkich dni Henocha trzysta sześćdziesiąt pięć lat.
24 I chodził z Bogiem, i nie było go widać, bo go wziął Bóg.
25 - Matusala żył sto osiemdziesiąt siedem lat, i zrodził Lamecha.
26 I żył Matusala, potem gdy zrodził Lamecha, siedemset osiemdziesiąt dwa lata, i zrodził synów i córki.
27 I było wszystkich dni Matusali dziewięćset sześćdziesiąt dziewięć lat, i umarł.
28 - Lamech zaś żył sto osiemdziesiąt dwa lata, i zrodził syna.
29 I nazwał imię jego Noe, mówiąc: "Ten nas pocieszy przy pracach i robotach rąk naszych na ziemi, którą Pan przeklął."
30 I żył Lamech, potem gdy zrodził Noego, pięćset dziewięćdziesiąt pięć lat i zrodził synów i córki.
31 I było wszystkich dni Lamecha siedemset siedemdziesiąt siedem lat, i umarł. 32 Noe zaś, gdy miał pięćset lat, zrodził Sema, Chama i Jafeta.

IV. Potop.
(6,1 - 8,22)
I. PRZYCZYNY POTOPU I PRZYGOTOWANIA DO NIEGO. NOE (6,1 - 7,4). Synowie Boży i córki ludzkie (1-3). "Olbrzymi" (4). Bóg postanawia ukrócić rosnącą złość ludzką (5-7). Noe znajduje łaskę u Boga (8-12), który zapowiada potop i każe mu zbudować arkę (13-17) i wejść do niej ze wszystkimi zwierzętami po parze (6,18 - 7,4).

6
1 A gdy się ludzie poczęli rozmnażać na ziemi i zrodzili córki,
2 widząc synowie Boży córki ludzkie, iż były piękne, wzięli sobie za żony ze wszystkich, które obrali.
3 I rzekł Bóg: "Nie będzie trwał duch mój na wieki w człowieku, gdyż jest ciałem; i będą dni jego sto i dwadzieścia lat."-
4 A olbrzymi byli na ziemi w owe dni; bo gdy weszli synowie Boży do córek ludzkich, a one porodziły: ci są mocarze od wieku, mężowie sławni.-
5 A widząc Bóg, że wiele było złości ludzkiej na ziemi i wszystka myśl serca była napięta ku złemu po wszystek czas,
6 żal mu było, że uczynił człowieka na ziemi, i ruszony serdeczną boleścią wewnątrz, rzekł:
7 "Wygładzę człowieka, któregom stworzył, z oblicza ziemi, od człowieka aż do bydląt, od ziemiopłazu aż do ptactwa powietrznego; bo mi żal, żem je uczynił."
7 - Noe zaś znalazł łaskę przed Panem. Te są pokolenia Noego.
9 Noe był mężem sprawiedliwym i doskonałym wśród pokoleń swoich, z Bogiem chodził.
10 I zrodził trzech synów: Sema, Chama i Jafeta.
11 Ale ziemia skaziła się przed Bogiem i napełniła się nieprawością.
12 A gdy ujrzał Bóg ziemię skażoną (bo wszelkie ciało skaziło było drogę swą na ziemi) rzekł do Noego:
13 "Koniec wszelkiemu ciału przyszedł przede mną; napełniona jest ziemia nieprawością od oblicza ich, a ja wytracę ich z ziemią.
14 Uczyń sobie korab z drzewa heblowanego; komórki w nim poczynisz i namażesz smołą wewnątrz i zewnątrz. A uczynisz go tak:
15 Trzysta łokci będzie długość korabia, pięćdziesiąt łokci szerokość, a trzydzieści łokci wysokość jego.
16 Okno w korabiu uczynisz, a na łokieć od szczytu uczynisz wierzch jego; drzwi w korabiu postawisz z boku; dolne, śred1úe i wyższe komórki w nim poczynisz.
17 Oto ja przywiodę wody potopu na ziemię, aby wytracić wszelkie ciało, w którym jest duch żywota pod niebem. Wszystko, co jest na ziemi, zniszczeje.
18 I uczynię przymierze moje z tobą; i wnijdziesz do korabia ty i synowie twoi, żona twoja i żony synów twoich z tobą.
19 I ze wszech zwierząt wszelkiego ciała po dwoje wwiedziesz do korabia, aby zostały żywe z tobą: samca i samicę.
20 Z ptactwa według rodzaju jego, i z bydła według rodzaju jego, i ze wszystkiego ziemiopłazu według rodzaju jego: podwojgu z każdego wnijdą z tobą, aby mogły żyć.
21 Przeto weźmiesz z sobą ze wszelkich pokarmów, które jedzone być mogą, i zniesiesz do siebie; i będą tak tobie jak i im na pokarm."
22 I uczynił Noe wszystko, co mu Bóg przykazał.
7
1 I rzekł Pan do niego: "Wnijdź ty i wszystek dom twój do korabia, bom ciebie widział sprawiedliwym przed sobą w pokoleniu tym.
2 Ze wszystkich zwierząt czystych weźmiesz po siedmioro, samca i samicę, a ze zwierząt nieczystych po dwoje, samca i samicę.
3 Ale i z ptactw powietrznych po siedmioro, samca i samicę, aby zachowane było potomstwo na wszystkiej ziemi.
4 Jeszcze bowiem siedem dni, a spuszczę deszcz na ziemię przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy, i wygładzę z ziemi wszelkie stworzenie, którem uczynił."

II. PRZEBIEG POTOPU (7,5 - 8,14). Wejście do arki (7,5-16); wzmaganie się wód (17-24); ich cofanie się (8,1-5); kruk i gołąb (6-12); koniec potopu (13-14).

5 Uczynił tedy Noe wszystko, co mu Pan kazał.
6 A było mu sześćset lat, gdy wody potopu wylały na ziemię.
7 I wszedł Noe i synowie jego, żona jego i żony synów jego z nim do korabia dla wód potopu.
8 Ze zwierząt też czystych i nieczystych, i z ptactwa, i ze wszystkiego, co pełza po ziemi, po dwoje weszło do Noego w korab,
9 samiec i samica, jak był przykazał Pan Noemu.
10 A gdy minęło siedem dni, wody potopu wylały na ziemię.
11 Roku sześćsetnego żywota Noego, miesiąca wtórego, siedemnastego dnia miesiąca, przerwały się wszystkie źródła głębiny wielkiej i upusty niebieskie otworzyły się,
12 i padał deszcz na ziemię czterdzieści dni i czterdzieści nocy.
13 Tegoż dnia wszedł Noe i Sem, i Cham, i Jafet, synowie jego, żona jego i trzy żony synów jego z nimi do korabia,
14 oni i wszelki zwierz według rodzaju swego, i wszystko bydło według rodzaju swego, i wszystko co pełza po ziemi, według rodzaju swego, i wszystko latające według rodzaju swego, i wszystkie ptaki, i wszystko, co ma skrzydła,
15 weszło do Noego do korabia po dwoje ze wszystkiego ciała, w którym był dech żywota.
16 A które weszły, samiec i samica ze wszelkiego ciała weszły, jak mu Bóg przykazał; i zamknął go Pan z zewnątrz.
17 - I stał się potop przez czterdzieści dni na ziemi; i wezbrały wody, i podniosły korab wysoko nad ziemię,
18 bardzo bowiem były wylały i wszystko napełniły na wierzchu ziemi, korab zaś pływał po wodach.
19 I wzmogły się wody bardzo nad ziemią, i okryły się wszystkie góry wysokie pod całym niebem.
20 Piętnaście łokci wyższa była woda ponad góry, które była okryła.
21 I zgładzone zostało wszelkie ciało, które się ruszało na ziemi, ptaków, bydła, zwierząt i wszystkich ziemiopłazów, które pełzają po ziemi;
22 wszyscy ludzie, i wszystko, w czym jest dech żywota na ziemi, pomarło.
23 I wygładził Bóg wszystko stworzenie, które było na ziemi, od człowieka aż do bydlęcia, tak ziemiopłaz jak i ptactwo powietrzne, i wygładzone zostały z ziemi; został zaś sam Noe i ci, którzy z nim byli w korabiu.
24 I opanowały wody ziemię sto i pięćdziesiąt dni.
8
1 Wspomniawszy potem Bóg na Noego i na wszystkie zwierzęta, i na wszystkie bydlęta, które były z nim w korabiu, przywiódł wiatr na ziemię, i opadły wody.
2 I zawarły się źródła głębiny i upusty niebieskie, i wstrzymane zostały dżdże z nieba.
3 I wróciły się wody z ziemi idące i wracające się, i poczęły opadać po stu i pięćdziesięciu dniach.
4 I odpoczął korab miesiąca siódmego, dwudzieste go i siódmego dnia miesiąca na górach Armeńskich.
5 Lecz wody schodziły i opadały aż do dziesiątego miesiąca; dziesiątego bowiem miesiąca, pierwszego dnia miesiąca ukazały się wierzchy gór.
6 - A gdy minęło czterdzieści dni, otworzywszy Noe okno korabia, które był uczynił, wypuścił kruka,
7 który wychodził i nie wracał się, aż oschły wody na ziemi.
8 Wypuścił też gołębicę za nim, aby poznać, czy już ustały wody na ziemi.
9 Ona jednak nie znalazłszy, gdzie by odpoczęła jej noga, wróciła się do niego do korabia, wody bowiem były po wszystkiej ziemi. I wyciągnął rękę, a uchwyciwszy ją wniósł do korabia.
10 A poczekawszy jeszcze siedem dni następnych, powtóre wypuścił gołębicę z korabla.
11 A ona przyleciała do niego pod wieczór, niosąc gałązkę oliwy z zielonym liściem w dzióbie swym; a tak poznał Noe, że ustały wody na ziemi.
12 Poczekał jednak jeszcze siedem dni następnych, i wypuścił gołębicę, która się nie wróciła więcej do niego.
13 - A tak sześćsetnego pierwszego roku, pierwszego miesiąca, pierwszego dnia miesiąca opadły wody na ziemi; i otworzywszy Noe przykrycie korabia, spojrzał i ujrzał, że osechł wierzch ziemi.
14 Miesiąca wtórego, dwudziestego siódmego dnia miesiąca oschła ziemia.

III. WYJŚCIE Z ARKI I OFIARA NOEGO (8,15-22).

15 Rzekł tedy Bóg do Noego mówiąc:
16 "Wynijdź z korabia, ty i żona twoja, synowie twoi i żony synów twoich z tobą.
17 Wszystkie zwierzęta, które są u ciebie ze wszelkiego ciała, tak w ptactwie jako i w bydlętach, i we wszelkich płazach, które pełzają po ziemi, wywiedź z sobą, a wnijdźcie na ziemię. Rośnijcie i mnóżcie się na niej."
18 A tak wyszedł Noe i synowie jego, żona jego i żony synów jego z nim.
19 Ale i wszystkie zwierzęta, bydło i płazy, które pełzają po ziemi, według rodzaju swego, wyszły z korabia.
20 I zbudował Noe ołtarz Panu, a wziąwszy z każdego bydła i ptactwa czystego, ofiarował całopalenia na ołtarzu.
21 I poczuł Pan wonność wdzięczności, i rzekł: "Żadną miarą więcej nie będę przeklinał ziemi dla ludzi, zmysł bowiem i myśl serca człowieczego skłonne są do złego od młodości jego; przeto też nie pobiję więcej wszystkich istot żyjących, jakom uczynił.
22 Po wszystkie dni ziemi siew i żniwo, zimno i gorąco, lato i zima, noc i dzień nie ustaną."

V. Od potopu aż do Abrahama. (9,1 - 11,32)
PAN BÓG BŁOGOSŁAWI NOEGO I ZAWIERA Z NIM PRZYMIERZE (9,1-17). Obietnice i zakaz pożywania krwi oraz zabijania ludzi (9,1-7); przymierze i jego znak (8-17).

9
1 I pobłogosławił Bóg Noego i synów jego, i rzekł do nich: "Rośnijcie i mnóżcie się, i napełniajcie ziemię.
2 A strach wasz i drżenie niechaj będzie nad wszelkim zwierzęciem ziemi i nad wszystkim ptactwem powietrznym ze wszystkim, co się rusza na ziemi; wszystkie ryby morskie ręce waszej podane są.
3 A wszystko, co się rusza i żyje, będzie wam na pokarm; jak jarzyny zielone dałem wam wszystko.
4 Wyjąwszy, że mięsa z krwią jeść nie będziecie.
5 Albowiem krwi dusz waszych będę się domagał od wszelkich zwierząt; i od człowieka, od męża i brata jego będę się domagał duszy człowieka.
6 Ktokolwiek by wylał krew człowieczą, będzie wylana krew jego; bo na obraz Boży uczyniony jest człowiek.
7 A wy rośnijcie i mnóżcie się, a wnijdźcie na ziemię i napełniajcie ją."
8 - To także mówił Bóg do Noego i do synów jego z nim:
9 "Oto ja ustanowię przymierze moje z wami i z potomstwem waszym po was,
10 i z każdą istotą żyjącą, która jest z wami, tak w ptactwie jak i w bydle, i we wszystkich zwierzętach ziemi, które wyszły z korabia, i ze wszystkimi zwierzętami ziemi.
11 Ustanowię przymierze moje z wami i żadną miarą więcej nie będzie zagubione wszelkie ciało wodami potopu, i nie będzie więcej potopu pustoszącego ziemię."
12 I rzekł Bóg: "To znak przymierza, który daję między mną a wami i wszelką istotą żyjącą, która jest z wami, na pokolenia wieczne:
13 Łuk mój położę na obłokach i będzie znakiem przymierza między mną, a między ziemią.
14 A gdy okryję obłokami niebo, ukaże się łuk mój na obłokach,
15 i wspomnę na przymierze moje z wami i ze wszelką duszą żyjącą, która ciało ożywia, i nie będzie więcej wód potopu ku wygładzeniu wszelkiego ciała.
16 I będzie łuk na obłokach, i ujrzę go, i wspomnę na przymierze wieczne, które ustanowione jest między Bogiem, a między wszelką duszą żyjącą każdego ciała, które jest na ziemi."
17 I rzekł Bóg do Noego: "Ten będzie znak przymierza, które ustanowiłem między mną, a wszelkim ciałem na ziemi "

2. PRZEKLEŃSTWO I BŁOGOSŁAWIEŃSTWO SYNÓW NOEGO (9,18-29). Noe uprawia winnicę, upija się (9,18-21); zachowanie się jego synów, przekleństwo Chanaana i prorocze błogosławieństwo Soma i Jafeta (22-29).

18 Byli tedy synowie Noego, którzy wyszli z korabia: Sem, Cham i Jafet;a Cham jest ojcem Chanaana.
19 Ci trzej są synowie Noego, i od tych rozsiał się wszystek rodzaj ludzki po całej ziemi.
20 I począł Noe, mąż oracz, uprawiać ziemię, i zasadził winnicę.
21 A pijąc wino, upił się i obnażył się w namiocie swoim.
22 - Ujrzawszy to Cham, ojciec Chanaana, to jest że łono ojca jego było odkryte, powiedział to dwom braciom swym na dworze.
23 Sem tedy i Jafet włożyli płaszcz na ramiona swoje, i idąc tyłem, zakryli łono ojca swego; a oblicza ich były odwrócone i ojcowskiego łona nie widzieli.
24 A ocuciwszy się Noe z wina, gdy się dowiedział, co mu uczynił syn jego młodszy, rzekł:
25 "Przeklęty Chanaan, niewolnikiem niewolników będzie u braci swych."
26 I rzekł: "Błogosławiony Pan, Bóg Semów, niech Chanaan niewolnikiem jego będzie.
27 Niech rozszerzy Bóg Jafeta, i niech mieszka w namiotach Semowych, a Chanaan niech będzie niewolnikiem jego."
28 I żył Noe po potopie trzysta i pięćdziesiąt lat.
29 I wypełniły się wszystkie dni jego, dziewięćset i pięćdziesiąt lat, i umarł.

3. TABLICA NARODÓW (10,1-32). Synowie Noego (10,1); potomkowie Jafeta (2-5), Chama (6-20), Sema (21-31); zakończenie (10,32).

10
1 Te są pokolenia synów Noego, Sema, Chama i Jafeta; a narodzili się im synowie po potopie.
2 - Synowie Jafeta: Gomer i Magog, i Madaj, i Jawan, i Tubal, i Mosoch, i Tyras.
3 Synowie zaś Gomera: Askenez i Ryfat, i Togorma.
4 A synowie Jawana: Elisa i Tarsys, Cettim i Dodanim. Od tych rozdzieliły się wyspy narodów w krainach swoich, każdy według języka swego i domów swych w narodach swoich.
6 - A synowie Chama: Chus i Mesraim, i Fut, i Chanaan.
7 Synowie Chusa: Saba i Hewila i Sabata, i Regma, i Sabatacha.
8 Synowie Regmy: Saba i Dadan. Zaś Chus zrodził Nemroda; ten począł być możnym na ziemi, a był dużym łowcą przed Panem.
9 Stąd poszło przy słowie: "Jak Nemrod duży łowiec przed Panem."
10 A początek królestwa jego był Babilon i Arach, i Achad, i Chalanne w ziemi Sennaar.
11 Z owej ziemi wyszedł Assur i zbudował Niniwę i ulice miasta,
12 i Chale, Resen też między Niniwą a Chale; jest to miasto wielkie.
13 Ale Mesraim zrodził Ludytów, i Anamitów, i Laabitów,
14 i Neftuitów, i Petrusytów, i Chasluitów, z których pochodzą Filistyni, i Kaftorytów.
15 Chanaan zaś zrodził Sydona, pierworodnego swego, i Heta,
16 i Jebusytów, i Amorytów, i Gergesytów, Hewitów, i Aracytów, i Synitów,
17 i Aradytów, Samarytów i Amatytów.
18 A potem rozsiały się narody Chananejczyków.
19 Były zaś granice chananejskie od Sydonu w kierunku Gerary, aż do Gazy; w kierunku Sodomy i Gomory, i Adamy, i Seboim, aż do Lezy.
20 Ci są synowie Chama w rodach i w językach, w pokoleniach, ziemiach i narodach swych.
21 - Z Sema też zrodzili się, z ojca wszystkich synów Heberowych, starszego brata Jafetowego.
22 Synowie Sema: Elam i Assur, i Arfaksad, i Lud, i Aram.
23 Synowie Arama: Us i Hul, i Geter, i Mes.
24 Arfaksad zaś zrodził Salego, z którego pochodzi Heber.
25 Heberowi znowu urodzili się dwaj synowie; imię jednego Faleg, gdyż zadni jego rozdzieliła się ziemia; a imię brata jego Jektan.
26 Tenże Jektan zrodził Elmodada i Salefa, i Asarmota, i Jarego,
27 i Adurama, i Uzala, i Deklę, i Ebala,
28 i Abimaela, Sabę i Ofira, i Hewilę, i Jobaba.
29 Ci wszyscy synowie Jektana.
30 A mieszkanie ich było od Messy idąc aż do Sefary, góry na wschód słońca. 31 Ci są synowie Sema, według domów i języków i krain w narodach swoich. 32 Te są domy Noego według ludów i narodów swoich. Od tych rozdzieliły się narody na ziemi po potopie.

4. PRZYCZYNY ROZPROSZENIA NARODÓW I POMIESZANIA JĘZYKÓW; WIEŻA BABEL (11,1-9).

11
1 A ziemia była jednego języka i tej samej mowy.
2 I gdy szli od wschodu słońca, znaleźli równinę w ziemi Sennaar, i zamieszkali na niej.
3 I rzekli jeden do drugiego: "Pójdźcie, naczyńmy cegieł i wypalmy je ogniem." I mieli cegłę w miejsce kamienia, a smołę w miejsce wapna.
4 I rzekli: "Pójdźcie, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której by wierzch dosięgał nieba, i uczyńmy sławne imię nasze, pierwej niźli się rozproszymy po wszystkich ziemiach."
5 I zstąpił Pan, aby oglądać miasto i wieżę, którą budowali synowie Adamowi.
6 I rzekł: "Oto jeden jest lud i jeden język wszystkich; a poczęli to czynić i nie zaprzestaną myśli swych, aż je w czyn wprowadzą.
7 Przeto pójdźcie, zstąpmy, a pomieszajmy tam język ich, aby nie rozumiał nikt głosu bliźniego swego."
8 A tak rozproszył ich Pan z owego miejsca po wszystkich ziemiach i przestali budować miasto.
9 I przeto nazwano imię jego Babel, gdyż tam pomieszany został język wszystkiej ziemi i stamtąd rozproszył ich Pan po wszystkich krainach.

5. PRZODKOWIE ABRAHAMA (11,10-32). Potomkowie Sema (11,10-26); rodzina Tarego (27-32).

10 Te są pokolenia Sema: Semowi było sto lat, kiedy zrodził Arfaksada, w dwa lata po potopie.
11 I żył Sem, zrodziwszy Arfaksada, pięćset lat, i zrodził synów i córki.
12 Arfaksad zaś żył trzydzieści i pięć lat, i zrodził Salego.
13 I żył Arfaksad, zrodziwszy Salego, trzysta i trzy lata, i zrodził synów i córki. 14 Sale zaś żył trzydzieści lat, i zrodził Hebera.
15 I żył Sale, zrodziwszy Hebera, czterysta i trzy lata, i zrodził synów i córki.
16 A Heber żył trzydzieści i cztery lata, i zrodził Falega.
17 I żył Heber, zrodziwszy Falega, czterysta i trzydzieści lat, i zrodził synów i córki.
18 Żył też Faleg trzydzieści lat i zrodził Rewa.
19 I żył Faleg, zrodziwszy Rewa, dwieście i dziewięć lat, i zrodził synów i córki. 20 Rew zaś żył trzydzieści i dwa lata, i zrodził Saruga.
21 I żył Rew, zrodziwszy Saruga, dwieście i siedem lat, i zrodził synów i córki. 22 Sarug znowu żył trzydzieści lat, i zrodził Nachora.
23 I żył Sarug, zrodziwszy Nachora, dwieście lat, i zrodził synów i córki.
24 Nachor zaś żył dwadzieścia i dziewięć lat, i zrodził Tarego.
25 I żył Nachor, zrodziwszy Tarego, sto i dziewiętnaście lat, i zrodził synów i córki.
26 I żył Tare siedemdziesiąt lat, i zrodził Abrama i Nachora, i Arana.
27 - A Tarego pokolenia są te: Tare zrodził Abrama, Nachora i Arana. Aran zaś zrodził Lota.
28 I umarł Aran przed Tarem, ojcem swoim, w ziemi narodzenia swego, w Ur Chaldejczyków.
29 I pojęli Abram i Nachor żony; imię żony Abramowej Saraj, a imię żony Nachorowej Melcha, córka Arana, ojca Melchy i ojca Jeschy.
30 A była Saraj niepłodna i nie miała dzieci.
31 Wziął tedy Tare Abrama, syna swego, i Lota, syna Aranowego, wnuka swego, i Saraj, synową swoją, żonę Abrama, syna swego; i wywiódł ich z Ur Chaldejczyków, aby iść do ziemi Chananejskiej; i przyszli aż do Haranu, i zamieszkali tam.
32 I było dni Tarego dwieście i pięć lat, i umarł w Haranie.

CZĘŚC II
(12,1 - 50,26)

HISTORIA PIERWOTNA IZRAELA; PATRIARCHOWIE
I. Historia Abrahama.
(I2,t -25,18)
Pierwszy okres życia Abrahama.
1. ABRAM W ZIEMI CHANAAN (I2,1-9). Powołanie Abrama (12,1-3); Abram puszcza się w drogę (4-5); w Sychem, w Betel, na Południu (6-9).

12
1 I rzekł Pan do Abrama: "Wynijdź z ziemi twojej i od rodziny twojej, i z domu ojca twego, a idź do ziemi, którą ci wskażę.
2 A uczynię cię narodem wielkim i będę ci błogosławił, i wsławię imię twoje, i będziesz błogosławiony.
3 Będę błogo sławił błogosławiącym tobie, a przeklętych, którzy cię przeklinają; a w tobie będą błogosławione wszystkie narody ziemi."
4 - Wyszedł tedy Abram, jak mu Pan przykazał, i poszedł z nim Lot; siedemdziesiąt lat było Abramowi, kiedy wyszedł z Haranu.
5 I wziął Saraj, żonę swoją, i Lota, syna brata swego, i wszystką majętność; którą mieli, i ludzi, których nabyli w Haranie i wyszli aby iść do ziemi Chanaan.
6 - A gdy przyszli do niej, przeszedł Abram ziemię aż do miejsca Sychem, aż do Jasnej Doliny; a Chananejczyk był wtedy w ziemi.
7 I ukazał się Pan Abramowi, i rzekł mu: "Potomstwu twemu dam ziemię tę." I zbudował tam ołtarz Panu, który mu się był ukazał.
8 A stamtąd przeszedł do góry, która była na wschód od Betel; rozbił tam namiot swój, mając od zachodu Betel, a od wschodu Haj; zbudował też tam ołtarz Panu i wzywał imienia jego.
9 ciągnął Abram, idąc i dalej postępując ku południowi.

2. ABRAM W EGIPCIE (12,10-20). Abram obmyśla dla siebie środek ratunku (12,10-13); Saraj u Faraona (14-16). Ukaranie Faraona, Abram opuszcza Egipt (17-20).

10 I stał się potem głód w ziemi, i zstąpił Abram do Egiptu, aby tam być gościem; ciężki bowiem był głód w ziemi.
11 A gdy już blisko był, aby wejść do Egiptu, rzekł do Saraj, żony swej: "Wiem, żeś piękna niewiasta, i że gdy cię ujrzą Egipcjanie, rzekną:
12 "Żona to jego," i zabiją mnie, a ciebie zachowają.
13 Mów przeto, proszę cię; żeś jest siostrą moją, aby mi było dobrze dla ciebie i żywa pozostała dla ciebie dusza moja."
14 - Gdy tedy wszedł Abram do Egiptu, ujrzeli Egipcjanie niewiastę, że była bardzo piękna, i dali znać książęta Faraonowi,
15 i chwalili ją przed nim; i wzięto niewiastę do domu Faraonowego.
16 A Abramowi czynili dobrze dla niej i miał owce i woły, i osły, i niewolników, i niewolnice, i oślice, i wielbłądy.
17 - Ale Pan skarał Faraona plagami wielkimi i dom jego, dla Saraj, żony Abramowej.
18 I zawołał Faraon Abrama, i rzekł mu: "Cóż to jest, coś mi uczynił? Czemuś mi nie oznajmił, że to żona twoja?
19 Czemuś powiedział, że jest siostrą twoją, tak iż ją wziąłem sobie za żonę?
20 Ale teraz, oto żona twoja, weźmijże ją, a idź." I przykazał Faraon o Abramie mężom, i odprowadzili go i żonę jego, i wszystko, co miał.

3. POWRÓT DO ZIEMI CHANAAN (13,1-18). Na nowo w ziemi Południowej i w Betel (13,1-4); rozłączenie siç z Lotem (5-13); obietnice Boże (14-17); Abraham w Mambre (18).

13
1 A tak wyszedł Abram z Egiptu, on i żona jego, i wszystko, co miał, i Lot z nim ku Południowi.
2 A Abram był bardzo bogaty w posiadłość złota i srebra.
3 I wrócił się drogą, którą był przyszedł, od południa do Betel, aż na miejsce, gdzie przedtem postawił był namiot między Betel i Haj,
4 na miejsce ołtarza, który tam pierwej był uczynił; i wzywał tam imienia Pańskiego.
5 - Ale i Lot, który był z Abramem, miał trzody owiec i bydło, i namioty.
6 I nie mogli się zmieścić w ziemi, żeby razem mieszkali, bo majętność ich była wielka, i nie mogli wspólnie mieszkać.
7 Stąd też wszczął się swar między pasterzami bydła Abramowego i Lotowego. A naonczas Chananejczyk i Ferezejczyk mieszkali w owej ziemi.
8 Rzekł tedy Abra1n do Lota: "Niech, proszę, nie będzie swaru między mną, a tobą i między pasterzami mymi, a pasterzami twymi, ponieważ braćmi jesteśmy. 9 Oto wszystka ziemia jest przed tobą: odejdź ode mnie, proszę. Jeśli na lewo pójdziesz, ja się udam na prawo; jeśli na prawo obierzesz, ja pójdę na lewo."
10 Podniósłszy tedy Lot swe oczy, ujrzał wszystką wokół krainę Jordanu, która wszystka nawadniana była, przedtem nim Pan zatracił Sodomę i Gomorę, jak raj Pański i jak Egipt, aż do Segoru.
11 I obrał sobie Lot krainę nad Jordanem, i odszedł na wschód słońca; i odłączyli się bracia jeden od drugiego.
12 Abram mieszkał w ziemi chananejskiej, a Lot przebywał w miastach, które były nad Jordanem, i mieszkał w Sodomie.
13 A ludzie sodomscy byli bardzo źli i zbytnio grzeszni przed Panem.
14 - I rzekł Pan do Abrama, gdy się już był Lot odłączył od niego: "Podnieś oczy twoje i spojrzyj z miejsca, na którym jesteś teraz, na północ i na południe, na wschód i na zachód.
15 Wszystką ziemię, którą widzisz, tobie dam i potomstwu twemu aż na wieki.
16 I uczynię potomstwo twoje jak proch ziemi; jeśli kto z ludzi może zliczyć proch ziemi, potomstwo też twoje zliczyć będzie mógł.
17 Wstań a schodź ziemię wzdłuż i wszerz, bo ją tobie dam."
18 - Zwinąwszy tedy namiot swój Abram przyszedł i mieszkał przy dolinie Mambre, która jest w Hebronie i zbudował tam ołtarz Panu.

4. ZWYCIĘSTWO ABRAHAMA NAD KRÓLAMI ZE WSCHODU. MELCHIZEDECH (14,1-24). Bunt królów Pentapolu przeciwko królowi Elamu (14,1-4); wyprawa wojenna czterech królów wschodnich (5-7) i porażka zbuntowanych (8-11); Lot uprowadzony (12); Abraham go uwalnia i odprowadza (13-16). Abraham i Melchizedech (17-20); Abraham i król Sodomy (21-24).

l4
1 I stało się wonczas, iż Amrafel, król Sennaar, i Arioch, król Pontu, i Chodorlahomor, król Elamitów, i Tadal,
2 król ludów, wszczęli wojnę przeciw Barowi, królowi Sodomy, i przeciw Bersie, królowi Gomory, i przeciw Senaabowi, królowi Adamy, i przeciw Semeberowi, królowi Seboimu, i przeciw królowi Bali, to jest Segoru.
3 Wszyscy ci zeszli się w dolinę Leśną, która teraz jest morzem Słonym.
4 Dwanaście bowiem lat służyli Chodorlahomorowi, a trzynastego roku odstąpili od niego.
5 - A tak czternastego roku przyciągnął Chodorlahomor i królowie, którzy z nim byli, i porazili Rafaimów w Astarotkarnaim, i Zuzymów z nimi, i Eminów w Sawe Kariataim,
6 i Chorytów na górach Seir, aż do pól Faranu, co jest na puszczy.
7 I wrócili się, i przyszli do źródła Misfat, to jest Kades, i wybili wszystką krainę Amalecytów i Amorejczyka, który mieszkał w Asasontamar.
8 - I wyszli król Sodomy, i król Gomory, i król Adamy, i król Segoru, i uszykowali wojsko przeciwko nim w dolinie Leśnej,
9 to jest przeciw Chodorlahomorowi, królowi Elamitów, i Tadalowi, królowi ludów, i Amrafelowi, królowi Sennaaru, i Ariochowi, królowi Pontu, czterej królowie przeciw pięciu.
10 A dolina Leśna miała wiele studzien smolnych. Król tedy Sodomy i Gomory podali tył i tam upadli, a ci, którzy zostali, uciekli na górę.
11 I zabrali wszystką majętność Sodomy i Gomory, i wszystko, co do żywności należy, i odeszli;
12 nadto i Lota i majęmość jego, synowca Abramowego, który mieszkał w Sodomie.
13 - A oto jeden, który był uszedł, oznajmił Abramowi Hebrajczykowi, który mieszkał w dolinie Mambrego Amorejczyka, brata Eschola i brata Anera, ci bowiem uczynili byli przymierze z Abramem.
14 Co usłyszawszy Abram, to jest, iż pojmano Lota, brata jego, zebrał gotowych domowych sług swoich trzystu i osiemnastu, i pogoń uczynił aż do Dan.
15 A rozdzieliwszy towarzyszów, przypadł na nich w nocy i poraził ich, i gonił ich aż do Hoby, która jest po lewej stronie Damaszku.
16 I przywrócił nazad wszystką majętaość i Lota, brata swego, z majętnością jego, i niewiasty, i lud.
17 - I wyjechał król Sodomy naprzeciw niego, gdy się wracał od porażki Chodorlahomora i królów, którzy z nim byli w dolinie Sawe, czyli w dolinie Królewskiej.
18 Ale Melchizedech, król Salemu, wyniósłszy chleb i wino, bo był kapłanem Boga najwyższego,
19 błogosławił mu i rzekł: "Błogosławiony Abram od Boga wysokiego, który stworzył niebo i ziemię,
20 i błogosławiony Bóg wysoki, za którego obroną nieprzyjaciele są w rękach twoich." I dał mu dziesięciny ze wszystkiego.
21 - I rzekł król Sodomy do Abrama: "Daj mi dusze, inne rzeczy zabierz sobie." 22 A on mu odpowiedział: "Podnoszę rękę moją do Pana, Boga wysokiego, dzierżącego niebo i ziemię,
23 że od nici wątkowej aż do rzemyka obuwia nie wezmę nic ze wszystkiego, co twego jest, żebyś nie rzekł: "Jam ubogacił Abrama,"
24 wyjąwszy to, co strawili młodzieńcy, i działy mężów; którzy jeździli ze mną, Anera, Eschola i Mambrego; ci wezmą działy swoje."

Drugi okres życia Abrahama.
1. PRZYMIERZE BOGA Z ABRAHAMEM (15,1-21). Zapowiedź licznego potomstwa (15,1-6) i objęcia przez nie w posiadanie ziemi Chanaan po okresie niewoli w obcym kraju (7-17); przymierze Boga z Abrahamem (18-21).

15
1 Po tych wypadkach stało się słowo Pańskie do Abrama w widzeniu, mówiąc: "Nie bój się, Abramie, jam jest obrońcą twoim, a zapłata twoja zbytnio wielka." 2 I rzekł Abram: "Panie Boże, cóż mi dasz? ja zejdę bez dziatek, a synem szafarza domu mego jest ten Damasceńczyk Eliezer."
3 I przydał Abram: "A mnieś nie dał potomka, ale oto domowy sługa mój dziedzicem moim będzie."
4 I wnet słowo Pańskie stało się do niego mówiąc: "Nie będzie ten dziedzicem twoim, ale który wynijdzie z żywota twego, tego będziesz miał dziedzicem."
5 I wywiódł go z domu, i rzekł mu: "Wejrzyj na niebo i zlicz gwiazdy, jeśli możesz." I rzekł mu: "Tak będzie potomstwo twoje."
6 Uwierzył Abram Bogu, i poczytano mu to ku sprawiedliwości.
7 - I rzekł do niego: "Ja Pan, którym cię wywiódł z Ur Chaldejczyków, abym ci dał tę ziemię i żebyś ją posiadł."
8 A on rzekł: "Panie Boże, skąd wiedzieć mogę, że ją posiądę?"
9 A odpowiadając Pan: "Weźmij mi, rzecze, jałowicę trzechletnią i kozę trzechletnią, i barana trzechletniego, synogarlicę też i gołębicę."
10 A on wziąwszy to wszystko, przedzielił je na poły i obie części położył z dwu stron naprzeciw siebie, ale ptaków nie rozcinał.
11 I zleciały ptaki na owo mięso, a Abram je odganiał.
12 A gdy słońce zachodziło, przypadł twardy sen na Abrama i strach wielki i ciemny przypadł nań.
13 I rzeczono do niego: "Więdz i znaj naprzód, iż gościem będzie potomstwo twoje w ziemi nie swojej i podbiją je w niewolę, i utrapią je przez czterysta lat. 14 Wszakże naród, u którego w niewoli będą, ja sądzić będę; a potem wynijdą z wielką majętnością.
15 Ale ty pójdziesz do ojców twoich w pokoju, pogrzebiony w starości dobrej.
16 A w czwartym pokoleniu wrócą się tu, bo jeszcze nie wypełniły się nieprawości Amorejczyków do tego czasu."
17 A gdy zaszło słońce, nastała gęsta ciemność i ukazał się piec kurzący się i pochodnia ognista przechodząca między owymi przedziały.
18 - Owego dnia uczynił Pan przymierze z Abramem, mówiąc: "Potomstwu twemu dam tę ziemię od rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej Eufratu, Kenijczyków i Kenezejczyków, i Kedmonejczyków, i Hetejczyków, i Ferezejczyków, Rafaimów też,
21 i Amorejczyków, i Chananejczyków, i Gergezejczyków, i Jebuzejczyków."

2. NARODZENIE ISMAELA (16,1-16). Za poradą Sary Abraham przybiera za żonę jej sługę Agarę (16,1-3); Agar brzemienna lekceważy Sarę, ta ją dręczy (4-6). Ucieczka Agary, spotkanie anioła, który przepowiada urodzenie i przyszłość Ismaela (7-14). Narodzenie Ismaela (15-16).

16
1 Saraj tedy, żona Abramowa, nie rodziła dzieci, ale mając niewolnicę Egipcjankę, imieniem Agar, rzekła mężowi swemu:
2 "Oto zamknął mię Pan, abym nie rodziła; wnijdź do sługi mojej, azali snadź z niej będę miała dziatki." A gdy on się zgodził na prośbę jej,
3 wzięła Agarę Egipcjankę, sługę swą, po dziesięciu latach, odkąd mieszkać poczęli w ziemi Chananejskiej, i dała ją mężowi swemu za żonę.
4 - On tedy wszedł do niej. Ale ona widząc, że poczęła, wzgardziła panią swoją: 5 I rzekła Saraj do Abrama: "Niesprawiedliwie czynisz przeciw mnie! Jam dała na łono twoje sługę, która widząc, że poczęła, gardzi mną. Niech rozsądzi Pan między mną a tobą!"
6 Odpowiadając jej Abram: "Oto, rzecze, sługa twoja w ręku twoich jest, czyń z nią, jak ci się podoba." A gdy ją trapiła Saraj, uciekła.
7 I znalazł ją Anioł Pański u źródła wody w pustyni, które jest na drodze do Sur na puszczy,
8 i rzekł do niej: "Agar, sługo Saraj, skąd przychodzisz? i dokąd idziesz?" Ona odpowiedziała: "Od oblicza Saraj, pani mojej, ja uciekam."
9 I rzekł jej Anioł Pański: "Wróć się do pani swej i ukórz się pod ręką jej."
10 I znowu rzekł: "Mnożąc rozmnożę potomstwo twe i nie będzie zliczone dla mnóstwa."
11 A potem rzekł: "Otoś poczęła i porodzisz syna, i nazwiesz imię jego Ismael, przeto iż usłyszał Pan utrapienie twoje.
12 Będzie to człowiek dziki: ręce jego przeciwko wszystkim, a ręce wszystkich przeciw niemu; a naprzeciwko wszystkich braci swych rozbije namioty."
13 I nazwała imię Pana, który mówił do niej: "Ty Boże, któryś mię ujrzał," rzekła bowiem: "Zaiste tu widziałam tył widzącego mię."
14 Przeto nazwała studnię ową: "Studnia Żyjącego i Widzącego mnie." Jest ona między Kades i Barad.
15 - I urodziła Agar syna Abramowi, który nazwał go imieniem Ismael.
16 Osiemdziesiąt i sześć lat miał Abram, gdy mu Agar urodziła Ismaela.

Trzeci okres życia Abrahama
1. NOWE PRZYMIERZE BOGA Z ABRAHAMEM (17,1-27). Abram będzie ojcem wielu narodów; otrzymuje nowe imię; ziemia Chanaan przypadnie mu w udziale (1-8); obrzezanie znakiem przymierza (9-14). Zapowiedź narodzenia Izaaka (15-22); Abraham obrzezuje wszystkich mężczyzn swojego domu (23-27).

17
l A gdy dziewięćdziesiąty i dziewiąty rok rozpoczął, ukazał mu się Pan i rzekł do niego:
2 "Jam Bóg wszechmogący. Chodź przede mną i bądź doskonały, a uczynię przymierze moje między mną i tobą, i rozmnożę cię nader wielce."
3 Padł Abram pochylony na oblicze. I rzekł mu Bóg:
4 "Jam jest, a przymierze moje z tobą, i będziesz ojcem wielu narodów.
5 I imię twoje nie będzie dalej zwane Abram; ale będziesz zwan Abraham, bom cię ojcem wielu narodów ustanowił.
6 I uczynię, że się rozmnożysz wielce bardzo, i rozkrzewię cię w narody, i królowie z ciebie wynijdą.
7 I ustanowię przymierze między mną a tobą i między potomstwem twym po tobie w pokoleniach jego, jako przymierze wieczne, żebym był Bogiem twoim i potomstwa twego po tobie.
8 I dam tobie i potomstwu twe mu ziemię pielgrzymowania twego, wszystką ziemię Chananejską, w posiadłość wieczną, i będę Bogiem ich."
9 - I rzekł znowu Bóg do Abrahama: "I ty tedy będziesz strzegł przymierza mego i potomstwo twoje po tobie w pokoleniach swoich.
10 To jest przy mierze moje, które zachowacie między mną a wami i potomstwem twym po tobie: obrzezany będzie u was każdy mężczyzna;
11 a obrzeżecie ciało napletka waszego, aby było na znak przymierza między mną i wami.
12 Dzieciątko ośmiodniowe będzie obrzezane między wami, każdy mężczyzna w pokoleniach waszych; tak w domu urodzony sługa, jak i kupiony, będzie obrzezany, i którykolwiek nie jest z pokolenia waszego.
13 I będzie umowa moja na ciele waszym na przymierze wieczne.
14 Mężczyzna, którego napletka ciało nie będzie obrzezane, będzie wygładzona dusza owa z ludu swego, gdyż przymierze moje złamał."
15 Rzekł też Bóg do Abrahama: "Saraj, żony twej, nie będziesz zwał Saraj, ale Sarą.
16 I będę jej błogosławił, i dam ci z niej syna, któremu błogosławić będę; i rozkrzewi się w narody, i królowie ludów wynijdą z niego."
17 Upadł Abraham na oblicze swoje i rozśmiał się mówiąc w sercu swoim: "Czyż stuletniemu urodzi się syn? i Sara, mając dziewięćdziesiąt lat, porodzi?"
18 I rzekł do Boga: "Oby Ismael żył przed tobą."
19 I rzekł Bóg do Abrahama: "Sara, żona twoja, urodzi tobie syna i nazwiesz go imieniem Izaak, i ustanowię przymierze moje z nim jako przymierze wieczne, i z potomstwem jego po nim.
20 Względem Ismaela także wysłuchałem cię. Oto pobłogosławię mu i rozmnożę, i rozszerzę go bardzo: dwunastu książąt zrodzi i rozkrzewię go w naród wielki.
21 Ale przymierze moje ustanowię z Izaakiem, którego tobie urodzi Sara o tym czasie w roku drugim."
22 A gdy się skończyły słowa mówiącego z nim, wzniósł się Bóg od Abrahama. 23 I wziął Abraham Ismaela, syna swego, i wszystkich urodzonych w domu swoim, i wszystkich, których był kupił, wszystkich mężczyzn ze wszech ludzi domu swego; i obrzezał ciało napletka ich zaraz owego dnia, jak mu był Bóg przykazał.
24 Abrahamowi było dziewięćdziesiąt i dziewięć lat, kiedy obrzezał ciało napletka swego.
25 A Ismael syn miał spełna lat trzynaście czasu obrzezania swego.
26 Tegoż dnia obrzezany został Abraham i Ismael syn jego,
27 i wszyscy mężczyźni domu jego, tak w domu urodzeni jak i kupieni, i cudzoziemcy razem obrzezani zostali.

2. BÓG ODWIEDZA ABRAHAMA (18,9-15). Ukazanie się trzech mężów, gościnność Abrahama (18,1-8). Nowa zapowiedź narodzenia się Izaaka (9-15).

18
1 I ukazał mu się Pan w dolinie Mambre, siedzącemu we drzwiach namiotu swego w sam upał dnia.
2 Gdy więc podniósł oczy swe, ukazali mu się trzej mężowie, stojący blisko niego; ujrzawszy ich wybiegł naprzeciw nich z drzwi namiotu i pokłonił się do ziemi,
3 i rzekł: "Panie, jeślim znalazł łaskę w oczach twoich,
4 nie mijaj sługi twego; ale przyniosę troszkę wody, a umyjcie nogi wasze i odpocznijcie pod drzewem.
5 I przyniosę kęs chleba, i posilicie serca wasze, potem pójdziecie; dlategoście bowiem zstąpili do sługi swego." A oni rzekli: "Uczyń, jakoś rzekł."
6 Pospieszył się Abraham do namiotu do Sary i rzekł jej: "Spiesz się, trzy miarki światłej mąki rozczyń i napiecz podpłomyków."
7 Sam też do bydła pobiegł i wziął stamtąd cielę młodziuchne i wyborne, i dał pacholęciu, które pospieszyło i uwarzyło je.
8 Wziął też masła i mleka, i cielę, które był uwarzył, i położył przed nimi, a sam stał przy nich pod drzewem.
9 - A gdy się najedli, rzekli do niego: "Gdzie jest Sara, żona twoja?" On odpowiedział: "Oto jest w namiocie."
10 I rzekł mu: "Wracając się przyjdę do ciebie o tym czasie, da-li Bóg zdrowie, a Sara, żona twoja, będzie miała syna." Co usłyszawszy Sara, rozśmiała się za drzwiami namiotu.
11 A byli oboje starzy i podeszłego wieku, i już były ustały Sarze niewieście przypadłości.
12 I rozśmiała się potajem nie mówiąc: "Gdym się już zestarzała i pan mój jest stary, rozkoszy patrzeć będę?"
13 I rzekł Pan do Abrahama: "Czemu się rozśmiała Sara, mówiąc: Czyż prawdziwie porodzę, gdym się zestarzała?
14 Czy Bogu jest co trudnego? Jak się rzekło, wrócę się do ciebie o tymże czasie, da-li Bóg zdrowie; i będzie miała Sara syna."
15 Zaparła się Sara, mówiąc: "Nie śmiałam się," bojaźnią przestraszona. A Pan: "Nie jest, rzecze, tak, aleś się śmiała."

3. W DRODZE DO SODOMY (18,16-33). Pan zapowiada zburzenie Sodomy (18,16-21). Abraham wstawia się za miastem (22-32); Pan odchodzi (33).

16 Gdy tedy wstali stamtąd mężowie, obrócili oczy ku Sodomie, a Abraham szedł wespół, prowadząc ich.
17 I rzekł Pan: "Czyż mogę zataić przed Abrahamem, co uczynię,
18 skoro ma on się rozmnożyć w lud wielki i potężny, i błogosławione być mają w nim wszystkie narody ziemi?
19 Wiem bowiem, iż rozkaże synom swoim i domowi swemu po sobie, aby strzegli drogi Pańskiej i wypełniali sąd i sprawiedliwość, aby przywiódł Pan dla Abrahama wszystko, co mówił do niego."
20 Rzekł tedy Pan: "Krzyk na Sodomę i Gomorę wzmógł się, a grzech ich stał się zbyt ciężki.
21 Zstąpię i obaczę, czy według krzyku, który mię doszedł, uczynków swych się dopuścili, czy też nie tak jest, abym wiedział."
22 - I obrócili się stamtąd, i poszli do Sodomy, lecz Abraham jeszcze stał przed Panem.
23 I przystąpiwszy rzekł: "Czyliż zatracisz sprawiedliwego z niezbożnym?
24 Jeśli będzie pięćdziesięciu sprawiedliwych w mieście, zginąż społem? i nie przepuścisz miejscu owemu dla pięćdziesięciu sprawiedliwych, jeśli będą w nim?
25 Niech to daleko będzie od ciebie, abyś tę rzecz uczynić miał i zabić sprawiedliwego z niezbożnym, i żeby był sprawiedliwy na równi z niezbożnym; niech to daleko będzie od ciebie! Ty, który sądzisz wszystką ziemię, żadną miarą nie dokonasz takiego sądu?"
26 I rzekł Pan do niego: "Jeśli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych w samym mieście, odpuszczę wszystkiemu miejscu dla nich."
27 A odpowiadając Abraham rzekł: "Iżem raz począł, będę mówił do Pana mego, aczem proch i popiół.
28 A jeśliby sprawiedliwych było pięciu mniej, niż pięćdziesięciu, czy dla czterdziestu pięciu zatracisz wszystko miasto?" I rzekł: "Nie zatracę, jeśli tam znajdę czterdziestu pięciu."
29 Rzekł jeszcze do niego: "A jeśli się tam znajdzie czterdziestu, co uczynisz?" Odpowiedział: "Nie zatracę dla czterdziestu.
30 Rzekł: "Nie gniewaj się, Panie, proszę, jeśli przemówię. A jeśli się tam znajdzie trzydziestu?" Odpowiedział: "Nie uczynię, jeśli tam znajdę trzydziestu."
31 Rzekł: "Gdyżem raz począł, będę mówił do Pana mego. A jeśli się tam znajdzie dwudziestu?" Odpowiedział: "Nie zatracę dla dwudziestu."
32 "Proszę, rzekł, nie gniewaj się, Panie, jeśli jeszcze raz przemówię: A jeśli się tam znajdzie dziesięciu?" Odpowiedział: "Nie zatracę dla dziesięciu."
33 I odszedł Pan, gdy przestał mówić do Abrahama, a on się też wrócił na miejsce swoje.

4. ZBURZENIE MIAST PENTAPOLU (l9,1-29). Dwaj aniołowie w Sodomie, u Lota (19,1-3); mieszkańcy Sodomy za lubieżne zamiary zostają porażeni ślepotą (4-11). Aniołowie wyprowadzają Lota wraz z rodziną poza miasto (12-16); Lot uprasza sobie pozwolenie na pozostanie w Segorze (17-22). Zniszczenie Sodomy i Gomory (23-29).

19
1 I przyszli dwaj aniołowie do Sodomy w wieczór, gdy Lot siedział w bramie miejskiej. Ten ujrzawszy ich, wstał i szedł naprzeciw nich, i pokłonił się twarzą do ziemi, i rzekł:
2 "Proszę panowie, wstąpcie do domu pacholęcia waszego i zostańcie w nim. Umyjcie nogi swoje, a rano pójdziecie w drogę waszą." A oni odpowiedzieli: "Bynajmniej, ale na ulicy zostaniemy."
3 Przymuszał ich bardzo, aby stanęli u niego; a gdy weszli do jego domu, sprawił ucztę i napiekł chleba przaśnego, i jedli.
4 - Ale pierwej nim poszli spać, ludzie z miasta obstąpili dom, od chłopięcia do starca, wszystek lud razem.
5 I zawołali Lota, i rzekli mu: "Gdzie są mężowie, którzy weszli do ciebie w nocy? Wywiedź ich tu, abyśmy ich poznali!"
6 Wyszedłszy do nich Lot i zamknąwszy drzwi za sobą rzekł:
7 "Nie czyńcie, proszę, bracia moi, nie czyńcie tej złości.
8 Mam dwie córki, które jeszcze nie poznały męża; wywiodę je do was i czyńcie z nimi, jak się wam podoba, byleście jeno mężom tym nic złego nie czynili, bo weszli pod cień dachu mego."
9 A oni rzekli: "Pójdź precz!" i znowu rzekli: "Przyszedłeś tu jako przychodzień; czy po to, abyś sądził? Ciebie tedy samego bardziej niźli ich udręczymy." I napierali na Lota gwałtownie, i już blisko było, żeby drzwi wyłamali.
10 A oto wyciągnęli rękę mężowie i wwiedli Lota w dom do siebie, i zamknęli drzwi,
11 a tych, którzy przed domem byli, porazili ślepotą od najmniejszego do największego, tak iż drzwi znaleźć nie mogli.
12 - I rzekli do Lota: "Masz tu kogo ze swoich? zięcia albo synów, albo córki? Wszystkich, którzy są twoi, wyprowadź z miasta tego;
13 zgładzimy bowiem to miejsce, przeto iż wzmógł się krzyk ich przed Panem, który nas posłał, abyśmy ich wytracili."
14 Wyszedłszy tedy Lot mówił do zięciów swoich, którzy mieli pojąć córki jego, i rzekł: "Wstańcie, wynijdźcie z miejsca tego, bo Pan zatraci to miasto." I zdało się im, jakoby żartem mówił.
15 A gdy było rano, przymuszali go Aniołowie mówiąc: "Wstań, weźmij żonę twoją i dwie córki, które masz, abyś i ty razem nie zginął dla złości miasta."
16 A gdy on się ociągał, ujęli rękę jego i rękę żony jego i dwu córek jego, przeto iż go chciał Pan oszczędzić.
l7 - I wywiedli go, i postawili za miastem; i tam mówili do niego, mówiąc: "Zachowaj duszę twoją! Nie oglądaj się za siebie ani przystawaj we wszystkiej wokół krainie, ale na górę ratuj się, byś i ty razem nie zginął!"
18 I rzekł Lot do nich: "Proszę, Panie mój!
19 ponieważ znalazł sługa twój łaskę przed tobą i okazałeś obficie miłosierdzie twoje, któreś mi uczynił, iżeś zachował duszę moją, i nie mogę być zachowany na górze, by mię snadź nie pochwyciło zło i bym nie umarł:
20 jest tu miasto blisko, do którego mogę uciec; małe ono, a będę w nim zachowany; czyż nie małe jest? a będzie żywa dusza moja."
21 I rzekł do niego: "Oto i w tym przyjąłem prośbę twoją, abym nie wywrócił miasta, za którymeś przemawiał.
22 Spieszże się i schroń się tam, bo nie będę mógł nic uczynić, aż tam wnijdziesz." Dlatego nazwane jest imię miasta owego Segor.
23 - Słońce wzeszło na ziemię, a Lot wszedł do Segoru.
24 Pan tedy spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana z nieba.
25 I wywrócił miasta te i wszystką wokół krainę, wszystkich mieszkańców miast i wszystko, co się zieleni na ziemi.
26 A obejrzawszy się żona jego za siebie obrócona została w słup soli.
27 Abraham zaś wstawszy rano, gdzie pierwej stał z Panem, spojrzał na Sodomę i Gomorę,
28 i na wszystką ziemię owej krainy, i ujrzał lecący w górę popiół z ziemi, jak dym z pieca.
29 Gdy bowiem wywracał Bóg miasta owej krainy, wspomniawszy na Abrahama wybawił Lota z wywrócenia miast, w których mieszkał.

5. LOT W GÓRACH; POCZĄTEK MOABITÓW I AMMONITÓW (19,30-38).

30 I wyszedł Lot z Segoru, i mieszkał na górze, i dwie córki jego z nim, bał się bowiem mieszkać w Segorze; i mieszkał w jaskini, sam i dwie córki jego z nim. 31 I rzekła starsza do młodszej: "Ojciec nasz jest stary a żaden mężczyzna nie został na ziemi, który by mógł wnijść do nas według obyczaju wszystkiej ziemi.
32 Pójdź, upójmy go winem i śpijmy z nim, abyśmy mogły zachować potomstwo z ojca naszego."
33 Dały tedy ojcu swemu pić wina tej nocy, i weszła starsza, i spała z ojcem, a on nie czuł, ani kiedy się układła córka, ani kiedy wstała.
34 Drugiego też dnia rzekła starsza do młodszej: "Otom wczoraj spała z ojcem moim; dajmyż mu pić wina i tej nocy, i będziesz spała z nim, abyśmy zachowały potomstwo z ojca naszego."
35 I dały także tej nocy ojcu swemu pić wino, i wszedłszy młodsza córka spała z nim. Lecz ani wtedy nie poczuł, kiedy z nim spała, albo kiedy wstała.
36 Poczęły tedy dwie córki Lotowe z ojca swego.
37 I porodziła starsza syna, i nazwała imię jego Moab; ten jest ojcem Moabitów aż do dzisiejszego dnia.
38 Młodsza też porodziła syna i nazwała imię jego Ammon, to jest syn ludu mego; ten jest ojcem Ammonitów aż po dziś dzień.

6. ABRAHAM I SARA W GERARZE (20,1-18). Abimelech poleca zabrać Sarę, którą Abraham podaje za swą siostrę (20,1-2). Bóg upomina we śnie króla Gerary (3-7), który oddaje Sarę Abrahamowi (8-13), obsypuje ich darami i zostawia kraj otworem (14-16); Bóg przywraca swą łaskę Abimelechowi (17-I8).

20
1 Puściwszy się stamtąd Abraham do ziemi południowej, mieszkał między Kades i Sur, i był gościem w Gerarze.
2 I powiadał o Sarze, żonie swojej: "Siostrą moją jest." Posłał tedy Abimelech, król Gerary, i wziął ją.
3 - Ale przyszedł Bóg do Abimelecha przez sen w nocy i rzekł mu: "Oto umrzesz dla niewiasty, którąś wziął, ma bowiem męża."
4 A Abimelech nie dotknął się jej był, i rzekł: "Panie, czyż lud niewiedzący i niewinny zabijesz?
5 Czy mi sam nie mówił: Siostrą moją jest; i sama mówiła: Bratem moim jest? W prostocie serca mego i w czystości rąk moich uczyniłem to."
6 I rzekł Bóg do niego: "I ja wiem, żeś prostym sercem uczynił, i dlategom cię strzegł, abyś nie zgrzeszył przeciwko mnie, i nie dopuściłem, abyś się jej tykał.
7 Teraz tedy wróć żonę mężowi jej, bo prorokiem jest; i będzie się modlił za ciebie, a żyw będziesz; ale jeżeli nie będziesz chciał wrócić, wiedz, iż śmiercią umrzesz ty i wszystko, co twoje jest."
8 - I natychmiast ze świtaniem wstał Abimelech, wezwał wszystkich sług swoich i opowiedział te wszystkie rzeczy wobec nich; i ulękli się wszyscy mężowie bardzo.
9 Wezwał też Abimelech Abrahama i rzekł mu: "Coś nam uczynił? Cośmy zgrzeszyli przeciw tobie, iżeś przywiódł na mnie i na królestwo moje grzech wielki? Czegoś był czynić nie powinien, uczyniłeś nam."
10 I powtóre uskarżając się, rzekł: "Cóżeś miał na oku, iżeś to uczynił?"
11 Odpowiedział Abraham: "Myślałem sobie, mówiąc: Może nie masz bojaźni Bożej na tym miejscu, i zabiją mnie dla żony mojej.
12 A też i prawdziwie jest siostrą moją, córką ojca mego, acz nie córką matki mojej, i pojąłem ją za żonę.
13 Ale gdy mię Bóg wywiódł z domu ojca mego, rzekłem do niej: Uczyń mi to miłosierdzie: na każdym miejscu, do którego przyjdziemy, powiesz, żem bratem twoim."
14 - Nabrał tedy Abimelech owiec i wołów, i sług, i służebnic, i dał Abrahamowi, i wrócił mu Sarę, żonę jego.
15 I rzekł: "Ziemia przed wami jest, gdziekolwiek ci się podoba, mieszkaj."
16 A Sarze powiedział: "Oto tysiąc srebrników dałem bratu twemu, to będziesz miała na zasłonę oczu przed wszystkimi, którzy są z tobą, i gdziekolwiek pójdziesz; a pamiętaj, że cię przychwycono."
17 Za modlitwą zaś Abrahama uzdrowił Bóg Abimelecha i żonę, i służebnice jego, i porodziły; zawarł był bowiem Pan każdy żywot domu Abimelechowego dla żony Abrahamowej.

7. NARODZENIE IZAAKA (21,1-21). Narodzenie, obrzezanie i odłączenie Izaaka (21,1-8); na prośbę Sary Abraham oddala Agarę i Ismaela (9-14); Agar na pustyni, zjawienie się anioła Bożego; małżeństwo Ismaela (15-21).

21
1 A Pan nawiedził Sarę, jak był obiecał, i wypełnił co powiedział.
2 I poczęła, i urodziła syna w starości swojej, czasu, który jej był Bóg przepowiedział.
3 I nazwał Abraham syna swego, którego mu zrodziła Sara, imieniem Izaak.
4 I obrzezał go dnia ósmego, jak mu Bóg przykazał, gdy mu było sto lat;
5 w tym bowiem wieku ojca narodził się Izaak.
6 I rzekła Sara: "Śmiech mi uczynił Bóg; ktokolwiek usłyszy, pomoże mi w śmiechu."
7 I znowu rzekła: "Kto by wierzył, że Abraham usłyszy, iż Sara piersiami karmi syna, którego mu już staremu urodziła?"
8 Rosło tedy dziecię i zostało odłączone, i uczynił Abraham wielką ucztę w dzień odłączenia jego.
9 - A gdy ujrzała Sara syna Agary Egipcjanki, igrającego z Izaakiem, synem swoim, rzekła do Abrahama:
10 "Wyrzuć tę niewolnicę i syna jej, nie będzie bowiem dziedzicem syn niewolnicy z synem moim Izaakiem."
11 Przykro to przyjął Abraham z powodu syna swego.
12 Ale Bóg rzekł do niego: "Niech ci się to nie wydaje przykrym z powodu dziecięcia i niewolnicy twojej; we wszystkim, cokolwiek ci rzecze Sara, słuchaj jej głosu, bo po Izaaku będzie ci nazwane potomstwo.
13 Ale i syna niewolnicy rozmnożę w naród wielki, ponieważ jest potomkiem twoim."
14 Wstał tedy Abraham rano, a wziąwszy chleb i bukłak wody włożył na jej plecy i oddał jej dziecię, i odprawił ją. Ona zaś odszedłszy błądziła w puszczy Bersabee.
15 - A gdy nie stało wody w bukłaku, porzuciła dziecię pod jednym z drzew, które tam były.
16 I odeszła, i usiadła naprzeciw niego z daleka, na ile łuk może donieść; rzekła bowiem: "Nie będę patrzyła na umierające dziecię." A siedząc naprzeciwko, podniosła głos swój i płakała.
17 I wysłuchał Bóg głos dziecięcia. I zawołał Anioł Boży na Agarę z nieba, mówiąc: "Co czynisz, Agar? Nie bój się, wysłuchał bowiem Bóg głos dziecięcia z miejsca, na którym jest.
18 Wstań, weźmij dziecię i ujmij je za rękę jego, bo rozmnożę je w naród wielki."
19 I otworzył jej Bóg oczy; a ujrzawszy studnię wody poszła i napełniła bukłak, i dała pić dziecięciu.
20 I był z nim Bóg, a on urósł i mieszkał na puszczy, i stał się od młodości strzelcem.
21 I mieszkał w puszczy Faran, a matka jego wzięła mu żonę z ziemi Egipskiej.

8. PRZYMIERZE ABRAHAMA Z ABIMELECHEM (21,22-34).

22 Tegoż czasu rzekł Abimelech i Fikol, hetman wojska jego, do Abrahama: "Bóg jest z tobą we wszystkim, co czynisz.
23 A tak przysięgnij przez Boga, że mi nie będziesz szkodził i potomnym moim, i pokoleniu memu; ale według miłosierdzia, którem ci uczynił, uczynisz mnie i ziemi, w której przebywałeś jako przychodzień."
24 I rzekł Abraham: "Ja przysięgnę."
25 I przymawiał Abimelechowi o studnię wody, którą gwałtem odjęli byli słudzy jego.
26 Ablmelech odpowiedział: "Nie wiedziałem, kto by to uczynił, nawet i tyś mi nie oznajmił, i jam nie słyszał o tym, jak dopiero dziś."
27 Nabrał tedy Abraham owiec i wołów, i dał Abimelechowi, i uczynili obaj przymierze.
28 A postawił Abraham siedmioro owiec z trzody osobno. Rzekł mu Abimelech: 29 "Na co te siedmioro owiec, któreś postawił osobno?"
30 A on: "Siedmioro, rzecze, owiec weźmiesz z ręki mojej, aby mi były na świadectwo, żem ja wykopał tę studnię."
31 I dlatego nazwano miejsce owo Bersabee, iż tam obaj przysięgli. I weszli w przymierze o studnię przysięgi.
32 I wstał Abimelech i Fikol, hetman wojska jego, i wrócili się do ziemi palestyńskiej. A Abraham zasadził gaj w Bersabee i wzywał tam imienia Pana, Boga wiecznego.
34 I był przychodniem w ziemi palestyńskiej przez wiele czasów.

Czwarty okres życia Abrahama.

1. OFIARA IZAAKA (22,1-19). Bóg żąda od Abrahama, by mu ofiarował swego syna (22,1-2). Abraham spełnia posłusznie rozkaz (3-8); przygotowania do ofiary (9-10); podsunięcie barana (11-14). Nowe obietnice (15-19).

22
1 Po tych wypadkach kusił Bóg Abrahama i rzekł do niego: "Abrahamie, Abrahamie!" A on odpowiedział: "Oto jestem!"
2 Rzekł mu: "Weźmij syna twego jednorodzonego, którego miłujesz, Izaaka, a idź do ziemi widzenia i tam go ofiarujesz na całopalenie na jednej górze, którą tobie ukażę."
3 - Abraham tedy wstawszy ze świtem, osiodłał osła swego i wziął z sobą dwu młodzieńców i Izaaka, syna swego; a narąbawszy drew do całopalenia szedł na miejsce, na które mu Bóg rozkazał.
4 A dnia trzeciego, podniósłszy oczy, ujrzał miejsce z daleka i rzekł do sług swoich:
5 "Poczekajcie tu z osłem, a ja z dziecięciem tam pospieszymy, skoro zaś uczynimy pokłon, wrócimy do was."
6 Nabrał też drew całopalenia i włożył na Izaaka, syna swego, a sam niósł w rękach ogień i miecz.
7 A gdy obaj szli razem, rzekł Izaak ojcu swemu: "Ojcze mój!" A on odpowiedział: "Czego chcesz, synu?" "Oto, rzecze, ogień i drwa, a gdzież ofiara całopalenia?"
8 A Abraham rzekł: "Bóg upatrzy sobie ofiarę całopalenia, synu mój."
9 Szli tedy razem. - I przyszli na miejsce, które mu ukazał Bóg; tam zbudował ołtarz i ułożył na nim drwa, a związawszy Izaaka, syna swego, włożył go na ołtarz na stos drew.
10 I wyciągnął rękę, i porwał miecz, aby ofiarować syna swego.
11 - A oto Anioł Pański z nieba zawołał mówiąc: "Abrahamie, Abrahamie!"
12 A on odpowiedział: "Oto jestem!" I rzekł mu: "Nie ściągaj ręki twej na dziecię ani mu nic nie czyń! Terazem poznał, że się boisz Boga i nie przepuściłeś jedynemu synowi twemu dla mnie."
13 Podniósł Abraham oczy swoje i ujrzał za sobą barana, który uwiązł za rogi w cierniu; wziął go tedy i ofiarował na całopalenie zamiast syna.
14 I nazwał imię miejsca owego: "Pan widzi." Stąd aż po dziś dzień mówią: "Na górze Pan ujrzy."
15 - I zawołał Anioł Pański Abrahama powtóre z nieba, mówiąc:
16 "Przez siebie samego przysiągłem, mówi Pan: ponieważeś uczynił tę rzecz, a nie przepuściłeś synowi twemu jednorodzonemu dla mnie,
17 błogosławić ci będę i rozmnożę potomstwo twoje jak gwiazdy niebieskie i jak piasek, który jest na brzegu morskim; posiądzie potomstwo twoje bramy nieprzyjaciół swoich.
18 I błogosławione będą w potomstwie twoim wszystkie narody ziemi, gdyż byłeś posłuszny głosowi memu."
19 I wrócił się Abraham do sług swoich, i poszli razem do Bersabee, i mieszkał tam.

2. POTOMKOWIE NACHORA (22,20-24).

20 Po tych wypadkach dano znać Abrahamowi, że Melcha też urodziła synów Nachorowi, bratu jego:
21 Husa pierworodnego i Buza, brata jego, i Kamuela,
22 ojca Syryjczyków, i Kaseda, i Azawa, Feldasa też, i Jedlafa, i Batuela,
23 z którego się urodziła Rebeka; ośmiu tych urodziła Melcha Nachorowi, bratu Abrahama.
24 A nałożnica jego, imieniem Roma, urodziła Tabego i Gahama, i Tahasa, i Maachę.

3. ŚMIERĆ I POGRZEB SARY (23,1-20).
Śmierć Sary (23,1-2). Kupno pola Efrona, Hetejczyka (3-18). Pogrzeb Sary (19-20).

23
1 A Sara żyła sto dwadzieścia siedem lat.
2 I umarła w mieście Arbee, to jest Hebron, w ziemi chananejskiej; i przyszedł Abraham, aby żałować i płakać jej.
3 - A wstawszy od posługi ciała rzekł do synów Hetowych mówiąc:
4 "Jestem przychodniem i gościem u was; dajcie mi prawo pogrzebu z wami, abym pogrzebał umarłą moją."
5 Odpowiedzieli synowie Hetowi mówiąc:
6 "Słuchaj nas, panie! Książęciem Bożym jesteś u nas. W najlepszych grobach naszych pogrzeb umarłą swoją; i nikt ci bronić nie będzie mógł, abyś w grobie jego nie miał pogrze bać umarłej swojej."
7 Powstał Abraham i pokłonił się ludowi ziemi, to jest synom Hetowym; i rzekł do nich:
8 "Jeśli się podoba duszy waszej, żebym pogrzebał umarłą swoją, słuchajcie mię, a przyczyńcie się za mną u Efrona, syna Seora,
9 aby mi ustąpił jaskinię dwoistą, którą ma w ostatniej części pola swego; za pieniądze słuszne niechaj mi ją ustąpi przed wami na posiadłość grobową."
10 A Efron mieszkał w pośrodku synów Hetowych. I odpowiedział Efron Abrahamowi w głos przed wszystkimi, którzy wchodzili w bramę miasta owego, mówiąc:
11 "Żadną miarą niech tak nie będzie, panie mój, ale ty raczej posłuchaj, co mówię: Pole tobie daję i jaskinię, która jest na nim, wobec synów ludu mego; pogrzeb umarłą swoją."
12 Pokłonił się Abraham przed ludem owej ziemi i rzekł do Efrona w kole ludu: 13 "Proszę, posłuchaj mnie! Dam pieniądze za pole; przyjmij je, a tak pogrzebię umarłą moją na nim."
14 I odpowiedział Efron: "Panie mój, słuchaj mnie!
15 Ziemia, której żądasz, jest warta czterysta syklów srebra: ta jest cena między mną a tobą; ale czyż to wiele? pogrzeb umarłą swoją!"
16 Gdy to usłyszał Abraham, odważył pieniądze, których Efron zażądał wobec synów Hetowych, czterysta syklów srebra dobrej monety pospolitej.
17 I dostało się pole niegdyś Efronowe, na którym była jaskinia dwoista naprzeciwko Mambre, tak samo pole jak i jaskinia, i wszystkie drzewa jego we wszystkich granicach jego wokoło Abrahamowi na własność,
18 na co patrzyli synowie Hetowi i wszyscy, którzy wchodzili w bramę miasta owego.
19 - I tak pogrzebał Abraham Sarę, żonę swą, w jaskini pola dwoistej, która leżała naprzeciwko Mambre, to jest Hebronu, w ziemi chananejskiej.
20 I dostało się pole i jaskinia, która była na nim, Abrahamowi jako posiadłość grobowa od synów Hetowych.

4. MAŁŻEŃSTWO IZAAKA Z REBEKĄ (24,1-67).
Abraham zaprzysięga swego sługę, że w Mezopotamii wyszuka dla Izaaka żonę z jego rodu (24,l-9). Podróż sługi, jego modlitwa (10-14); spotkanie Rebeki (15-21). W gościnie u Labana (22-33); sługa przedkłada prośbę (34-49); przyzwolenie rodziny (50-54a). Odjazd sługi i Rebeki (54b-61); spotkanie Rebeki z Izaakiem i zawarcie małżeństwa (62-67).

24
1 A Abraham był stary i podeszły w latach, a Pan mu we wszystkim błogosławił.
2 I rzekł do starszego sługi domu swego, który władał wszystkim, co miał:
3 "Połóż rękę twoją pod biodro moje, abym cię zaprzysiągł przez Pana, Boga. nieba i ziemi, żebyś synowi memu nie brał żony z córek Chananejczyków, między którymi mieszkam,
4 ale żebyś jechał do ziemi i do rodziny mojej, i stamtąd wziął żonę synowi memu Izaakowi."
5 Odpowiedział sługa: "Jeśli niewiasta nie będzie chciała iść ze mną do tej ziemi, czy odprowadzić mam syna twego na miejsce, z któregoś ty wyszedł?"
6 I rzekł Abraham: "Strzeż się, abyś tam kiedy nie odprowadził syna mego!
7 Pan Bóg niebieski, który mię wziął z domu ojca mego i z ziemi urodzenia mego, który mówił ze mną i przysiągł mi mówiąc: Potomstwu twemu dam tę ziemię, on pośle anioła swego przed tobą i weźmiesz stamtąd żonę synowi memu.
8 A jeśli nie zechce niewiasta jechać z tobą, wtedy nie będziesz obowiązany przysięgą, tylko syna mego nie odprowadzaj tam!"
9 Podłożył tedy sługa rękę swoją pod biodro pana swego i przysiągł mu na tę mowę.
10 - I wziął dziesięć wielbłądów ze stada, i poszedł niosąc z sobą ze wszystkich dóbr jego; a pojechawszy udał się do Mezopotamii, do miasta Nachora.
11 I postawiwszy wielbłądy przed miastem u studni w wieczór o czasie, którego zwykły wychodzić niewiasty czerpać wodę, rzekł:
12 "Panie, Boże pana mojego Abrahama, proszę, poszczęść mi dzisiaj, a uczyń miłosierdzie z panem moim Abrahamem!
13 Oto ja stoję blisko studni, a córki mieszkańców tego miasta wynijdą czerpać wodę.
14 Panienka tedy, której ja rzeknę: Nachyl wiadra twego, że się napiję, a ona odpowie: Pij, owszem i wielbłądy twoje napoję: ta jest, którąś zgotował słudze swemu Izaakowi; i przez to zrozumiem, żeś uczynił miłosierdzie z panem moim."
15 - Jeszcze był w sobie słów nie dokończył, a oto wychodziła Rebeka, córka Batuela, syna Melchy, żony Nachora, brata Abrahamowego, mając wiadro na ramieniu swoim,
16 dzieweczka nader śliczna i panna bardzo piękna, i nie poznana od męża. Zeszła mianowicie do studni i napełniła wiadro, i wracała się.
17 Zabieżał jej sługa i rzekł: "Trochę wody, abym się napił, daj mi z wiadra twego."
18 Ona odpowiedziała: "Pij, panie mój!" i prędziuchno złożyła wiadro na rękę swoją, i dała mu pić.
19 A gdy się napił, dodała: "Owszem, i wielbłądom twoim czerpać będę wodę, aż się wszystkie napiją."
20 I wylawszy wiadro w koryta, pobieżała znowu do studni czerpać wodę, a naczerpawszy wszystkim wielbłądom dała.
21 On zaś milcząc przypatrywał się jej, chcąc wiedzieć, czy poszczęścił Pan drogę jego, czy nie.
22 - A gdy się wielbłądy napiły, dobył mąż nausznic złotych, które ważyły dwa sykle, i naramienników tyleż, ważących syklów dziesięć.
23 I rzekł do niej: "Czyjaś ty córka? Powiedz mi: Jest li w domu ojca twego miejsce, aby tam stanąć?"
24 Odpowiedziała: "Jestem córką Batuela, syna Melchy, którego urodziła Nachorowi."
25 I dodała mówiąc: "Plew też i siana dostatek jest u nas, i miejsce przestronne do stania."
26 I pochylił się człowiek, i pokłonił się Panu mówiąc:
27 "Błogosławiony Pan, Bóg pana mego Abrahama, który nie odjął miłosierdzia i wierności swej od pana mego, i prostą drogą przywiódł mię w dom brata pana mego."
28 Bieżała tedy dzieweczka i powiedziała w domu matki swej wszystko, co słyszała.
29 A Rebeka miała brata, imieniem Labana, który prędko wyszedł do człowieka, kędy była studnia.
30 A gdy ujrzał nausznice i naramienniki na ręku siostry swej, i usłyszał wszystkie słowa powiadającej: "To mi mówił człowiek," przyszedł do męża, który stał u wielbłądów i blisko studni wody, i rzekł do niego:
31 "Wnijdź, błogosławiony Pański! Czemuż stoisz na dworce? Nagotowałem dom i miejsce wielbłądom."
32 I zaprowadził go do gospody, i rozsiodłał wielbłądy, i dał plew i siana wielbłądom, i wody na umycie nóg jego i mężów, którzy z nim przyjechali. I położono przed nim chleba.
33 Lecz on rzekł: "Nie będę jadł, aż wypowiem rzecz swoją." Odpowiedział mu: "Mów."
34 - A on rzekł: "Jestem sługa Abrahamów.
35 A Pan błogosławił panu memu bardzo, i stał się możnym; i przysporzył mu owiec i wołów, srebra i złota, niewolników i niewolnic, wielbłądów i osłów.
36 I urodziła Sara, żona pana mego, syna panu memu w starości swojej i dał mu wszystko, co miał.
37 I poprzysiągł mię pan mój mówiąc: Nie weźmiesz żony synowi memu z córek Chananejczyków, w których ziemi mieszkam,
38 ale do domu ojca mego pojedziesz i z rodziny mojej weźmiesz żonę synowi memu.
39 A jam odpowiedział panu memu: A jeśli nie będzie chciała ze mną jechać niewiasta?
40 Pan, rzecze, przed którego oblicznością chodzę, pośle anioła swego z:ˇtobą i poszczęści drogę twoją; i weźmiesz żonę synowi memu z rodziny mojej i z domu ojca mego.
41 Nie winien będziesz zaklęcia mego, gdy przyjdziesz do powinowatych moich, a nie dano by ci.
42 Przyszedłem tedy dzisiaj do studni wody i rzekłem: Panie, Boże pana mego Abrahama, jeśliś poszczęścił drogę moją, po której teraz idę, oto stoję u studni wody:
43 jeśli panna, która wynijdzie czerpać wody, usłyszy ode mnie: Daj mi trochę wody pić z wiadra twego,
44 a rzecze mi: I ty pij, i wielbłądom twoim naczerpię - ta jest białogłowa, którą zgotował Pan synowi pana mego.
45 A gdym to z sobą milcząc rozbierał, ukazała się Rebeka, idąc z wiadrem, które niosła na ramieniu, i zeszła do studni, i naczerpała wody. I mówię do niej: Daj mi trochę pić!
46 A ona spiesznie złożyła wiadro z ramienia i rzekła mi: I ty pij, i wielbłądom twoim dam pić. I piłem, i napoiła wielbłądy.
47 I spytałem jej, i rzekłem: Czyjaś córka? Ona odpowiedziała: Jestem córką Batuela, syna Nachorowego, którego mu urodziła Melcha. Zawiesiłem tedy nausznice na ozdobę oblicza jej i naramienniki włożyłem na jej ręce.
48 I pochyliwszy się pokłoniłem się Panu, błogosławiąc Pana, Boga pana mego Abrahama, który mię przywiódł prostą drogą, abym wziął córkę brata pana mego synowi jego.
49 A przeto, jeśli chcecie okazać miłosierdzie i wierność panu mojemu, oznajmijcie mi; a jeśli się co innego podoba, i to mi powiedzcie, abym poszedł w prawo albo w lewo."
50 - I odpowiedzieli Laban i Batuel: "Od Pana wyszła ta rzecz! Nie możemy ponad jego wolę co innego ci powiedzieć.
51 Oto przed tobą jest Rebeka; weźmij ją i jedź, a niech będzie żoną syna pana twego, jak rzekł Pan."
52 Gdy to usłyszał sługa Abrahama, padłszy pokłonił się do ziemi Panu.
53 I dobywszy naczyń srebrnych i złotych, i szat, dał je Rebece w darze; także braciom jej i matce dał upominki.
54 A gdy sprawiono gody, jedząc i pijąc po społu, zostali tam. - A rano wstawszy sługa rzekł: "Puśćcie mię, abym pojechał do pana mego!"
55 I odpowiedzieli bracia jej i matka: "Niech pomieszka panienka aby dziesięć dni u nas, a potem pojedzie."
56 A on rzekł: "Nie zatrzymujcie mnie, gdyż Pan poszczęścił drogę moją: puśćcie mię, abym jechał do pana mego!"
57 I rzekli: "Zawołajmy panny i dowiedzmy się o jej woli."
58 A gdy przyzwana przyszła, spytali: "Chcesz jechać z tym człowiekiem?" Ona rzekła "Pojadę!"
59 A tak puścili ją i mamkę jej, i sługę Abrahamowego,
60 i towarzystwo jego, winszując szczęścia siostrze swej i mówiąc: "Siostraś nasza jest; rozmnóż się w tysiąc tysięcy i niech posiądzie potomstwo twoje bramy nieprzyjaciół swoich."
61 Rebeka tedy i służebnice jej wsiadłszy na wielbłądy jechały za tym mężem, który spiesznie wracał się do pana swego.
62 - A tego czasu przechadzał się Izaak po drodze, która wiedzie do studni, której imię jest: "Żyjącego i Widzącego"; mieszkał bowiem w ziemi południowej.
63 A wyszedł był dla rozmyślania na pole, już ku wieczorowi; a podniósłszy oczy swe ujrzał z daleka idące wielbłądy.
64 Rebeka też ujrzała Izaaka i zsiadła z wielbłąda, i rzekła do sługi:
65 "Co to za człowiek, który idzie przez pole naprzeciw nas?" Rzekł jej: "To jest pan mój." A ona, wziąwszy prędko płaszcz, nakryła się.
67 A sługa wszystko, co sprawił, opowiedział Izaakowi. On zaś wprowadził ją do namiotu Sary, matki swej, i wziął ją za żonę, i tak bardzo ją umiłował, że ulżyło mu żalu, który był nań przypadł wskutek śmierci matki jego.

5. ŚMIERĆ ABRAHAMA (25,1-11). Potomkowie Abrahama przez Keturę (25,1-4); jego dziedzictwo (5-6); śmierć i pogrzeb (7-1O). Izaak (11).

25
1 A Abraham pojął drugą żonę imieniem Keturę,
2 która mu urodziła Zamrana i Jeksana, i Madana, i Madiana, i Jesboka, i Suego.
3 Jeksan też zrodził Sabę i Dadana. Synami Dadana byli Assuryci i Latusyci, i Loomici.
4 Z Madiana zaś pochodzi Efa i Ofer, i Henoch, i Abida, i Eldaa: wszyscy ci to synowie Ketury.
5 - I dał Abraham wszystko, co posiadł, Izaakowi;
6 a synom nałożnic dał dary i oddzielił ich od Izaaka, syna swego, póki jeszcze sam żył, odsyłając ich do ziemi wschodniej.
7 - A Abrahamowi było dni żywota sto siedemdziesiąt i pięć lat.
8 Wtedy skończył i umarł w starości dobrej i w podeszłym wieku, i pełen dni, i zebrany został do ludu swego.
9 I pogrzebali go Izaak i Ismael, synowie jego, w jaskini dwoistej, która leży na polu Efrona, syna Seora, Hetejczyka, naprzeciwko Mambre, które był kupił od synów Hetowych.
10 Tam pogrzebany został on i Sara, żona jego.
11 - A po śmierci jego błogosławił Bóg Izaakowi, synowi jego, który mieszkał u studni nazwanej "Żyjącego i Widzącego."

6. POTOMSTWO ISMAELA (25,12-18).

12 Te są pokolenia Ismaela, syna Abrahama, którego mu urodziła Agar Egipcjanka, służebnica Sary.
13 I te imiona synów jego wedle nazw i pokoleń ich: pierworodny Ismaelów Nabajot, potem Kedar i Adbeel, i Mabsam, Masma też, i Duma,
14 i Massa, Hadar i Tema,
15 i Jetur, i Nafis, i Kedma.
16 Ci są synowie Ismaelowi i te imiona wedle grodów i miasteczek ich: dwunastu książąt pokoleń ich.
17 Lata żywota Ismaelowego: sto trzydzieści i siedem; wtedy skończył i umarł, i przyłączony został do ludu swego.
18 A mieszkał od Hewili aż do Sur, które leży naprzeciw Egiptu, w kierunku Asyrii; przed obliczem wszystkich braci swych umarł.

II. Dzieje Izaaka i Jakuba.
(25,19 - 36,43)

DO MAŁŻEŃSTWA JAKUBA

1. NARODZENIE EZAWA I JAKUBA; ICH USPOSOBIENIA (25,19-28).

19 Te są pokolenia Izaaka, syna Abrahamowego. Abraham zrodził Izaaka.
20 Ten, mając lat czterdzieści, pojął za żonę Rebekę, córkę Batuela, Syryjczyka z Mezopotamii, siostrę Labanową.
21 I prosił Izaak Pana za żoną swą, gdyż była niepłodna; i wysłuchał go i dał poczęcie Rebece.
22 Ale się tłukły dziatki w żywocie jej; rzekła tedy: "Jeśli mi tak być miało, na cóż mi trzeba było poczynać?" I poszła, aby się poradzić Pana.
23 On zaś odpowiadając rzekł: "Dwa narody są w żywocie twoim i dwaj ludzie z żywota twego rozdzielą się; a jeden lud zwycięży drugi lud i starszy będzie służył młodszemu."
24 Już był przyszedł czas porodzenia, a oto bliźnięta znalazły się w żywocie jej.
25 Który wyszedł pierwej, był czerwonawy i wszystek jak skóra kosmaty, i nazwano go imieniem Ezaw. Zaraz potem drugi wychodząc piętę brata trzymał ręką, i dlatego nazwała go Jakubem.
26 Sześćdziesiąt lat było Izaakowi, gdy mu się dziatki narodziły.
27 A gdy urosły, stał się Ezaw mężem biegłym w myśliwstwie i człowiekiem oraczem, a Jakub, mąż prosty, mieszkał w namiotach.
28 Izaak miłował Ezawa, gdyż jadał z łowu jego, a Rebeka miłowała Jakuba.

2. JAKUB KUPUJE U EZAWA PRAWO PIERWORODZTWA (25,24-34).

29 I uwarzył Jakub strawę;
30 Ezaw zaś przyszedłszy z pola spracowany, rzekł do niego: "Daj mi z warzywa tego czerwonego, bom się bardzo spracował." I z tej przyczyny nazwano imię jego Edom.
31 Ale Jakub rzekł: "Sprzedaj mi pierworodztwo twoje."
32 A on odpowiedział: "Oto umieram, cóż mi pomoże pierworodztwo?"
33 Rzekł Jakub: "Przysiążże mi." I przysiągł mu Ezaw, i sprzedał pierworodztwo.
34 I tak wziąwszy chleb i potrawę soczewicy, jadł i pił, i poszedł, lekce sobie ważąc, że pierworodztwo sprzedał.

3. IZAAK W GERARZE (26,1-22). Izaak, zmuszony przez głód, udaje się do Gerary (26,1); obietnice Boże (2-5). Abimelech i Rebeka (6-11). Izaak osiada w Gerarze, jego powodzenie (12-14a); zazdrość mieszkańców, kłótnie z powodu studni (14b-22).

26
1 A gdy był głód w ziemi po owym nieurodzaju, który był za czasów Abrahama, poszedł Izaak do Abimelecha, króla palestyńskiego do Gerary.
2 I ukazał mu się Pan, i rzekł: "Nie zstępuj do Egiptu, ale mieszkaj w ziemi, którą ja tobie wskażę.
3 I bądź gościem w niej, a będę z tobą i będę ci błogosławił; tobie bowiem i potomstwu twemu dam te wszystkie kraje wypełniając przysięgę, którą złożyłem Abrahamowi, ojcu twemu.
4 I rozmnożę potomstwo twoje jak gwiazdy niebieskie, i dam potomkom, twoim wszystkie te krainy.
5 I będą błogosławione w potomstwie twoim wszystkie narody ziemi, dlatego iż był posłuszny Abraham głosowi memu i strzegł przykazań i przepisów moich, i zachował ustawy i prawa moje."
6 - Mieszkał tedy Izaak w Gerarze.
7 Gdy go zaś pytali mężowie miejsca owego o jego żonę, odpowiedział: "Siostrą moją jest," bo się bał wyznać, że mu była złączona małżeństwem, mniemając, że mogliby go snadź zabić dla jej piękności.
8 A gdy minęło dni wiele i tamże mieszkał, wyglądając Abimelech, król palestyński, oknem, ujrzał go żartującego z Rebeką, żoną swoją.
9 A przyzwawszy go rzekł: "Jasna rzecz jest, że to żona twoja. Czemużeś skłamał, jakoby to była siostra twoja?" Odpowiedział: "Bałem się, abym nie zginął dla niej."
10 I rzekł Abimelech: "Czemuś nas oszukał? Mógłby się był kto z ludu zejść z żoną twoją i przywiódłbyś był na nas grzech wielki."
11 I przykazał wszystkiemu ludowi, mówiąc: "Kto by się dotknął żony człowieka tego, śmiercią umrze."
12 - I siał Izaak w owej ziemi i zebrał owego roku stokroć tyle.
13 I błogosławił mu Pan, i wzbogacił się ów człowiek, i coraz bardziej wzmagał się i rósł, aż stał się nadzwyczaj zamożnym.
14 Miał też stada owiec i bydła, i czeladzi mnóstwo.
15 - Przeto zazdroszcząc mu Palestyńczycy, wszystkie studnie, które byli wykopali słudzy ojca jego Abrahama, naonczas zasypali zapełniwszy ziemią, tak iż i sam Abimelech mówił do Izaaka:
16 "Odejdź od nas, stałeś się bowiem daleko od nas możniejszym."
17 A on odchodząc, przyszedł do potoku Gerary i tam mieszkał
18. Odkopał znowu inne studnie, które wykopali byli słudzy ojca jego Abrahama i które po śmierci jego niegdyś Filistyni byli zasypali, i nazwał je tymiż imionami, którymi przedtem nazwał był ojciec.
19 I kopali na strumieniu, i znaleźli wodę żywą.
20 Ale i tam była zwada pasterzów Gerary z pasterzami Izaaka, bo mówili: "Nasza to woda!" Przeto studnię, z tego co się stało, nazwał imieniem Potwarz. 21 Wykopali jeszcze i inną; i o tę także się swarzyli, i nazwał ją Nieprzyjaźnią.
22 A odszedłszy stamtąd, wykopał inną studnię, o którą już sporu nie wiedli; a tak nazwał ją imieniem Rozszerzenie, mówiąc: "Teraz rozszerzył nas Pan i dał róść na ziemi."

4. BERSABEE; WIDZENIE; PRZYMIERZE Z ABIMELECHEM (26,23-33).

23 I poszedł z owego miejsca do Bersabee, gdzie mu się Pan ukazał tejże nocy, mówiąc:
24 "Jam jest Bóg Abrahama, ojca twego. Nie bój się, bo ja z tobąˇjestem. Będę ci błogosławił i rozmnożę potomstwo twoje dla sługi mego Abrahama."
25 Przeto zbudował tam ołtarz i wzywał imienia Pańskiego; rozbił tam też namiot i rozkazał sługom swym, aby kopali studnię.
26 Gdy na to miejsce przyszli z Gerary Abimelech i Ochozat, przyjaciel jego, i Fikol, hetman żołnierstwa,
27 rzekł do nich Izaak: "Pocoście przyszli do mnie, człowieka, którego nienawidzicie i wypędziliście od siebie?"
28 A oni odpowiedzieli: "Widzieliśmy, iż Pan jest z tobą, i dlategośmy rzekli: Niech będzie przysięga między nami i uczyńmy przymierze,
29 abyś nam nie czynił nic złego, jak i my niceśmy twego nie ruszyli aniśmy nic nie uczynili, co by cię obraziło; aleśmy cię w pokoju puścili, obdarzonego obfitym błogosławieństwem Pańskim."
30 I sprawił im ucztę.
31 A gdy się najedli i napili, wstawszy rano przysięgli sobie wzajem, i wyprawił ich Izaak w pokoju na miejsce ich.
32 Lecz oto przyszli tegoż dnia słudzy Izaaka powiadając mu o studni, którą wykopali, i mówiąc: "Znaleźliśmy wodę."
33 Stąd nazwał ją Dostatkiem; a miastu dano imię Bersabee aż do dnia dzisiejszego.

V. ŻONY HETEJSKIE EZAWA (26,34-35).

34 A Ezaw, mając czterdzieści lat, pojął żony: Judytę, córkę Beery Hetejczyka, i Basenat, córkę Elona tegoż pochodzenia.
35 Ale obie one były udręką serca dla Izaaka i Rebeki.

6. JAKUB PODSTĘPNIE OTRZYMUJE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO IZAAKA (27,1-45). Izaak prosi Ezawa o przygotowanie mu potrawy z dziczyzny, aby mu pobłogosławić (27,1-5). Rebeka przygotowuje potrawę z koźlęcia dla Jakuba, ażeby błogosławieństwo jemu się dostało (6-17). Jakub idzie do Izaaka (18-25) i otrzymuje błogosławieństwo (26-29). Powrót Ezawa, błogosławieństwo drugorzędne (30-40). Ezaw grozi Jakubowi, Rebeka wysyła Jakuba do Mezopotamii (41-45).

27
1 A Izaak zestarzał się i zaćmiły się oczy jego, i widzieć nie mógł; i zawołał Ezawa, syna swego starszego, i rzekł mu: "Synu mój!" On odpowiedział: "Oto jestem!"
2 A ojciec jemu: "Widzisz, rzekł, żem się zestarzał, a nie wiem dnia śmierci mojej.
3 Weźmij broń twoją, sajdak i łuk, i wynijdź na pole; a gdy polując co ułowisz,
4 uczyń mi z tego potrawę, jaką wiesz, że lubię, i przynieś, abym jadł, aby błogosławiła tobie dusza moja, nim umrę."
5 Gdy to usłyszała Rebeka, on zaś odszedł na pole, aby rozkazaniu ojcowskiemu zadośćuczynić, rzekła synowi swemu Jakubowi:
6 "Słyszałam ojca twego, rozmawiającego z Ezawem, bratem twoim, i mówiącego mu:
7 "Przynieś mi z łowu twego i uczyń potrawę, abym jadł i błogosławił ci przed Panem, pierwej niźli umrę."
8 Teraz tedy, synu mój, przystań na radę moją, a idąc do trzody,
9 przynieś mi dwoje koźląt co lepszych, abym z nich uczyniła potrawy ojcu twemu, których rad pożywa;
10 a gdy mu przyniesiesz i naje się, aby ci błogosławił, pierwej niźli umrze."
11 Lecz on jej odpowiedział: "Wiesz, iż Ezaw, brat mój, jest człowiek kosmaty a ja gładki.
12 Jeśli się mnie dotknie ojciec mój i spostrzeże się, boję się, aby nie mniemał, żem chciał z niego szydzić; i przywiodę na siebie przekleństwo zamiast błogosławieństwa."
13 Na to mu matka: "Na mnie, rzecze, niech będzie to przekleństwo, synu mój; tylko posłuchaj głosu mego, a idź, przynieś, com rzekła."
14 Poszedł i przyniósł, i dał matce. Zgotowała ona potrawy, jak wiedziała, że chciał ojciec jego.
15 I oblokła go w szaty Ezawowe bardzo dobre, które u siebie miała w domu;
16 i skórki koźlęce obwinęła wkoło rąk, i gołość szyi jego okryła.
17 Dała też potrawę, i chleb, którego była napiekła, oddała.
18 - On zaś wniósł to i rzekł: "Ojcze mój!" A on odpowiedział: "Słyszę. Ktoś ty jest, synu mój?"
19 I rzekł Jakub: "Jam jest pierworodny twój, Ezaw; uczyniłem, jakoś mi rozkazał. Wstań, siądź i jedz z łowu mego, aby mi błogosławiła dusza twoja."
20 Izaak znowu rzekł do syna swego: "Jakożeś tak rychło zna leźć mógł, synu mój?" Odpowiedział: "Wola Boża była, że mi się prędko nagodziło, czegom chciał."
21 I rzekł Izaak: "Przystąp tu, żebym się ciebie dotknął, synu mój, i zbadał, czyś ty jest syn mój Ezaw, czy też nie."
22 Przystąpił on do ojca, a Izaak pomacawszy go rzekł: "Głos wprawdzie głos Jakuba jest, ale ręce - są ręce Ezawa."
23 I nie poznał go, gdyż kosmate ręce podobieństwo starszego wyrażały.
24 A tak błogosławiąc mu rzekł: "Tyżeś jest syn mój Ezaw?" Odpowiedział: "Jam jest."
25 A on: "Podaj mi, rzecze, potrawy z łowu twego, synu mój, aby ci błogosławiła dusza moja." Podał mu je tedy a on jadł; podał mu też i wina, którego napiwszy się rzekł do niego:
26 "Przystąpże do mnie i ucałuj mię, synu mój!"
27 Przystąpił i ucałował go. I zaraz skoro poczuł wonność szat jego, błogosławiąc mu rzekł: "Oto wonność syna mego jak wonność pola pełnego, któremu błogosławił Pan.
28 Dajże ci Boże z rosy niebieskiej i z tłustości ziemi, obfitość zboża i wina.
29 A niech ci służą narody i niech ci się kłaniają pokolenia; bądź panem braci twoich i niech się pochylają przed tobą synowie matki twojej. Kto by cię przeklinał, niech ten przeklęty będzie; a kto by cię błogosławił, niech będzie błogosławieństwa pełen."
30 - Ledwie Izaak skończył mówić i Jakub wyszedł od niego, przyszedł Ezaw i uwarzone z łowu potrawy przyniósł ojcu mówiąc:
31 Wstań, ojcze mój, i jedz z łowu syna twego, aby mi błogosławiła dusza twoja."
32 I rzekł mu Izaak: "Któżeś ty jest?" Odpowiedział: "Jam jest syn twój pierworodny, Ezaw."
33 Uląkł się Izaak trwogą wielką i niepomiernie zdziwiony rzekł: "Któż to tedy jest, który mi przedtem łów upolowany przyniósł, i jadłem ze wszystkiego, pierwej niźliś ty przyszedł, i błogosławiłem mu, i będzie błogosławiony?"
34 Usłyszawszy Ezaw słowa ojcowskie krzyknął głosem wielkim i ciężko strapiony rzekł: "Pobłogosław też i mnie, ojcze mój!"
35 Lecz on rzekł: "Przyszedł rodzony brat twój zdradliwie i wziął błogosławieństwo twoje."
36 A on dodał: "Słusznie nazwano imię jego Jakub; podszedł mię bowiem już oto drugi raz: pierworodztwo moje przedtem wziął a teraz powtóre podchwycił błogosławieństwo moje." I znowu do ojca rzecze: "Czy nie zostawiłeś i dla mnie błogosławieństwa?"
37 Odpowiedział Izaak: Panem go twoim ustanowiłem i wszystkich braci jego poddałem mu w niewolę, zbożem i winem umocniłem go; a tobie po tym, synu mój, co jeszcze mogę uczynić?"
38 Na to mu Ezaw rzecze: "Czyli jedno tylko masz błogosławieństwo, ojcze? Mnie też proszę, abyś błogosławił." A gdy łkaniem wielkim płakał, wzruszony Izaak rzekł do niego:
39 "W tłustości ziemi i w rosie niebieskiej z wierzchu będzie błogosławieństwo twoje.
40 Z miecza żyć będziesz, a będziesz służył bratu twemu; ale przyjdzie czas, kiedy zrzucisz i rozwiążesz jarzmo jego z szyi twojej."
41 - Nienawidził tedy zawsze Ezaw Jakuba dla błogosławieństwa, którym mu błogosławił ojciec, i rzekł w sercu swoim: "Przyjdą dni żałoby po ojcu moim, i zabiję Jakuba, brata mego."
42 Powiedziano to Rebece, a ona posławszy i wezwawszy Jakuba, syna swego, rzekła do niego: "Oto Ezaw, brat twój, grozi, że cię zabije.
43 Przeto teraz, synu mój, posłuchaj głosu mego, a wstawszy ucieknij do Labana, brata mego, do Haranu,
44 i pomieszkasz z nim przez krótki czas, aż się uspokoi zapalczywość brata twego i ustanie rozgniewanie jego, i zapomni tego, coś mu uczynił.
45 Potem poślę i sprowadzę cię tu stamtąd. Czemuż obydwu synów dnia jednego mam postradać?"

Podróż Jakuba do Mezopotamii.
1. ZA NAMOWĄ REBEKI IZAAK WYSYŁA JAKUBA PO ŻONĘ DO MEZOPOTAMII (27,46 - 28,5).

46 I rzekła Rebeka do Izaaka: "Ciężko mi żyć z powodu córek hetejskich; jeśli pojmie Jakub żonę z narodu tej ziemi, żyć nie chcę."
28
1 Wezwał tedy Izaak Jakuba i błogosławił go, i rozkazał mu mówiąc:
2 "Nie pojmuj żony z narodu chananejskiego, ale idź i udaj się do Mezopotamii syryjskiej, do domu Batuela, ojca matki twojej, i weźmij sobie stamtąd żonę z córek Labana, wuja twego.
3 A Bóg wszechmogący niech ci błogosławi, i niech cię rozrodzi i rozmnoży, abyś był w mnóstwo ludów!
4 A niech ci da błogosławieństwa Abrahamowe i potomstwu twemu po tobie, abyś posiadł ziemię pielgrzymowania twego, którą obiecał dziadowi twemu!"
5 A gdy go wysłał Izaak, puściwszy się przyszedł do Mezopotamii syryjskiej, do Labana, syna Batuelowego, Syryjczyka, brata Rebeki, matki swej.

2. EZAW ZAŚLUBIA ISMAELITKĘ (28,6-9).

6 A widząc Ezaw, że pobłogosławił ojciec jego Jakubowi i posłał go do Mezopotamii syryjskiej, aby stamtąd pojął żonę, i że po błogosławieństwie przykazał mu mówiąc:
7 "Nie weźmiesz żony z córek chananejskich," a Jakub, posłuszny rodzicom swym, poszedł do Syrii;
8 widząc też, że ojciec jego nie rad widział córki chananejskie:
9 poszedł do Ismaela i pojął żonę prócz tych, które pierwej miał, Maheletę, córkę Ismaela, syna Abrahamowego, siostrę Nabajota.

3. JAKUB PUSZCZA SIĘ W DROGĘ (28,10-22). Z Bersabee do Betel (28,10-11); sen Jakuba, tajemnicza drabina (12-15); wzniesienie kamienia pamiątkowego w Betel (16-19); ślub Jakuba (20-22).

10 A tak wyszedłszy Jakub z Bersabee, szedł do Haranu.
11 A gdy przyszedł do jakiegoś miejsca i chciał na nim odpocząć po zachodzie słońca, wziął jeden z kamieni, które leżały, a podłożywszy pod głowę swoją, spał na tymże miejscu.
12 - I ujrzał we śnie drabinę stojącą na ziemi, a wierzch jej dosięgający nieba, i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących po niej, a Pana wspierającego się na drabinie i mówiącego mu:
13 "Jam jest Pan, Bóg Abrahama, ojca twego, i Bóg Izaaka. Ziemię, na której śpisz, tobie dam i potomstwu twemu.
14 I będzie potomstwo twoje jak proch ziemi: rozszerzysz się na zachód i na wschód, na północ i na południe; i będą błogosławione w tobie i w potomstwie twoim wszystkie pokolenia ziemi.
15 I będę stróżem twoim, gdziekolwiek pójdziesz, i przywrócę cię do tej ziemi, i nie opuszczę, aż wypełnię wszystko, com rzekł."
16 - A gdy się ocknął Jakub ze snu, rzekł: "Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a jam nie wiedział."
17 I zląkłszy się rzekł: "O jak straszne jest to miejsce! Nie jest tu nic innego, jeno dom Boży i brama niebieska!"
18 Wstawszy tedy rano Jakub wziął kamień, który był podłożył pod głowę swą i postawił go na znak, wylewając oliwę na wierzch.
19 I nazwał imię miasta Betel, które pierwej Luzą nazywano.
20 - Uczynił też ślub mówiąc: "Jeśli będzie Bóg ze mną i będzie mię strzegł na drodze, którą ja idę, i da mi chleba ku jedzeniu,
21 a odzienie ku obleczeniu, i jeśli się wrócę szczęśliwie do domu ojca mego:
22 będzie mi Pan za Boga, a kamień ten, którym postawił na znak, będzie zwan Domem Bożym, i ze wszystkiego co mi dasz, dziesięciny ofiaruję Tobie."

4. MAŁŻEŃSTWO JAKUBA (29,1-30). Przy studni w Haranie (29,1-3); spotkanie Racheli (4-12) i Labana (13-14); Jakub służy siedem 1at za Rachelę (15-2l), lecz Laban daje mu najpierw Lię (22-24); siedem nowych lat za Rachelę (25-30).

29
1 Puściwszy się tedy Jakub przyszedł do ziemi na wschód słońca.
2 I ujrzał studnię na polu, trzy też stada owiec, leżące przy niej, bo z niej napawano bydło, a wierzch jej wielkim kamieniem zawierano.
3 A był zwyczaj, iż gdy się wszystkie owce zeszły, wtedy odwalali kamień, a napoiwszy stada znowu na wierzch studni kładli.
4 I rzekł do pasterzów: "Bracia, skądeście?" Oni odpowiedzieli: "Z Haranu."
5 Na to, pytając, rzekł: "Czy znacie Labana, syna Nachora?" Odpowiedzieli: "Znamy."
6 Rzekł: "Czy zdrów?" Odpowiedzieli: "Zdrów. A oto Rachel, córka jego, idzie ze stadem swoim."
7 I rzekł Jakub: "Jeszcze daleko do wieczora i jeszcze nie czas gnać stada do owczarni; napójcie pierwej owce, a tak je znowu na paszę wygnajcie."
8 Lecz oni odpowiedzieli: "Nie możemy, aż się wszystkie stada zgromadzą i odwalimy kamień z wierzchu studni, abyśmy napoili stada."
9 Jeszcze mówili, a oto Rachel nadchodziła z owcami ojca swego, bo sama pasła trzodę.
10 Ujrzawszy ją Jakub, a wiedząc, iż była to wujeczna siostra jego, i owce Labana, wuja jego, odwalił kamień, którym się studnia zawierała, i napoiwszy trzodę pocałował ją i podniósłszy głos płakał i oznajmił jej, iż był bratem ojca jej, a synem Rebeki.
12 A ona pospieszywszy się powiedziała to ojcu swemu.
13 - Kiedy ten usłyszał, iż przyszedł Jakub, syn siostry jego, wybieżał naprzeciw niego i objąwszy go i pocałowawszy wwiódł do domu swego.
14 A usłyszawszy o przyczynach drogi odpowiedział: "Jesteś kością moją i ciałem moim!"
15 A gdy się wypełniły dni miesiąca jednego, rzekł mu: "Czyż dlatego żeś mi bratem, darmo mi służyć będziesz? Powiedz, co za wysługę chcesz wziąć."
16 A miał dwie córki: imię starszej Lia, a młodszą zwano Rachel.
17 Ale Lia była ciekących oczu, Rachel oblicza pięknego i wejrzenia wdzięcznego.
18 Tę miłując Jakub rzekł: "Będę ci służył za Rachelę, córkę twoją młodszą, siedem lat."
19 Odpowiedział Laban: "Lepiej, że ją tobie dam, niż innemu mężowi. Mieszkaj u mnie."
20 Slużył tedy Jakub za Rachelę siedem lat, a zdały mu się jako kilka dni dla wielkiej miłości.
21 I rzekł do Labana: "Daj mi żonę moją, gdyż się już czas wypełnił, abym wszedł do niej."
22 On tedy wezwawszy wiele gromad przyjaciół na gody, sprawił wesele.
23 A wieczorem wwiódł do niego córkę swą Lię;
24 dał zaś córce sługę imieniem Zelfę. Wszedł do niej według zwyczaju Jakub, lecz gdy było rano, ujrzał Lię.
25 I rzekł do teścia swego: "Cóżeś to chciał uczynić? Czyż nie za Rachelę tobie służyłem? Czemuś mię oszukał?"
26 Odpowiedział Laban: "Nie jest to w zwyczaju u nas, abyśmy pierwej młodsze za mąż wydawali.
27 Wypełnij siedem dni tego złączenia, a dam ci i tę drugą za pracę, którą mi będziesz służył drugie siedem lat."
28 Przystał na wolę; a gdy minął tydzień, pojął Rachelę za żonę,
29 której ojciec dał za służebnicę Balę.
30 I tak dostąpiwszy pożądanego wesela miłość drugiej przełożył nad pierwszą, służąc u niego drugie siedem lat.

5. SYNOWIE JAKUBA (29,31-30,24). Synowie Lii (29,31-35), synowie Bali, służącej Racheli (1-8), Zelfy, służącej Lii (9-13), znowu Lii (14-21), Racheli (22-24).

31 A widząc Pan, iż nie dbał o Lię, otworzył żywot jej, a siostra pozostała niepłodną.
32 Poczęła tedy i porodziła syna, i dała mu imię Ruben, mówiąc: "Ujrzał Pan uniżenie moje, teraz mię będzie miłował małżonek mój."
33 I znowu poczęła, i porodziła syna, i rzekła: "Iż usłyszał Pan, żem pogardzona, dał mi też i tego," i dała mu imię Symeon.
34 I poczęła trzeci raz, i urodziła innego syna, i rzekła: "I tym razem złączy się ze mną małżonek mój, gdyżem mu trzech synów urodziła." I dlatego dała mu imię Lewi.
35 Po raz czwarty poczęła i porodziła syna, i rzekła: "Teraz już będę wyznawać Panu," i dlatego nazwała go Judą; i przestała rodzić.
30
1 Widząc tedy Rachel, że była niepłodną, zazdrościła siostrze swej i rzekła mężowi swemu: "Daj mi dzieci, inaczej umrę!"
2 A Jakub jej rozgniewany odpowiedział: "Czyżem ja Bóg, który cię pozbawił owocu żywota twojego?"
3 A ona: "Mam, powiada, służebnicę Balę. Wnijdź do niej, aby porodziła na kolanach moich i żebym miała z niej synów."
4 I dała mu w małżeństwo Balę,
5 która gdy wszedł do niej mąż, poczęła i porodziła syna.
6 I rzekła Rachel: Przysądził mi Pan sprawę i wysłuchał głosu mego dając mi syna." I dlatego dała rnu imię Dan.
7 I znowu poczęła Bala, i urodziła drugiego.
8 Przy nim rzekła Rachel: "Zrównał mię Bóg z siostrą moją i przemogłam"; i nazwała go Neftali.
9 - A poczuwszy Lia, iż przestała rodzić, oddała mężowi sługę swą Zelfę. Gdy ta po poczęciu porodziła syna,
10 rzekła Lia: "Szczęśliwie!" i dlatego dała mu imię Gad.
11 Porodziła też Zelfa drugiego.
13 I rzekła Lia: "To na błogosławieństwo moje; błogosławioną bowiem zwać mię będą niewiasty." I dlatego nazwała go Aser.
14 - A Ruben wyszedłszy czasu żniwa pszenicznego na pole znalazł mandragory, które przyniósł matce swej Lii. I rzekła Rachel: "Daj mi część z mandragor syna twego."
15 Ona odpowiedziała: "Mało ci się jeszcze zda, żeś mi odwabiła męża, iż jeszcze chcesz zabrać mandragory syna mego?" Rzekła Rachel: "Niechajże śpi z tobą tej nocy za mandragory syna twego."
16 A gdy się Jakub wracał pod wieczór z pola, wyszła naprzeciw niego Lia i rzekła: "Masz wnijść i do mnie, bom cię zapłatą zjednała sobie za mandragory syna mego."
17 I spał z nią owej nocy.
18 I wysłuchał Bóg prośby jej, i poczęła, i porodziła piątego syna, i rzekła:
18 "Dał mi Bóg zapłatę, iżem dała sługę moją mężowi memu." I nazwała imię jego Issachar.
19 I znowu poczęła Lia, i porodziła szóstego syna.
20 I rzekła: "Uposażył mię Bóg posagiem dobrym. Już i tym razem będzie ze mną małżonek mój, przeto żem mu urodziła sześciu synów." I dlatego nazwała imię jego Zabulon.
21 A po nim urodziła córkę imieniem Dynę.
22 - Wspomniał też Pan na Rachelę i wysłuchał ją, i otworzył jej żywot.
23 Poczęła tedy i porodziła syna, mówiąc: "Odjął Bóg zelżywość moją."
24 I nazwała imię jego Józef, mówiąc: "Niech mi przyda Pan drugiego syna."

6. JAKUB PRZEDŁUŻA SWÓJ POBYT U LABANA (30,25-43). Laban prosi, by Jakub pozostał (25-30); umowa o zapłatę (31-36); środek Jakuba na powiększenie swojej trzody (37-42); jego bogactwo (43).

25 A gdy się urodził Józef, rzekł Jakub do teścia swego: "Puść mię, abym się wrócił do ojczyzny i do ziemi mojej.
26 Daj mi żony i dzieci moje, za którem ci służył, abym odszedł; ty znasz posługę moją którą ci służyłem."
27 Rzekł mu Laban: "Niechaj znajdę łaskę przed obliczem twoim! Ze skutków poznałem, iż mi błogosławił Bóg dla ciebie.
28 Ustanów zapłatę twoją, którą ci mam dać."
29 A on odpowiedział: "Ty wiesz, jak ci służyłem i jak wielka była w rękach moich majętność twoja.
30 Małoś miał pierwej, nimem przyszedł do ciebie, a teraz stałeś się bogatym i błogosławił ci Pan za przyjściem moim. Słuszna tedy rzecz jest, abym też kiedy i swój dom opatrzył."
31 I rzekł Laban: "Cóż ci mam dać?" A on rzekł: "Nie chcę nic, ale jeśli uczynisz, czego żądam, będę jeszcze pasł i strzegł bydła twego.
32 Obejdź wszystkie trzody swoje i odłącz wszystkie owce pstre i nakrapianej wełny; a cokolwiek płowego, plamistego i pstrego będzie tak między owcami jak i między kozami, będzie zapłatą moją.
33 I odpowie mi jutro prawość moja, kiedy umowy czas przyjdzie przed tobą; a wszystko, co nie będzie pstre ani plamiste, ani płowe tak między owcami jak i kozami, o złodziejstwo pomawiać mnie będzie."
34 I rzekł Laban: "Wdzięcznie przyjmuję, czego żądasz."
35 I odłączył owego dnia kozy i owce, i barany pstre i plamiste, a wszystką trzodę jednostajnej barwy, to jest białej albo czarnej wełny, oddał w ręce synom swoim.
36 I uczynił odstęp na trzy dni drogi między sobą, a między zięciem, który pasł inne trzody jego.
37 - Jakub tedy nabrawszy zielonych prętów topolowych i migdałowych, i jaworowych, obłupał je miejscami; a po oddarciu kory, w miejscach, które były obdarte, pokazała się białość, owe zaś, które były całe, pozostały zielone, i tym sposobem stała się barwa odmienna.
38 I nakładł ich do koryt, gdzie lano wodę, aby trzody przyszedłszy pić miały przed oczyma pręty, i patrząc na nie poczynały.
39 I stało się że owce w samym zagrzaniu złączenia patrzyły na pręty i rodziły plamiste i pstre, i różną barwą nakrapiane.
40 I oddzielił Jakub stado, i kładł pręty w koryta przed oczy baranów; a wszystkie białe i czarne były Labanowe, inne zaś wszystkie Jakubowe, i były oddzielone między sobą trzody.
41 Gdy tedy pierwsze przypuszczenie do owiec bywało, kładł Jakub pręty w koryta wód przed oczy baranów i owiec, aby patrząc na nie poczynały; ale kiedy późne przypuszczanie było i poczęcie poślednie, nie kładł ich.
42 I dostały się te, które były późne, Labanowi, a wczesne Jakubowi.
43 I wzbogacił się ów człowiek niezmiernie, i miał wiele trzód, służebnic i sług, wielbłądów i osłów.

7. ODJAZD JAKUBA Z MEZOPOTAMII (31,1-55). Zazdrość Labana (31,1-2); Bóg wzywa Jakuba, by wrócił do ziemi Chanaan (3). Jakub opowiada swój sen Lii i Racheli (4-13), które zgadzają się odjechać (14-16); odjazd tajemny (17-21). Laban powiadomiony ściga ich i dopędza (22-25), wymawia im ucieczkę i kradzież bożków (26-30), których daremnie poszukuje (31-35). Jakub wykazuje swą niewinność (36-42). Zawarcie przymierza, wystawienie pomnika i kopca granicznego (43-54). Laban wraca do swoich (55).

31
1 Ale gdy usłyszał słowa synów Labanowych, mówiących: "Pobrał Jakub wszystko, co miał ojciec nasz, i z jego majętności wzbogaciwszy się stał się znacznym";
2 i gdy nadto obaczył, że oblicze Labanowe nie było dla niego jak wczoraj i dziś trzeci dzień;
3 a najwięcej, ponieważ mu Pan mówił: "Wróć się do ziemi ojców twoich i do rodziny twojej, a będę z tobą":
4 posłał i wezwał Rachelę i Lię na pole, gdzie pasł trzody, i rzekł im:
5 "Widzę, że oblicze ojca waszego nie jest dla mnie jak wczoraj i dziś trzeci dzień; lecz Bóg ojca mego był ze mną.
6 I same wiecie, żem ze wszystkich sił moich służył ojcu waszemu.
7 Ale ojciec wasz oszukał mię i odmieniał zapłatę moją po dziesięćkroć; a przecież nie dopuścił mu Bóg, aby mi szkodził.
8 Jeśli kiedy rzekł: "Pstre będą zapłatą twoją," wszystkie owce rodziły pstre przypłodki; kiedy zaś mówił przeciwnie: "Białe wszystkie weźmiesz w zapłacie," wszystkie trzody rodziły białe.
9 I odjął Bóg wszystek dobytek ojca waszego, a dał mnie.
10 Gdy bowiem czas poczynania owiec przyszedł, podniosłem oczy swe: i widziałem przez sen, że samce, wstępujące na samice, były pstre i plamiste, i rozmaitej barwy.
11 I rzekł Anioł Boży we śnie. do mnie: "Jakubie!" A jam odpowiedział: "Oto jestem!"
12 I rzekł: "Podnieś oczy twoje a obacz, jak wszystkie samce, wstępujące na samice, są pstre, plamiste i nakrapiane; bom widział wszystko, co ci Laban uczynił.
13 Jam-ci jest Bóg z Betel, gdzieś namaścił kamień i złożyłeś mi ślub. Teraz tedy wstań i wynijdź z tej ziemi a wróć się do ziemi narodzenia twego."
14 -I odpowiedziały Rachel i Lia: "Czyż jeszcze mamy jaką cząstkę w majętności i w dziedzictwie domu ojca naszego?
15 Czyż nas za obce nie poczytał i sprzedał, i zjadł zapłatę naszą?
16 Ale Bóg odjął majętności ojca naszego i oddał je nam i synom naszym; a tak uczyń wszystko, co ci Bóg przykazał."
17 - Wstał tedy Jakub i wsadziwszy dzieci i żony swe na wielbłądy odszedł.
18 I zabrał wszystką majętność swoją i trzody, i co jeno w Mezopotamii nabył, idąc do Izaaka, ojca swego, do ziemi Chananejskiej.
19 Na ten czas poszedł był Laban strzyc owce, a Rachel ukradła bałwany ojca swego.
20 A Jakub nie chciał oznajmić teściowi swemu, że uciekał.
21 A gdy poszedł, tak samo jak i wszystko, do czego miał prawo, i przeprawiwszy się przez rzekę ciągnął ku górze Galaad,
22 dano znać dnia trzeciego Labanowi, że Jakub uciekł.
23 On tedy wziąwszy braci swych, gonił go przez siedem dni i doścignął go na górze Galaad.
24 I widział we śnie Boga mówiącego do siebie: "Strzeż się, abyś nic przykrego nie mówił przeciw Jakubowi."
25 I już był Jakub rozbił namiot na górze, gdy go tamten dogonił z braćmi swymi i na tejże górze Galaad rozbił namiot.
26 - I rzekł do Jakuba: "Czemuś tak uczynił, żeś tajemnie zabrał córki moje jakby mieczem pojmane?
27 Czemuś bez wiedzy mojej chciał uciec, a nie chciałeś mi dać znać, żebym cię był odprowadził z weselem i z pieśniami, i z bębnami, i z cytrami?
28 Nie dopuściłeś, abym pocałował synów moich i córki! Głupioś uczynił!
29 A teraz wprawdzie mogłaby ręka moja złem oddać, ale Bóg ojca waszego wczoraj mi rzekł: "Strzeż się, abyś nie mówił przeciw Jakubowi nic przykrego." 30 Niech i tak będzie! Chciało ci się jechać do swoich i pragnąłeś domu ojca twego; ale czemużeś pokradł bogów moich?
31 - Odpowiedział Jakub: "Żem odjechał bez twojej wiedzy, to bałem się, byś mi przemocą nie odebrał córek twoich.
32 A iż mię o złodziejstwo pomawiasz: u kogokolwiek znajdziesz bogów swoich, niech zabity będzie przed braćmi naszymi. Szukaj, cokolwiek twego u mnie znajdziesz, to weźmij." To mówiąc nie wiedział, że Rachel ukradła bałwany.
33 Wszedłszy tedy Laban do namiotu Jakuba i Lii, i obu służebnic, nie znalazł. 34 A gdy wchodził do namiotu Racheli, ona spiesznie skryła bałwany pod mierzwę wielbłądową i siadła na niej; a gdy on wszystek namiot przeszukał i nic nie znalazł, rzekła mu:
35 "Niech się nie gniewa pan mój, że nie mogę przed tobą powstać, bo teraz na mnie przypadło, co bywa u niewiast." I tak została oszukana pilność szukającego.
36 - A Jakub wybuchnął gniewem i łając rzekł: "Dla jakiej winy mojej i dla jakiego grzechu mego z taką zapalczywością goniłeś za mną, i przeszukałeś wszystek sprzęt mój?
37 Cóżeś znalazł ze wszystkiej majętności domu twego? Połóż tu przed braćmi moimi i przed braćmi twoimi i niech rozsądzą między mną a tobą!
38 I potom przez dwadzieścia lat był z tobą? Owce twoje i kozy nie były me płodne, nie jadłem baranów trzody twojej anim ci pokazywał,
39 co było porwane od zwierza; jam wszystką szkodę nagradzał, cokolwiek przez kradzież ginęło, na mnieś dochodził.
40 We dnie i w nocy cierpiałem gorąco i zimno, i sen uciekał od oczu moich.
41 I takem ci przez dwadzieścia lat w domu twym służył: czternaście za córki, a sześć za trzody twoje. Odmieniałeś też po dziesięćkroć zapłatę moją.
42 Gdyby Bóg ojca mego Abrahama i bojaźń Izaaka nie była przy mnie, snadźbyś mię był teraz puścił nagiego; na utrapienie moje i na pracę rąk moich wejrzał Bóg i przyganił ci wczoraj."
43 - Odpowiedział mu Laban: "Córki moje i synowie, i trzody twoje, i wszystko to, co widzisz, moje jest. Cóż mogę uczynić synom i wnukom moim?
44 Pójdźże tedy i uczyńmy przymierze, aby było na świadectwo między mną, a tobą."
45 Wziął tedy Jakub kamień i postawił go na znak i rzekł braciom swoim:
46 "Nanoście kamieni." Nanosili tedy i uczynili kopiec, i jedli na nim:
47 I nazwał go Laban Kopcem Świadka, a Jakub Stosem Świadectwa, obaj według właściwości języka swego.
48 I rzekł Laban: "Kopiec ten będzie dzisiaj świadkiem między mną, a tobą." I dlatego nadano mu imię Galaad, to jest kopiec świadka.
49 "Niechaj widzi i sądzi Pan między nami, gdy odejdziemy od siebie.
50 Jeśli będziesz trapił córki moje i jeśli pojmiesz inne żony prócz nich, nie masz tu innego świadka mowy naszej oprócz Boga, który obecny jest i patrzy."
51 I rzekł znowu do Jakuba: "Oto kopiec ten i kamień, który postawiłem między mną a tobą.
52 Świadkiem będzie kopiec ten, mówię, i kamień niech będzie na świadectwo, jeślibym albo ja go przeszedł idąc do ciebie, albo ty byś go przekroczył w złej myśli przeciwko mnie.
53 Bóg Abrahama i Bóg Nachora niech rozsądzi między nami, Bóg ojca ich." Przysiągł tedy Jakub przez bojaźń ojca swego Izaaka.
54 I złożywszy ofiary na górze wezwał braci swoich, aby jedli chleb. A oni jedli i zostali tam.
55 Laban zaś wstawszy ze świtem, pocałował synów i córki swe, i błogosławił im; i wrócił się na miejsce swoje.

Powrót Jakuba do ziemi Chanaan.
1. JAKUB W MAHANAIM (32,1-21). Obóz Boży (32,1-2). Jakub uprzedza Ezawa o swym powrocie (3-5); posłańcy donoszą mu o nieprzyjaznym nadciąganiu Ezawa; jego trwoga i przygotowania (6-8); jego modlitwa (9-12); posyła dary swemu bratu (13-21).

32
1 Jakub też szedł zaczętą drogą, i spotkali go aniołowie Boży.
2 Ujrzawszy ich rzekł: "Obóz to Boży" i nazwał imię miejsca owego Mahanaim, to jest Obóz.
3 Posłał też i posłów przed sobą do Ezawa, brata swego, do ziemi Seir, do krainy Edom, i przykazał im mówiąc:
4 "Tak rzeczecie panu memu Ezawowi: "To mówi brat twój Jakub: U Labana byłem gościem i mieszkałem aż do dzisiejszego dnia.
5 Mam woły i osły, i owce, i sługi, i służebnice; i ślę teraz poselstwo do pana mego, abym znalazł łaskę przed obliczem twoim."
6 - I wrócili się posłowie do Jakuba, mówiąc: "Przyszliśmy do Ezawa, brata twego, a oto pospiesza na twe spotkanie z czterystu mężami."
7 Zląkł się Jakub bardzo i przestraszony, rozdzielił lud, który z nim był, także trzody i owce, i woły, i wielbłądy na dwa hufce, mówiąc:
8 "Jeśli przyjdzie Ezaw do jednego hufca, a porazi go, tedy hufiec drugi, który zostanie, będzie zachowany."
9 - I rzekł Jakub: "Boże ojca mego Abrahama i Boże ojca mego Izaaka, Panie, któryś mi rzekł: Wróć się do ziemi twojej i na miejsce narodzenia twego, a uczynię ci dobrze:
10 mniejszy jestem niż wszelkie zmiłowanie twoje i wierność twoja, którejś dochował słudze twemu. O łasce mojej przeszedłem ten Jordan, a teraz z dwoma hufcami się wracam.
11 Wybaw mię z ręki brata mego Ezawa, bo się go bardzo boję, by snadź przyszedłszy nie pobił matki z synami.
12 Tyś rzekł, że mi będziesz dobrze czynił i rozmnożysz potomstwo moje jak piasek morski, który dla mnóstwa zliczony być nie może."
13 - A gdy tam przespał owej nocy, oddzielił z tego, co miał, dary Ezawowi, bratu swemu:
14 kóz dwieście, kozłów dwadzieścia, owiec dwieście i baranów dwadzieścia,
15 wielbłądzic źrebnych ze źrebiętami ich trzydzieści, krów czterdzieści i byków dwadzieścia, oślic dwadzieścia i ośląt ich dziesięć;
16 i posłał przez sług swoich, każdą trzodę z osobna, i rzekł sługom swoim: "Idźcie przede mną, a niech będzie odstęp między stadem a stadem."
17 I przykazał pierwszemu, mówiąc: "Jeśli spotkasz brata mego Ezawa, a zapyta cię: "Czyjeś ty?" albo: "Dokąd idziesz?" albo: "Czyje to, co poganiasz?"
18 - odpowiesz: "Sługi twego Jakuba; dary te posłał panu memu Ezawowi, sam też za nami idzie."
19 To samo rozkazanie dał drugiemu i trzeciemu, i wszystkim, którzy gnali stada, mówiąc: "Tymiż słowy mówcie do Ezawa, gdy go znajdziecie; i dodacie: 20 "Sam też sługa twój Jakub idzie za nami; mówił bowiem: Ubłagam go datami, które uprzedzają, a potem go ujrzę; może się zmiłuje nade mną."
21 Uprzedziły go tedy dary, a sam został owej nocy w obozie.

2. NAD JABOKIEM. PRZYBYCIE DO SYCHEM (32,22 - 33,20). Jakub przekracza Jabok (22-23). We Fanuel; walka z aniołem (24-32). Spotkanie się z Ezawem (33,1-7); pogodzenie (8-16). W Sokot (17). Przybycie do Sychem, kupno pola i wzniesienie ołtarza (18-20).

22 A wstawszy wczas, wziął dwie żony swe i tyleż służebnic z jedenastu synami, i przeprawił się przez bród Jaboku.
23 I przeprowadziwszy wszystko, co do niego należało, pozostał sam,
24 a oto mąż zmagał się z nim aż do rana.
25 Ale widząc, iż go nie mógł przemóc, dotknął się ścięgna biodra jego, i natychmiast uschło.
26 I rzekł do niego: "Puść mię, bo już wschodzi zorza!" Odpowiedział: "Nie puszczę cię, aż mi pobłogosławisz."
27 I rzekł: "Co za imię twoje?" Odpowiedział: "Jakub."
28 A on rzekł: "Żadną miarą nie będzie się zwało imię twoje Jakub, ale Izrael; bo jeśliś przeciw Bogu był mocny, daleko więcej przeciw ludziom przemożesz."
29 Spytał go Jakub: "Powiedz mi, jakim cię imieniem zowią?" Odpowiedział: "Czemu się pytasz o imię moje?" I pobłogosławił mu na owymże miejscu.
30 I nadał Jakub owemu miejscu imię Fanuel, mówiąc: "Widziałem Boga twarzą w twarz, a ocalała dusza moja."
31 I wnet wzeszło mu słońce, skoro minął Fanuel; a on chromał na nogę.
32 Dla tej przyczyny synowie Izraela nie jadają ścięgna, które uschło w biodrze Jakubowym, aż do dnia dzisiejszego: iż się dotknął ścięgna biodra jego, i zmartwiało.
33
1 A podniósłszy Jakub oczy swe, ujrzał Ezawa jadącego, a z nim czterystu mężów; i rozdzielił synów Lii i Racheli, i obu służebnic.
2 I postawił obie służebnice i dzieci ich na przodzie, a Lię i synów jej na drugim miejscu, Rachelę zaś i Józefa na ostatku.
3 A sam wprzód idąc pokłonił się aż do ziemi siedemkroć, zanim nadjechał brat jego.
4 Bieżąc tedy Ezaw naprzeciw brata swego, objął go, i ściskając szyję jego i całując płakał.
5 A podniósłszy oczy, ujrzał niewiasty i dzieci ich, i rzekł: "A ci, kim są? i czy do ciebie należą?" Odpowiedział: "Dziatki to są, które darował Bóg mnie, słudze twemu."
6 A przybliżywszy się służebnice i synowie ich pokłonili się.
7 Przystąpiła też Lia z dziećmi swymi, a gdy się także pokłonili, na ostatku Józef i Rachel uczynili pokłon.
8 - I rzekł Ezaw: "Cóż to za hufce, którem spotkał?" Odpowiedział: "Abym znalazł łaskę przed panem moim."
9 A on rzekł: "Mam dosyć, bracie mój, miej ty swoje!"
10 Rzekł Jakub: "Nie tak, proszę! ale jeślim znalazł łaskę w oczach twoich, przyjmij mały dar z rąk moich; bom tak widział oblicze twoje, jakbym widział oblicze Boże.
11 Bądź mi litościw, a przyjmij błogosławieństwo, którem ci przyniósł i które mi darował Bóg, dający wszystko." Ledwie przymuszony przez brata, przyjął i rzekł:
12 "Jedźmy razem i będę ci towarzyszem w drodze."
13 I rzekł Jakub: "Wiesz, panie mój, że dziatki młodziusieńkie, owce też i krowy cielne mam z sobą; jeśli je zbyt utrudzę chodzeniem, zginą mi jednego dnia wszystkie stada.
14 Niech wprzód jedzie pan mój przed sługą swoim, a ja pójdę z lekka za nim w tropy jego, jak obaczę że nadąży mój drobiażdżek, aż przyjdę do pana mego do Seir."
15 Odpowiedział Ezaw: "Proszę cię, niech przynajmniej z ludu, który jest ze mną, zostanie kilku, by towarzyszyć ci w drodze" A on rzekł: "Nie potrzeba tego; tylko mi tego trzeba, abym znalazł łaskę przed obliczem twoim, panie mój."
16 Wrócił się tedy owego dnia Ezaw drogą, którą był przyjechał, do Seir.
17 - A Jakub przyszedł do Sokot, gdzie zbudowawszy dom i rozbiwszy namioty nazwał imię miejsca owego Sokot, to jest Namioty.
18 - I przyszedł do Salem, miasta Sychemitów, które jest w ziemi chananejskiej, potem gdy się wrócił z Mezopotamii syryjskiej, i mieszkał przy miasteczku.
19 I kupił sztukę pola, na której był rozbił namioty, od synów Hemora, ojca Sychernowego, za sto jagniąt.
20 I zbudowawszy tam ołtarz wzywał przy nim najmocniejszego Boga Izraelowego.

3. POGWAŁCENIE DYNY; ZEMSTA (34,1-31). Sychem, syn Hemora, dopuszcza się gwałtu na Dynie i chce ją poślubić (34,1-5). Hemor i Sychem proszą Jakuba i jego synów o rękę Dyny (6-12); synowie Jakuba stawiają podstępne warunki (13-17), które zostają przyjęte (18-24). Symeon i Lewi mszczą się srogo za swą siostrę (25-29); Jakub ich potępia (30-31).

34
1 wyszła Dyna, córka Lii, aby odwiedzić niewiasty owej krainy.
2 Ujrzawszy ją Sychem, syn Hemora Hewejezyka, książę owej ziemi, rozmiłował się w niej i porwał, i spał z nią gwałt uczyniwszy pannie.
3 I spoiła się z nią dusza jego, a smutną cieszył łagodnymi słowy.
4 I poszedłszy do Hemora, ojca swego, rzekł: "Weźmij mi tę dzieweczkę za żonę."
5 Gdy to usłyszał Jakub w niebytności synów, zajętych około paszenia bydła, milczał, aż się oni wrócili.
6 - A gdy wyszedł Hemor, ojciec Sychema, aby mówić z Jakubem,
7 oto synowie jego przychodzili z pola, a usłyszawszy, co się stało, rozgniewali się bardzo, przeto że sprosną rzecz uczynił wobec Izraela i zgwałciwszy córkę Jakuba dopuścił się rzeczy nieprzystojnej.
8 Mówił tedy Hemor do nich: "Dusza Sychema, syna mego, spoiła się z córką waszą.
9 Dajcie mu ją za żonę i pobierzmy się z obu stron: córki wasze wydajcie za nas, a córki nasze pojmijcie.
10 I mieszkajcie z nami: ziemia w mocy waszej jest, uprawiajcie ją, handlujcie i władajcie nią."
11 Ale i Sychem rzekł do ojca i do braci jej: "Niech znajdę łaskę u was, a co jeno postanowicie, to dam.
12 Podwyżcie wiano i darów żądajcie: dam, co zechcecie, tylko mi dajcie dzieweczkę za żonę!"
13 - Odpowiedzieli synowie Jakuba Sychemowi i ojcu jego zdradliwie, rozjątrzeni o zgwałcenie siostry:
14 "Nie możemy uczynić, czego żądacie, ani dać siostry naszej człowiekowi nieobrzezanemu, co jest niegodną, niesłuszną i obrzydłą rzeczą u nas.
15 Ale tak się możem połączyć, jeśli zechcecie być nam podobnymi i obrzeże się między wami każdy mężczyzna,
16 wtedy damy i weźmiemy wzajem córki wasze i nasze; i będziemy mieszkać z wami, i będziemy ludem jednym.
17 Lecz jeśli nie będziecie chcieli się obrzezać, weźmiemy córkę naszą i odjedziemy."
18 - Podobała się myśl ich Hemorowi i Sychemowi, synowi jego.
19 I nie odwlekał młodzieniec z uczynieniem tego, o co proszono; miłował bowiem bardzo ową dzieweczkę, a sam był najznamienitszy we wszystkim domu ojca swego.
20 I wszedłszy w bramę miejską mówili do ludu:
21 "Mężowie ci są spokojni, a chcą mieszkać z nami; niech handlują w ziemi i niechaj ją uprawiają, bo jest szeroka i przestronna, i uprawiających potrzebuje. Córki ich będziemy brać za żony, a nasze im dawać będziemy.
22 Jedno jest, przez co się nam odwleka rzecz tak dobra:
23 jeśli obrzeżemy mężczyzn naszych naśladując obyczaj narodu, i majętność ich i bydło, i co jeno mają, nasze będzie. Na to tylko się zgódźmy, a mieszkając społem jeden naród uczynimy."
24 I zgodzili się wszyscy, i obrzezali wszystkich mężczyzn.
25 - Lecz oto dnia trzeciego, gdy najcięższa boleść z ran bywa dwaj synowie Jakubowi, Symeon i Lewi, bracia Dyny, porwawszy miecze weszli śmiało do miasta i pobiwszy wszystkich mężczyzn,
26 Hemora i Sychema, wespół zamordowali, a zabrali z domu Sychema Dynę, siostrę swoją.
27 A gdy oni wyszli, przypadli na pobitych drudzy synowie Jakubowi i splądrowali miasto, mszcząc się za zgwałcenie.
28 Owce ich i rogate bydło, i osły, i wszystko pustosząc, co w domach i na polach było,
29 dziatki też ich i żony w niewolę zabrali.
30 - Gdy to zuchwale zrobili, rzekł Jakub do Symeona i Lewiego: "Zatroskaliście mię i przywiedliście na mnie nienawiść Chananejczyków i Ferezejczyków, mieszkańców tej ziemi. Nas niewielu; oni zgromadziwszy się porażą mię i zginę ja i dom mój."
31 A oni odpowiedzieli: "Czyż jako wszetecznicy mieli nadużywać siostry naszej?"

4. ZE SYCHEM DO MAMBRE (35,1-29). W Betel; odrzucenie bożków, Jakub buduje ołtarz (35,1-7); śmierć Debory (8); widzenie Boże i obietnice (9-15). W Efrata; narodzenie Beniamina i śmierć Racheli (16-20). W "Wieży Stada"; Ruben i Bala (21-22a). Synowie Jakuba (22b-26). W Mambre; śmierć Izaaka (27-29).

35
1 Tymczasem mówił Bóg do Jakuba: "Wstań i wstąp do Betel, i mieszkaj tam, a uczyń ołtarz Bogu, który ci się ukazał, kiedyś uciekał przed Ezawem, bratem twoim."
2 Jakub tedy, zwoławszy wszystek swój dom, rzekł: "Odrzućcie bogi cudze, które są w pośrodku was, a oczyśćcie się i odmieńcie szaty wasze.
3 Wstańcie i wstąpmy do Betel, abyśmy tam uczynili ołtarz Bogu, który mię wysłuchał w dzień utrapienia mego i był mi towarzyszem drogi mojej."
4 Oddali mu tedy wszystkie bogi cudze, które mieli, i nausznice, które na uszach ich były; a on zakopał je pod terebintem, który jest za miastem Sychem.
5 A gdy wyjechali, strach Boży padł na wszystkie okoliczne miasta, że nie śmieli gonić odchodzących.
6 Przyszedł tedy Jakub do Luzy, która jest w ziemi Chananejskiej, a przezwana jest Betel, on sam i wszystek lud z nim.
7 I zbudował tam ołtarz i nadał owemu miejscu imię Dom Boży, bo mu się tam Bóg był ukazał, gdy uciekał przed bratem swoim.
8 - Tegoż czasu umarła Debora, mamka Rebeki, i pogrzebana została poniżej Betel pod dębem; i nadano temu miejscu imię Dąb Płaczu.
9 - I ukazał się powtóre Bóg Jakubowi, gdy się wrócił z Mezopotamii syryjskiej, i błogosławił mu mówiąc:
10 "Nie będziesz więcej zwany Jakubem, ale Izrael będzie imię twoje."
11 I nazwał go Izraelem i rzekł mu: "Jam Bóg wszechmogący. Rozradzaj się i mnóż się: narody i rzesze narodów będą z ciebie, królowie z biódr twoich wynijdą.
12 I ziemię, którą dałem Abrahamowi i Izaakowi, dam tobie i potomstwu twemu po tobie." I odszedł od niego.
13 A on postawił znak kamienny na miejscu, gdzie z nim Bóg mówił,
14 i ofiarował na nim płynne ofiary, i wylał oliwę;
15 i nazwał imię owego miejsca Betel.
16 - A odszedłszy stamtąd przyszedł czasu wiosny do ziemi, która wiedzie do Efraty. Tam, gdy Rachel rodziła w boleściach, dla trudności porodu poczęła być w niebezpieczeństwie.
17 I rzekła jej niewiasta położna: "Nie bój się, bo i tego syna będziesz miała."
18 A gdy wychodziła dusza jej od boleści i gdy już śmierć nadchodziła, nazwała syna swego imieniem Benoni, to jest syn boleści mojej; a ojciec nazwał go Beniaminem, to jest synem prawicy.
19 Umarła tedy Rachel i pogrzebana została na drodze, która wiedzie do Efraty, to jest Betlejem.
20 I postawił Jakub znak na grobie jej; ten-ci jest znak na grobie Racheli aż do dnia dzisiejszego.
21 - A wyszedłszy stamtąd rozbił namiot za Wieżą Stada.
22 A gdy mieszkał w owej krainie, poszedł Ruben i spał z Balą, nałożnicą ojca swego, co jemu nietajnym było. - A było synów Jakubowych dwunastu.
23 Synowie Lii: pierworodny Ruben, i Symeon, i Lewi, i Juda, i Issachar, i Zabulon.
24 Synowie Racheli: Józef i Beniamin.
25 Synowie Bali, sługi Racheli: Dan i Neftali. Synowie Zelfy, sługi Lii: Gad i Aser. Ci są synowie Jakubowi, którzy się mu urodzili w Mezopotamii syryjskiej.
27 Przyszedł też do Izaaka, ojca swego do Mambre, miasta Arbee, to jest Hebronu, gdzie był gościem Abraham i Izaak.
28 I wypełniło się dni Izaaka sto osiemdziesiąt lat.
29 I zestarzawszy się umarł i przyłączony został do ludu swego, stary i dni pełen; i pogrzebali go Ezaw i Jakub, synowie jego.

5. EZAW I EDOMICI (36,1-43). Żony i synowie Ezawa (36,1-5). Ezaw w Seir (6-8). Synowie Ezawa (9-14). Książęta, pochodzący od Ezawa (15-19). Synowie Seira, Horejczyka (20-28). Książęta horejscy (29-30). Dawniejsi królowie Edomu (31-39). Książęta, pochodzący od Ezawa (40-43).

36
1 A te są pokolenia Ezawa czyli Edoma.
2 Ezaw pojął żony z córek chananejskich: Adę, córkę Elona Hetejczyka, i Oolibamę, córkę Any,
3 córki Sebeona Hewejczyka, i Basemat, córkę Ismaelową, siostrę Nabajata.
4 I urodziła Ada Elifaza, a Basemat urodziła Rahuela.
5 Oolibama urodziła Jehusa i Ihelona, i Korego. Ci są synowie Ezawa, którzy się urodzili w ziemi chananejskiej.
6 - I wziął Ezaw żony swoje i synów, i córki, i wszystkich ludzi domu swego, i majętność, i bydło, i wszystko, co zdołał nabyć w ziemi chananejskiej, i poszedł do innej krainy, i odszedł od brata swego Jakuba.
7 Byli bowiem bardzo majętni i mieszkać razem nie mogli, i nie mogła ich znieść ziemia pielgrzymowania ich dla mnóstwa trzód.
8 I mieszkał Ezaw na górze Seir, ten to jest Edom.
9 - A te są pokolenia Ezawa, ojca Edomitów, na górze Seir, i te imiona synów jego:
10 Elifaz, syn Ady, żony Ezawa, Rahuel zaś syn Basemat, żony jego.
11 I byli synowie Elifaza: Teman, Omar, Sefo, i Gatam, i Kenez.
12 A Tamna była nałożnicą Elifaza, syna Ezawa, która mu urodziła Amalecha. Ci są synowie Ady, żony Ezawa.
13 A synowie Rahuela: Nahat i Zara, Samma i Meza. To są synowie Basemat, żony Ezawa.
14 Ci też byli synowie Oolibamy, córki Any, córki Sebeonowej, żony Ezawa, których mu urodziła: Jehus i Ihelon, i Kore.
15 - Ci książęta synów Ezawowych: synowie Elifaza, pierworodnego Ezawowego: książę Teman, książę Omar, książę Sefo, książę Kenez, książę Kore,
16 książę Gatam, książę Amalech. Ci są synowie Elifaza w ziemi edomskiej, i ciż synowie Ady.
17 Ci zaś synowie Rahuela, syna Ezawowego: książę Nahat, książę Zara, książę Samma, książę Meza. Ci są książęta Rahuela w ziemi edomskiej. Ci synowie Basemat, żony Ezawa.
18 Ci znów synowie Oolibamy, żony Ezawa: książę Jehus, książę Ihelon, książę Kore. Ci są książęta Oolibamy, córki Any, żony Ezawa.
19 Ci są synowie Ezawa i ci książęta ich: ten jest Edom.
20 - Ci zaś synowie Seira Horejczyka, mieszkańcy w ziemi: Lotan i Sobal i Sebeon, i Ana, i Dyson,
21 i Eser, i Dysan. Ci są książęta horejscy, synowie Seira w ziemi Edom.
22 I byli synowie Lotana: Hori i Heman. A siostrą Lotana była Tamna.
23 A ci synowie Sobala: Alwan i Manahat, i Ebal, i Sefo, i Oman.
24 Ci zaś synowie Sebeona: Aja i Ana. Ten jest Ana, który wynalazł cieplice na puszczy, gdy pasł osły Sebeona, ojca swego.
25 A miał syna Dysona i córkę Oolibamę.
26 A ci synowie Dysona: Hamdan i Eseban, i Jetram, i Charan.
27.Ci zaś synowie Esera: Balaan i Zawan, i Akan.
28 A Dysan miał synów: Husa i Arama.
29 - Ci książęta Horejczyków: książę Lotan, książę Sobal,
30 książę Sebeon, książę Ana, książę Dyson, książę Eser, książę Dysan. Ci są książęta Horejczyków, którzy rozkazywali w ziemi Seir.
31 - A królowie, którzy panowali w ziemi Edom, pierwej niźli mieli króla synowie izraelscy, byli ci:
32 Bela, syn Beora, a imię miasta jego Denaba.
33 A umarł Bela i królował na jego miejscu Jobab, syn Zary z Bosry.
34 A gdy umarł Jobab, królował na jego miejscu Husam z ziemi Temańczyków.
35 Po tego też śmierci królował na jego miejscu Adad, syn Badada, który poraził Madiana w krainie Moab; a imię miasta jego Awit.
36 A gdy umarł Adad, królował na jego miejscu Semla z Masreki.
37 A po tego też śmierci królował na jego miejscu Saul od rzeki Rohobot.
38 A gdy i ten umarł, nastąpił na królestwo Balanan, syn Achobora.
39 A po jego też śmierci królował na jego miejscu Adar, a imię miasta jego Fau; a żona jego zwała się Meetabel, córka Matredy, córki Mezaaba.
40 - Te są tedy imiona książąt Ezawa według pokoleń i miejsc, i imion ich: książę Tamna, książę Alwa,
41 książę Jetet, książę Oolibama, książę Ela, książę Finon, książę Kenez,
42 książę Teman, książę Mabsar, książę Magdiel, książę Hiram.
43 Ci są książęta z Edoma, mieszkający w ziemi panowania swego. Ten jest Ezaw, ojciec Idumejczyków.

III. Dzieje Józefa.
(37,1- 50,26)
Józef w Egipcie.
1. JÓZEF SPRZEDANY PRZEZ SWYCH BRACI I ZAP'ROWADZONY DO EGIPTU (37,1-36). Przywiązanie Jakuba do Józefa (37,1-3); zazdrość jego braci (4), spotęgowana opowiadaniem o snach (5-11). Gdy Józef przychodzi do ich trzód (12-17), oni zamyślają go zabić (18-20); lecz za wstawieniem się Rubena wrzucają go do studni (21-24). Na prośbę Judy sprzedają go kupcom madianickim (25-28), a suknię jego umaczaną w krwi kozła, posyłają Jakubowi, który jest niepocieszony (29-35). Józef sprzedany Putyfarowi (36).

37
1 A Jakub mieszkał w ziemi chananejskiej, w której ojciec jego był gościem.
2 A te są dzieje jego. Józef, gdy miał szesnaście lat, pasł trzodę z braćmi swymi, jeszcze jako pacholę, i był z synami Bali i Zelfy, żon ojca swego; i oskarżył braci swych przed ojcem o grzech bardzo sprośny.
3 A Izrael miłował Józefa nad wszystkich swych synów, przeto iż go był w starości swej urodził, i uczynił mu suknię wzorzystą.
4 - Widząc zaś bracia jego, że go miłował ojciec nad wszystkich synów, nienawidzili go i nie mogli wcale łaskawie z nim mówić.
5 Zdarzyło się też, iż senne widzenie, które miał, opowiedział braciom swym, co było przyczyną większej jeszcze nienawiści.
6 I rzekł do nich: "Słuchajcie snu mego, którym widział.
7 Zdawało mi się, żeśmy wiązali snopy na polu: a snop mój jakoby powstał i stanął, a wasze snopy, wokoło stojące, kłaniały się snopowi memu."
8 Odpowiedzieli bracia jego: "Czyż królem naszym będziesz? albo poddani będziemy panowaniu twemu?" Ta tedy sprawa snów i mów przydała żagwi zazdrości i nienawiści.
9 Miał też i drugi sen, który opowiadając braciom mówił: "Widziałem przez sen, jakoby mi się słońce i księżyc i jedenaście gwiazd kłaniało."
10 Gdy to ojcu swemu i braciom swym opowiedział, złajał go ojciec jego i rzekł: "Cóż się rozumie przez ten sen, który miałeś? Czy ja i matka twoja, i bracia twoi kłaniać ci się będziemy do ziemi?"
11 - Zazdrościli mu tedy bracia jego, a ojciec milcząc rzecz rozważał.
12 A gdy bracia jego, pasąc bydło ojca swego, mieszkali w Sychem, rzekł do niego Izrael:
13 "Bracia twoi pasą owce w Sychem; pójdź, poślę cię do nich."
14 A gdy on odpowiedział: "Gotówem", rzekł mu: "Idź i obacz, czy się wszystko szczęśliwie powodzi braciom twoim i bydłu, a daj mi znać, co się dzieje." Posłany z doliny Hebron, przyszedł do Sychem.
15 I napotkał go pewien mąż, błądzącego po polu, i spytał, czego by szukał.
16 A on odpowiedział: "Braci moich szukam.
17 Powiedz mi, kędy pasą trzody." I rzekł mu mąż: "Odeszli z tego miejsca, a słyszałem ich mówiących: Pójdźmy do Dotain." - Poszedł tedy Józef za braćmi swymi i znalazł ich w Dotain.
18 Oni zaś ujrzawszy go z daleka, zanim przyszedł do nich, umyślili go zabić.
19 I mówili do siebie: "Oto idzie snowidz!
20 Pójdźcie, zabijmy go i wrzućmy do studni starej; i rzeczemy: Zły zwierz go pożarł; a wtedy się pokaże, co mu pomogą sny jego."
21 Usłyszawszy to Ruben starał się wybawić go z rąk ich i mówił:
22 "Nie zabijajcie duszy jego ani wylewajcie krwi, ale wrzućcie go do tej studni, która jest na puszczy, a ręce wasze zachowajcie niewinne." A to mówił chcąc go wyrwać z ich ręku i wrócić ojcu swemu.
23 Wnet tedy, skoro przyszedł do braci swych, zwlekli go z owej sukni długiej i wzorzystej, i wrzucili go do studni starej, która nie miała wody.
25 - A usiadłszy, aby jeść chleb, ujrzeli Ismaelitów podróżnych jadących z Galaadu i wielbłądy ich niosące korzenie i balsam, i wonną żywicę do Egiptu. 26 Rzekł tedy Juda do braci swych: "Cóż nam pomoże, jeśli zabijemy brata naszego i zataimy jego krew?
27 Lepiej, że go sprzedamy Ismaelitom, a ręce nasze niech się nie mażą; bratem bowiem i ciałem naszym jest." I zgodzili się bracia na słowa jego.
28 A gdy mijali kupcy madianiccy, wyciągnąwszy go ze studni sprzedali go Ismaelitom za dwadzieścia srebrników, a ci go zawieźli do Egiptu.
29 - A Ruben wróciwszy się do studni nie znalazł chłopięcia.
30 I rozdarłszy odzienie, idąc do braci swych, rzekł: "Chłopięcia nie widać, a ja dokąd pójdę?"
31 I wzięli suknię jego, umoczyli we krwi koźlęcia, które byli zabili, i posłali ludzi, którzy by ją zanieśli do ojca i rzekli:
32 "Tęśmy znaleźli: oglądaj, jest li to suknia syna twego, czy nie."
33 Poznał ją ojciec i rzekł: "Suknia to syna mego jest, zwierz okrutny zjadł go, bestia pożarła Józefa."
34 I rozdarłszy szaty oblókł się we włosiennicę, płacząc syna swego przez długi czas.
35 A gdy się zeszły wszystkie dzieci jego, aby ulżyć ojcu żalu, nie chciał przypuścić pocieszenia, ale rzekł: "Zstąpię do syna mego z żałości do otchłani!" 36 A gdy on tak trwał w żałobie, Madianici sprzedali Józefa w Egipcie Putyfarowi, trzebieńcowi Faraona, hetmanowi żołnierstwa.

2. JUDA I JEGO RODZINA (38,1-30). Małżeństwo Judy (38,1-5). Grzech Onana (6-11). Kazirodztwo, popełnione przez Judę (12-26); narodzenie Faresa i Zary (27-30).

38
1 Tegoż czasu odszedłszy Juda od braci swych, zstąpił do męża Odollamity, imieniem Hiram.
2 I ujrzał tam córkę człowieka chananejskiego, imieniem Sue, i pojąwszy ją za żonę wszedł do niej.
3 A ona poczęła i porodziła syna; i nazwał imię jego Her.
4 I znowu począwszy porodziła syna, którego nazwała Onan.
5 Porodziła też trzeciego, którego nazwała Sela; a po jego narodzeniu przestała dalej rodzić.
6 - A Juda pierworodnemu swemu Herowi dał żonę, imieniem Tamar.
7 A Her, pierworodny Judy, był zły przed oblicznością Pana, i został od niego zabity.
8 Rzekł tedy Juda do Onana, syna swego: "Wnijdź do żony brata twego i złącz się z nią, abyś wzbudził potomstwo bratu twemu."
9 On wiedząc, że się nie jemu synowie rodzić mieli, gdy wchodził do żony brata swego, wypuszczał nasienie na ziemię, aby się dzieci imieniem brata jego nie rodziły.
10 I z tej przyczyny zabił go Pan, bo czynił rzecz obrzydliwą.
11 Rzekł przeto Juda Tamarze synowej swojej: "Bądź wdową w domu ojca twego, aż urośnie Sela, syn mój." Bał się bowiem, by i on nie umarł, jak bracia jego. Ona tedy poszła i mieszkała w domu ojca swego.
12 - A gdy minęło wiele dni, umarła córka Suego, żona Judy. A pocieszywszy się Juda po żałobie, szedł do strzygących owce jego, on sam i Hiras, owczarz trzody, Odollamita, do Tamnas.
13 I powiedziano Tamarze, że teść jej idzie do Tamnas na strzyżenie owiec.
14 Ona tedy złożywszy szaty wdowie, wzięła na się rąbek i zmieniwszy szaty usiadła na rozstaju drogi, która wiedzie do Tamnas; bo Sela już był dorósł, a nie dostała go za męża.
15 Ujrzawszy ją Juda mniemał, że była wszetecznicą, bo była nakryła twarz swoją, aby jej nie poznano.
16 I przystępując do niej rzekł: "Dopuść mi, abym miał sprawę z tobą"; bo nie wiedział, że synową jego była. A gdy ona odpowiedziała: "Co mi dasz, żebyś zażył obcowania ze mną?"
17 Rzekł: "Poślę ci koziołka z trzód." Ona rzekła znowu: "Dopuszczę, czego chcesz, jeśli mi dasz zastaw, aż przyślesz, co obiecujesz."
18 Rzekł Juda: "Co chcesz, żebym ci dał w zastaw?" Odpowiedziała: "Pierścień twój i naramiennik, i laskę, którą w ręce trzymasz." Na jedno tedy zejście niewiasta poczęła.
19 I wstawszy poszła i złożywszy odzienie, które na sobie miała, oblekła się w szaty wdowie.
20 I posłał Juda koziołka przez pasterza swego Odollamitę, aby odebrał zastaw, który był dał niewieście.
21 Ten nie znalazłszy jej, pytał ludzi miejsca owego: "Gdzie jest niewiasta, która siedziała na rozstaju?" A gdy wszyscy odpowiedzieli, że nie było na tym miejscu nierządnicy, wrócił się do Judy i rzekł mu:
22 "Nie znalazłem jej; lecz i ludzie miejsca owego powiadali mi, że tam nigdy nie siedziała wszetecznica."
23 Rzekł Juda: "Niechże sobie ma. Kłamstwa na pewno nam zadać nie może: jam posłał koźlę, którem był obiecał, a tyś jej nie znalazł."
24 Ale po trzech miesiącach powiedziano Judzie mówiąc: "Dopuściła się nierządu Tamar, synowa twoja, i widać, że jest brzemienna." I rzekł Juda: "Wywiedźcie ją, aby była spalona."
25 Lecz gdy ją wiedziono na śmierć, posłała do teścia swego mówiąc: "Z męża, którego te rzeczy są, jam poczęła; poznaj, czyj to pierścień i naramiennik, i laska."
26 On zaś poznawszy swe dary rzekł: "Sprawiedliwsza ode mnie, bom jej nie dał Seli, synowi memu." Wszakoż więcej jej nie poznał.
27 - A gdy przyszedł czas porodzenia, ukazały się bliźnięta w żywocie; a przy samym wychodzeniu dziatek jedno wyścibiło rękę, na której niewiasta położna uwiązała nić czerwoną, mówiąc:
28 "Ten naprzód wynijdzie."
29 Ale gdy on znowu wciągnął rękę, wyszedł drugi; i rzekła niewiasta: "Czemu przerwana jest dla ciebie przegroda?" I z tej przyczyny nadano mu imię Fares.
30 Potem wyszedł brat jego, na którego ręce była nić czerwona; tego nazwała Zarą.

3. JÓZEF W WIĘZIENIU (39,1-23). Józef zyskuje zaufanie Putyfara (39,1-6). Grzeszne zapędy żony Putyfara, stałość Józefa (7-12); zemsta i oszczerstwo (13-18). Uwięzienie Józefa (19-20); znajduje łaskę u dozorcy więzienia (21-23).

39
1 Józef tedy był zawiedziony do Egiptu i kupił go Putyfar, trzebieniec Faraona, hetman wojska, mąż Egipcjanin, z rąk Ismaelitów, którzy go byli przywiedli.
2 I był Pan z nim; a był mężem, który we wszystkim szczęśliwie sobie poczynał; 3 i mieszkał w domu pana swego, który wiedział bardzo dobrze, że Pan jest z nim i że wszystko, co czynił, On szczęścił w jego ręku.
3 I znalazł Józef łaskę przed panem swoim, i służył mu, a postawiony przez niego nad wszystkim, rządził domem sobie zwierzonym i wszystkim, co mu było zlecone.
5 I błogosławił Pan domowi Egipcjanina dla Józefa, i rozmnożył tak w domu jak i na polu wszystką majętność jego,
6 a on o niczym innym nie wiedział, jeno o chlebie, którego pożywał.
7 - A Józef był pięknej twarzy i wdzięcznego wejrzenia. Po wielu tedy dniach obróciła pani jego oczy swe na Józefa i rzekła: "Śpij ze mną!"
8 Lecz on żadnym sposobem nie chcąc zezwolić na zły uczynek rzekł do niej: "Oto pan mój dawszy mi w moc wszystko, nie wie, co ma w domu swoim;
9 i nie masz żadnej rzeczy, która by nie była w mojej mocy, albo czego by mi nie poruczył, prócz ciebie, któraś jest żoną jego. Jakże tedy mogę tę złość uczynić i zgrzeszyć przeciw Bogu memu?"
10 Takimi słowy na każdy dzień i niewiasta naprzykrzała się młodzieńcowi, i on się wzbraniał cudzołóstwa.
11 I przydarzyło się dnia jednego, że Józef wszedł do domu i sprawował coś bez pomocników;
12 a ona uchwyciwszy kraj szaty jego, rzekła: "Śpij ze mną!" Lecz on ostawiwszy w jej ręce płaszcz, uciekł i wyszedł precz.
13 - A gdy ujrzała niewiasta szatę w rękach swoich i że była wzgardzona, zawołała do siebie ludzi domu swego i rzekła do nich:
14 "Oto wprowadził męża Hebrajczyka, aby się z nas naigrawał.
15 Wszedł do mnie, aby leżeć ze mną; a gdym ja zakrzyknęła i usłyszał głos mój, zostawił płaszcz, który trzymałam, i uciekł precz."
16 Na znak tedy wiary płaszcz zatrzymany ukazała mężowi, gdy się wrócił do domu, i rzekła:
17 "Wszedł do mnie niewolnik Hebrajczyk, któregoś przywiódł, aby się ze mnie naigrawał;
18 a gdy usłyszał, żem wołała, zostawił płaszcz, który trzymałam, i uciekł precz."
19 - To usłyszawszy pan, a nazbyt prędko wierząc słowom żony,
20 rozgniewał się bardzo i dał Józefa do ciemnicy, gdzie strzeżono więźniów królewskich, i był tam w zamknięciu.
21 - Pan jednak był z Józefem, i zmiłowawszy się nad nim dał mu łaskę przed oblicznością przełożonego nad ciemnicą.
22 Ten oddał w rękę jego wszystkich więźniów, którzy byli w ciemnicy, i cokolwiek się działo, pod nim było.
23 Sam zaś nie wiedział o niczym zwierzywszy mu wszystko; Pan bowiem był z nim i szczęścił wszystkim sprawom jego.

4. JÓZEF TŁUMACZY SNY WIĘŹNIÓW (40,1-23). Uwięzienie podczaszego i piekarza (40,1-4). Ich sny (5-8); Józef tłumaczy sen podczaszego (9-15), następnie sen piekarza (16-19); przepowiednie się spełniają (20-23).

40
1 Po tych wypadkach trafiło się, że dwaj trzebieńcy, podczaszy króla egipskiego i piekarz, przewinili panu swemu.
2 I rozgniewawszy się na nich Faraon (bo jeden był przełożonym piwnicznych, a drugi nad piekarzami),
3 dał ich do ciemnicy hetmana żołnierzów, w której był więźniem i Józef.
4 Ale stróż ciemnicy poruczył ich Józefowi, który im też służył. Przeszło nieco czasu, a oni byli pod strażą.
5 - I mieli obydwaj sen nocy jednej według wykładu im właściwego.
6 Gdy do nich wszedł rano Józef i ujrzał ich smutnych, zapytał ich mówiąc:
7 "Czemu twarz wasza smutniejsza jest dziś niż zwyczajnie?"
8 Odpowiedzieli: "Widzieliśmy sen, a nie masz, kto by nam wyłożył." I rzekł do nich Józef: "Czyż nie Bożą rzeczą jest wykład? Powiedzcie mi; coście widzieli!"
9 - Powiedział pierwszy, przełożony piwnicznych, sen swój: "Widziałem przed sobą szczep winny, na którym były trzy gałązki;
10 powoli wypuszczał pączki, a po kwieciu dojrzały jagody;
11 a kubek Faraona był w ręce mojej: wziąłem tedy jagody i wycisnąłem w kubek, który trzymałem, i podałem kubek Faraonowi."
12 Odpowiedział Józef: "Ten jest wykład snu: Trzy gałązki są jeszcze trzy dni,
13 po których wspomni Faraon na posługi twoje i przywróci cię do poprzedniego stanu, i podasz mu kubek według urzędu twego, jakoś przedtem zwykł był czynić.
14 Tylko pamiętaj na mnie, gdy się będziesz miał dobrze, i uczyń mi miłosierdzie, iż nadmienisz Faraonowi, aby mię wywiódł z tej ciemnicy;
15 bo kradzieżą wzięto mię z ziemi hebrajskiej, a tu mię do tego dołu wsadzono niewinnie."
16 - Widząc przełożony nad piekarzami, iż mądrze sen wyłożył, rzekł: "Jam też widział we śnie, żem trzy kosze mąki miał na mojej głowie i w jednym koszu,
17 który był najwyżej, niosłem wszelakie potrawy, które przemysłem piekarskim bywają czynione, a ptaki jadły z niego."
18 Odpowiedział Józef: Ten jest wykład snu: Trzy kosze są jeszcze trzy dni,
19 po których Faraon zdejmie ci głowę i zawiesi cię na krzyżu, a ptaki będą szarpać ciało twoje."
20 - Dzień trzeci potem był dniem narodzenia Faraona, który uczyniwszy wielką ucztę sługom swoim, wspomniał wśród biesiady na przełożonego piwnicznych i na starszego nad piekarzami.
21 I przywrócił jednego na miejsce swe, aby mu kubek podawał,
22 a drugiego powiesił na szubienicy, aby się prawda wykładacza ziściła.
23 Jednak ze szczęsnym powodzeniem przełożony piwnicznych zapomniał wykładacza swego.

5. WYNIESIENIE JÓZEFA (41,1-57). Sny Faraona (41,1-7). Za poradą podczaszego przyzywają Józefa dla wytłumaczenia snów (8-16); ten zapowiada siedem lat urodzaju i siedem lat głodu (17-32), oraz podaje środki zaradcze (33-36). Faraon mianuje Józefa swym pierwszym ministrem (37-41) i obsypuje łaskami (42-46). Siedem lat urodzaju (47-49). Dwaj synowie Józefa (50-52). Siedem lat nieurodzaju; Józef sprzedaje zapasy (53-57).

41
1 Po dwu latach miał Faraon we śnie widzenie.
2 Zdawało mu się, że stał nad rzeką, z której wychodziło siedem krów pięknych i bardzo tłustych, i pasły się na miejscach mokrych.
3 Drugie też siedem wynurzały się z rzeki; szpetne i chude, i pasły się na samym brzegu rzeki na miejscach zielonych,
4 i pożarły owe, których dziwna była piękność i tłustość ciała.
5 Ocucił się Faraon i znowu zasnął, i miał drugi sen: siedem kłosów wychodziło z jednego źdźbła, pełnych i cudnych;
6 i tyleż wyrastało kłosów drugich, szczupłych i zwarzeniem porażonych,
7 które pożarły wszystką cudność pierwszych.
8 - Ocucił się Faraon ze snu, a rano, strachem zdjęty, posłał do wszystkich wieszczków Egiptu i wszystkich mędrców; i przyzwanym opowiedział sen, a nie było, kto by wyłożył.
9 Wtedy dopiero przypomniał sobie przełożony nad piwnicznymi i rzekł: "Wyznaję grzech swój.
10 Król, rozgniewany na sługi swe, kazał mnie i przełożonego nad piekarzami wrzucić do ciemnicy hetmana żołnierzów,
11 gdzie jednej nocy obydwaj mieliśmy sen oznajmiający przyszłe rzeczy.
12 Był tam młodzieniec Hebrajczyk, tegoż hetmana nad żołnierzami służebnik, któremu gdyśmy sny opowiedzieli,
13 usłyszeliśmy to, co potem w skutku się pokazało, bo ja przywrócony zostałem na urząd mój, a jego na krzyżu zawieszono."
14 Natychmiast na rozkazanie królewskie Józefa wywiedziono z ciemnicy, ostrzyżono i zmieniwszy szatę stawiono przed nim.
15 A on rzekł do niego: "Miałem sny, a nie masz, kto by wyłożył; słyszałem zaś, że ty je bardzo mądrze wykładasz."
16 Odpowiedział Józef: "Beze mnie Bóg opowie rzeczy szczęśliwe Faraonowi."
17 - Powiedział tedy Faraon, co widział: "Zdawało mi się, żem stał na brzegu rzeki.
18 A siedem krów z rzeki występowało, bardzo pięknych i tłustego ciała, które na błotnym pastwisku trawę jadły.
19 Ale po tych wyszło drugich siedem krów, tak szpetnych i chudych, żem nigdy takich w ziemi egipskiej nie widział.
20 Te zjadły i spożyły pierwsze,
21 a jednak żadnego znaku sytości nie dały, ale tą samą chudością i szpetnością gnuśniały.
22 Ocknąłem się i znowu twardo zasnąwszy miałem widzenie senne. Siedem kłosów wyrastało ze źdźbła jednego, pełnych i bardzo pięknych.
23 A po nich drugie siedem cienkich i zwarzeniem porażonych ze źdźbła wychodziło,
24 które pierwszych piękność pożarły. Powiedziałem sen wieszczkom, ale nie masz żadnego, co by wyłożył."
25 Odpowiedział Józef: "Sen królewski jest jeden: Bóg, co ma uczynić, oznajmił Faraonowi.
26 Siedem krów pięknych i siedem kłosów pełnych, to siedem lat żyznych, i jedno znaczenie snu zawierają.
27 Siedem też krów chudych i szpetnych, które wyszły po nich, i siedem kłosów cienkich i wiatrem warzącym porażonych, to siedem lat głodu przyszłego.
28 A wypełnią się one tym porządkiem.
29 Oto przyjdzie siedem lat wielkiej żyzności po wszystkiej ziemi egipskiej.
30 Po nich nastąpi drugie siedem lat takiego nieurodzaju, że się zapomni o wszystkiej obfitości przeszłej, głód bowiem wyniszczy wszystką ziemię,
31 a wielką obfitość wygubi wielkość niedostatku.
32 A żeś po wtóre miał senne widzenie do tejże rzeczy należące, znak to jest pewności, że się stanie słowo Boże i prędko się wypełni.
33 Teraz tedy niech król upatrzy męża mądrego i przemyślnego i niech go przełoży nad ziemią egipską;
35 i niech on ustanowi urzędników po wszystkich krainach, a piątą część urodzaju przez siedem lat żyznych, które już teraz przyjdą, niech zbiera do gumien; wszystko też zboże niech pod mocą Faraona będzie sypane i chowane po miastach,
36 i niech się nagotuje na siedem lat przyszłego głodu, który ma ucisnąć Egipt, a niech nie ginie ziemia od niedostatku."
37 - Podobała się ta rada Faraonowi i wszystkim sługom jego; i mówił do nich: 38 "Czyż możemy znaleźć takiego męża, który by ducha Bożego był pełen?"
39 I rzekł do Józefa: "Ponieważ ci Bóg ukazał to wszystko, coś mówił, czyż mędrszego i podobnego tobie będę mógł znaleźć?
40 Ty będziesz nad domem moim, a na rozkazanie ust twoich wszystek lud posłuszny będzie; samą tylko stolicą królewską będę cię wyprzedzał." I rzekł jeszcze Faraon do Józefa:
41 "Oto postawiłem cię nad wszystką ziemią egipską."
42 - I zdjął pierścień z ręki swej, i dał go na rękę jego, i ubrał go w szatę bisiorową, i włożył łańcuch złoty na szyję jego.
43 I kazał mu wsiąść na wóz swój wtóry, a woźny wołał, aby się wszyscy przed nim kłaniali i wiedzieli, że był przełożonym nad wszystką ziemię egipską.
44 I rzekł jeszcze król do Józefa: "Jam jest Faraon: bez twego rozkazania nie podniesie nikt ręki ani nogi we wszystkiej ziemi egipskiej.
45 I zmienił imię jego, i nazwał go językiem egipskim Zbawicielem świata; i dał mu za żonę Asenet, córkę Putyfara, kapłana heliopolskiego. Wyjechał tedy Józef na ziemię egipską
46 (a trzydzieści lat mu było, gdy stanął przed obliczem króla Faraona) i objechał wszystkie krainy egipskie.
47 - I przyszedł urodzaj siedmiu lat, a zboże w snopy powiązane, zwieziono do gumien egipskich.
48 Wszystek też nadmiar zbóż po wszystkich miastach zsypywano.
49 I był taki dostatek pszenicy, że się piaskowi morskiemu równała, a obfitość miarę przechodziła.
50 - I urodzili się Józefowi dwaj synowie, przedtem nim głód nastał; urodziła mu ich Asenet, córka Putyfara, kapłana heliopolskiego.
51 I nazwał pierworodnego imieniem Manasses, mówiąc: "Zapomnieć mi dał Bóg trudności moich i domu ojca mego."
52 A wtórego nazwał imieniem Efraim, mówiąc: "Dał mi Bóg uróść w ziemi ubóstwa mego."
53 Gdy tedy minęło siedem lat żyzności, które były w Egipcie,
54 poczęło przychodzić siedem lat niedostatku, które był przepowiedział Józef; i po wszystkim świecie głód przemógł, a we wszystkiej ziemi egipskiej był chleb. 55 A gdy i tam głód dokuczał, wołał lud do Faraona prosząc żywności. On zaś im odpowiedział: "Idźcie do Józefa, a cokolwiek on wam rzecze, czyńcie!"
56 A głód wzmagał się codzień po wszystkiej ziemi, i otworzył Józef wszystkie gumna, i sprzedawał Egipcjanom, bo i tych głód ucisnął.
57 I wszystkie prowincje przyjeżdżały do Egiptu, aby kupować żywność i złagodzić nędzę niedostatku.

Bracia Józefa w Egipcie.
1. PIERWSZA PODRÓŻ SYNÓW JAKUBA DO EGIPTU (42,1-38). Głód w ziemi Chanaan; Jakub wysyła swych synów, prócz Beniamina, po zboże do Egiptu (42,1-5). Ci przybywają do Józefa, który ich poznaje (6-8), lecz traktuje ich jak szpiegów, żąda przybycia Beniamina i więzi ich (9-17). Odsyła ich, pozostawiając Symeona w więzieniu (18-24). Daje im zboża i każe włożyć ich pieniądze do worków (25-28). Powrót do Jakuba (29-35), który się wzbrania puścić od siebie Beniamina (36-38).

42
1 A Jakub usłyszawszy, że sprzedawano żywność w Egipcie, rzekł synom swoim: "Czemu jesteście nietroskliwi?
2 Słyszałem, że pszenicę sprzedają w Egipcie. jedźcie, a nakupcie nam czego potrzeba, abyśmy mogli żyć, a nie niszczeli z niedostatku."
3 Pojechało tedy dziesięciu braci Józefowych, aby kupić zboża w Egipcie.
4 A Beniamina zatrzymał Jakub w domu, bo był rzekł braciom jego: "By snadź na drodze nie ucierpiał co złego."
5 I wjechali do ziemi egipskiej z drugimi, którzy jechali kupować; bo głód był w ziemi chananejskiej.
6 - A Józef był książęciem w ziemi egipskiej i podług jego woli sprzedawano ludziom zboże.
7 A gdy mu się pokłonili bracia jego i poznał ich, jakby do obcych surowo mówił pytając ich: "Skądeście przyszli?" Odpowiedzieli: "Z ziemi chananejskiej, żeby kupić co potrzeba do żywności."
8 A chociaż sam braci poznał, nie był wszakże od nich poznany.
9 - A wspomniawszy na sny, które kiedyś miał, rzekł do nich: "Szpiegami jesteście! Przyszliście wypatrywać słabsze miejsca ziemi!"
10 Oni rzekli: "Nie tak jest, panie, ale słudzy twoi przyszli, aby kupić żywności.
11 Wszyscyśmy synowie męża jednego; w pokoju przyszliśmy i nic złego słudzy twoi nie myślą."
12 Odpowiedział im: "Inaczej jest! Przyszliście przypatrywać się nieobronnym miejscom tej ziemi!"
13 A oni rzekli: "Dwunastu braci nas jest, sług twoich, synów męża jednego w ziemi chananejskiej; najmłodszy przy ojcu jest, a drugiego już nie masz."
14 Tak jest, rzecze, jak mówiłem: "Szpiegami jesteście!
15 Już was teraz doświadczę. Przez Faraonowe zdrowie! nie wynijdziecie stąd, aż przyjdzie brat wasz najmniejszy.
16 Poślijcie jednego z was i niech go przywiedzie, a wy będziecie w więzieniu, aż będzie doświadczone, czy to, coście rzekli, prawdą jest, czy fałszem. Inaczej, przez zdrowie Faraonowe! jesteście szpiegami!"
17 I dał ich pod straż do trzech dni.
18 - A dnia trzeciego kazał ich wywieść z ciemnicy i rzekł: "Uczyńcie, com powiedział, a żyć będziecie, bo się Boga boję.
19 Jeśliście spokojni, brat wasz jeden niech będzie związany w ciemnicy; a wy jedźcie i wieźcie zboże, któreście kupili, do domów waszych;
20 a brata waszego młodszego przywiedźcie do mnie, abym mógł doświadczyć mów waszych i żebyście nie pomarli."
21 Uczynili, jako był rzekł, i mówili jeden do drugiego: "Słusznie to cierpimy, bośmy zgrzeszyli przeciw bratu naszemu, widząc utrapienie duszy jego, gdy nas błagał, a nie wysłuchaliśmy. Dlatego to przyszedł na nas ten kłopot."
22 A jeden z nich, Ruben, rzekł: "Czyżem wam nie mówił: Nie grzeszcie przeciw dziecięciu? a nie słuchaliście mnie. Oto krwi jego dochodzą!"
23 A nie wiedzieli, że Józef rozumiał, przeto iż przez tłumacza mówił do nich.
24 I odwrócił się trochę, i zapłakał; a obróciwszy się mówił do nich.
25 - A wziąwszy Symeona i związawszy przy nich, kazał sługom, aby napełnili wory ich pszenicą i żeby włożyli zpowrotem pieniądze każdego do worka jego i dali nadto strawy na drogę.
26 I uczynili tak. A oni niosąc zboże na osłach swoich pojechali.
27 A gdy jeden otworzył wór, aby dać jeść bydlęciu w gospodzie, ujrzał pieniądze na wierzchu worka.
28 I rzekł braciom swym: "Wrócono mi pieniądze, oto je mam w worze!" I zdumieni, i zatrwożeni, mówili jeden do drugiego: "Cóż to jest, co nam Bóg uczynił?"
29 - I przyjechali do Jakuba, ojca swego, do ziemi chananejskiej, i powiedzieli mu wszystko, co się im przy darzyło; mówiąc:
30 "Mówił do nas pan ziemi srogo i miał nas za szpiegów krainy.
31 A myśmy mu odpowiedzieli: "Spokojni jesteśmy, ani żadnej zdrady nie myślimy.
32 Dwunastu braci nas jest, z jednego ojca urodzeni jesteśmy; jednego już nie masz, najmłodszy przy ojcu naszym jest w ziemi chananejskiej."
33 A on nam rzekł: "Tak się przekonam, czyście spokojni: Brata waszego jednego zostawcie u mnie, a żywności domom waszym potrzebnej nabierzcie i jedźcie.
34 A brata waszego najmłodszego przywiedźcie do mnie, abym wiedział, żeście nie szpiedzy, i żebyście znowu mogli wziąć tego, który jest w więzieniu, a na potem żebyście mieli wolność kupowania, co chcecie."
35 To powiedziawszy, gdy zboże wysypywali, znalazł każdy na wierzchu worów zawiązane pieniądze.
36 I ulękli się wszyscy, a ojciec Jakub rzekł: "Sprawiliście, żem bez dzieci: Józefa już nie masz, Symeona trzymają w więzieniu, a Beniamina weźmiecie! Na mnie się to wszystko zło obaliło!"
37 Odpowiedział mu Ruben: "Dwu synów moich zabij, jeśli ci go znowu nie przywiodę! Daj go do ręki mojej, ja go tobie wrócę!"
38 Ale on rzekł: "Nie pójdzie syn mój z wami: brat jego umarł, a ten sam został; jeśli mu się nieszczęście przydarzy w ziemi, do której się wybieracie, wtedy doprowadzicie sędziwość moją z żałością do otchłani."

2. DRUGA PODRÓZ SYNÓW JAKUBA DO EGIPTU (43,1-34). Jakub posyła znowu synów swych do Egiptu (43,1-2) i na ich usilne prośby (3-10) powierza im Beniamina (11-14). Spotkanie się z Józefem któremu składają dary (15-26); wzruszenie Józefa (27-30), który zaprasza ich ze sobą do stołu (31-34).

43
1 Tymczasem głód bardzo uciskał wszystką ziemię.
2 A gdy zjedli żywność, którą byli przywieźli z Egiptu, rzekł Jakub do synów swoich: "Wróćcie się, a nakupcie nam trochę żywności!"
3 Odpowiedział Juda: "Zapowiedział nam mąż ów i oświadczył pod przysięgą mówiąc: Nie ujrzycie oblicza mego, jeśli brata waszego najmłodszego nie przywiedziecie z sobą.
4 Jeśli tedy chcesz go posłać z nami, pojedziemy razem i nakupimy ci, co potrzeba.
5 Ale jeśli nie chcesz, nie pojedziemy; mąż bowiem, jakeśmy nieraz rzekli, zapowiedział nam mówiąc: Nie ujrzycie oblicza mego bez brata waszego najmłodszego."
6 Rzekł im Izrael: "Na moją to nędzę uczyniliście, żeście mu powiedzieli, iż i innego brata macie."
7 A oni odpowiedzieli: "Pytał nas ów człowiek porządkiem o rodzie naszym: czy ojciec żyw, czy mamy brata, a myśmy odpowiedzieli mu porządkiem wedle tego, o co pytał. Czyśmy mogli wiedzieć, że powie: Przywiedźcie brata waszego z sobą?"
8 Juda też rzekł ojcu swemu: "Poślij dziecię ze mną, żebyśmy pojechali a żyć mogli; byśmy nie pomarli, my i dziatki nasze.
9 Ja biorę dziecię, na mnie go dochodź: jeśli ci go nie przywiodę i nie wrócę tobie, będę winien grzechu przeciw tobie na wszelki czas.
10 Gdyby była nie zaszła odwłoka, jużbyśmy byli drugi raz przyjechali."
11 - Izrael tedy, ojciec ich, rzekł do nich: "Jeśli tak potrzeba, uczyńcież, co chcecie; nabierzcie co lepszych płodów ziemi w naczynia wasze i zanieście mężowi dary: trochę balsamu i miodu, i korzeni, i żywicy wonnej, i terebintu, i migdałów.
12 Pieniądze też podwójne nieście z sobą: i owe, któreście znaleźli w workach, odnieście, by się snadź omyłką nie stało.
13 Ale i brata waszego weźmijcie, a jedźcie do męża.
14 A Bóg mój wszechmocny niechaj go wam uczyni łaskawym i niech odeśle z wami brata waszego, którego trzyma, i tego Beniamina; a ja jak osierociały bez dziatek będę."
15 - Wzięli tedy mężowie dary i podwójne pieniądze, i Beniamina; i jechali do Egiptu, i stanęli przed Józefem.
16 A gdy on ich ujrzał i Beniamina z nimi, rozkazał szafarzowi domu swego mówiąc: "Wprowadź mężów w dom, a nabij bydła i nagotuj ucztę, bo ze mną będą jeść w południe."
17 Uczynił on, jako mu rozkazano, i wwiódł mężów do domu.
18 A tam wylęknieni, rzekli jeden do drugiego: "Dla pieniędzy, któreśmy pierwej odnieśli w worach naszych, wwiedziono nas, aby potwarz na nas rzucił, i gwałtem podbił w niewolę i nas, i osły nasze."
19 Przeto jeszcze we drzwiach przystąpiwszy do szafarza domowego, rzekli:
20 "Prosimy cię, panie, abyś nas wysłuchał. Już przedtem przyjechaliśmy kupować żywności;
21 a nakupiwszy jej, gdyśmy przyjechali do gospody, otworzyliśmy wory nasze i znaleźliśmy pieniądze na wierzchu worów, któreśmy teraz pod tąż wagą odnieśli.
22 Lecz i drugie srebro przynieśliśmy, abyśmy nakupili, czego nam potrzeba. Nie jest nam wiadomo, kto by tamte włożył do worków naszych."
23 A on odpowiedział: "Pokój z wami, nie bójcie się! Bóg wasz i Bóg ojca waszego dał wam skarby do worów waszych, bo pieniądze, któreście mi dali, dobre, ja u siebie mam. I wywiódł do nich Symeona.
24 A wwiódłszy ich w dom, przyniósł wody i umyli nogi swe; dał też i osłom ich obrok.
25 A oni gotowali dary, zanimby przyszedł Józef w południe; słyszeli bowiem, że tam chleba pożywać mieli.
26 Wszedł tedy Józef do domu swego i ofiarowali mu dary trzymając w rękach swoieh, i pokłonili się mu aż do ziemi.
27 - A on łaskawie ich pozdrowiwszy pytał ich mówiąc: "Zdrówże jest.ojciec wasz stary, o którym mi opowiadaliście? Żyw jeszcze?"
28 Odpowiedzieli: "Zdrów jest sługa twój, ojciec nasz, jeszcze żyw." I schyliwszy się pokłonili się mu.
29 Tedy Józef podniósłszy oczy ujrzał Beniamina, brata swego rodzonego, i rzekł: "Ten jest brat wasz maluczki, o którym mi opowiadaliście?" I znowu: "Bóg ci rzecze, bądź miłościw, synu mój miły!"
30 I prędko odszedł, bo się wzruszyły były wnętrzności jego nad bratem jego i łzy mu się rzuciły; i wszedłszy do komory płakał.
31 - A umywszy twarz swoją wyszedł znowu i pomiarkował się, i rzekł: "Kładźcie chleb."
32 I położono go, osobno Józefowi, a osobno braciom, Egipcjanom też, którzy razem jedli, osobno (nie godzi się bowiem Egipcjanom jadać z Hebrajczykami i mają za nieczystą taką biesiadę);
33 i usiedli przed nim, pierworodny według pierworodztwa swego, a najmłodszy według lat swoich.
34 I dziwili się bardzo, gdy brali części, które od niego otrzymywali; a największa część dostała się Beniaminowi, tak iż pięć części przechodziła. I pili, i podpili sobie z nim.

3. OSTATNIA PRÓBA (44,1-34). Józef każe włożyć swój kubek do worka Beniamina i odsyła braci (44,1-2). Każe za nimi gonić pod pozorem, że ukradli kubek (3-5); układają się, że w więzieniu pozostanie ten, w czyim worze kubek się znajdzie (6-11). W worze Beniamina (12). Powrót do Józefa (13-17). Juda ze względu na ojca przemawia w obronie Beniamina (18-34).

44
1 A Józef rozkazał szafarzowi domu swego mówiąc: "Napełnij wory ich zbożem, ile wziąć mogą, i włóż pieniądze każdego na wierzch jego woru.
2 A kubek mój srebrny i pieniądze, które dał za pszenicę, włóż na wierzch woru najmłodszego."
3 I stało się tak. - A gdy było rano, puszczono ich z ich osłami.
4 I już byli z miasta wyjechali i nieco się oddalili, kiedy Józef, zawoławszy szafarza domu, rzekł: "Wstań i goń mężów, a pojmawszy ich mów: Czemuście oddali złem za dobre?
5 Kubek, któryście ukradli, jest ten, z którego pan mój pija i z którego zwykł wróżyć. Bardzoście złą rzecz uczynili."
6 - Uczynił on, jako był kazał. I pojmawszy ich, mówił do nich od słowa do słowa.
7 Oni odpowiedzieli: "Czemu tak mówi pan nasz, żeby słudzy twoi mieli się takiej złości dopuścić?
8 Pieniądze, któreśmy znaleźli na wierzchu worów, odnieśliśmy do ciebie z ziemi chananejskiej; a jakże za tym iść może, abyśmy ukraść mieli z domu pana twego złoto albo srebro?
9 U któregokolwiek ze sług twoich znajdzie się to, czego szukasz, niech umrze, a my będziemy niewolnikami pana naszego."
10 Rzekł im: "Niechaj będzie według wyroku waszego: u któregokolwiek się znajdzie, ten niech będzie niewolnikiem moim, a wy będziecie niewinnymi."
11 Złożywszy tedy prędko wory na ziemię, otworzył każdy swój.
12 A gdy, je przeszukał począwszy od najstarszego aż do najmłodszego, znalazł kubek w worze Beniaminowym.
13 - A oni rozdarli szaty swe i włożywszy znowu ciężary na osły wrócili się do miasta.
14 I pierwszy Juda z braćmi wszedł do Józefa (bo jeszcze był nie odszedł z miejsca), i wszyscy przed nim upadli razem na ziemię.
15 A on im rzekł: "Czemuście tak chcieli uczynić? Czyż nie wiecie, że mi nie masz podobnego w nauce wieszczbiarskiej?"
16 Juda na to: "Cóż, rzecze, odpowiemy panu memu? albo co rzeczemy? albo czym się słusznie zastawimy? Bóg znalazł nieprawość sług twoich: otośmy wszyscy niewolnikami pana mego, i my, i ten, u którego znaleziono kubek."
17 Odpowiedział Józef: "Boże mię uchowaj, abym tak miał czynić! Ten, który ukradł kubek, niech będzie niewolnikiem moim, a wy odjedźcie wolni do ojca waszego."
18 - Juda przystąpiwszy bliżej rzekł śmiało: "Proszę, panie mój, niechaj przemówi niewolnik twój słowo w uszy twoje, a nie gniewaj się na sługę twego; tyś bowiem jest po Faraonie panem moim.
19 Pytałeś pierwej sług twoich: "Macie ojca albo brata?"
20 A myśmy odpowiedzieli tobie, panu memu: "Mamy ojca starego i chłopię małe, które się urodziło w starości jego; brat jego rodzony umarł i jego jednego ma matka jego, a ojciec go serdecznie miłuje."
21 I rzekłeś sługom twoim: "Przywiedźcie go do mnie, a wejrzą nań oczy moje."
22 Nadmieniliśmy panu memu: "Nie może chłopię opuścić ojca swego, bo jeśli go opuści, umrze."
23 I rzekłeś sługom twoim: "Jeśli nie przyjdzie brat wasz najmłodszy z wami, nie ujrzycie więcej oblicza mojego."
24 A tak, gdyśmy przyjechali do sługi twego, ojca naszego, powiedzieliśmy mu wszystko, co do nas pan mój mówił.
25 I rzekł ojciec nasz: "Wróćcie się, a kupcie nam trochę pszenicy!"
26 Rzekliśmy mu: "Iść nie możemy! Jeśli brat nasz najmłodszy pojedzie z nami, pojedziemy razem; inaczej, bez niego nie śmiemy widzieć oblicza męża."
27 Na to on odpowiedział: "Wy wiecie, iż mi dwu porodziła żona moja.
28 Wyszedł jeden z domu i powiedzieliście: Zwierz go pożarł; i dotychczas go nie widać.
29 Jeśli weźmiecie i tego, a stanie mu się co na drodze, doprowadzicie sędziwość moją z żałością do otchłani.
30 Przeto jeśli wnijdę do sługi twego, ojca naszego, a dziecięcia nie będzie, a od duszy tego zawisła dusza jego,
31 i ujrzy, że go nie masz z nami, umrze; i doprowadzą słudzy twoi sędziwość jego z żałością do otchłani."
32 Ja właśnie niech będę niewolnikiem twoim, którym go wziął na wiarę moją i przysiągłem mówiąc: Jeśli ci go znowu nie przywiodę, będę winien grzechu przeciw ojcu memu po wszystek czas.
33 Zostanę tedy sługą twoim za to dziecię na posłudze pana mego, a dziecię niech jedzie z braćmi swymi.
34 Nie mogę się bowiem wrócić do ojca mego bez dziecięcia, abym nie był świadkiem żałości, która uciśnie ojca mego."

4. JÓZEF DAJE SIĘ POZNAĆ SWYM BRACIOM (45,1-28). Józef kazawszy wyjść swemu otoczeniu (45,1-2), daje się poznać swym braciom, rozprasza ich obawy (3-8); każe im przywieźć ojca (9-13) i ściska ich (14-15). Również Faraon poleca im przywieźć Jakuba (16-20). Wyjazd karawany (21-24). Radość Jakuba (25-28).

45
1 Nie mógł się dalej wstrzymać Józef wobec wielu przy nim stojących; przeto przykazał, aby wszyscy precz wyszli, i by nikt obcy nie był przy obopólnym poznaniu.
2 I podniósł głos z płaczem, i usłyszeli Egipcjanie i wszystek dom faraonów.
3 I rzekł braciom swym: "Jam jest Józef! Jest jeszcze żyw ojciec mój?" Ale bracia nie mogli odpowiedzieć, wielką bojaźnią zdjęci.
4 On tedy rzekł łaskawie: "Przystąpcie do mnie." A gdy przystąpili blisko: "Ja jestem, rzecze, Józef, brat wasz, któregoście sprzedali do Egiptu.
5 Nie bójcie się i niech wam to nie będzie rzeczą przykrą, żeście mię sprzedali do tych krajów; dla zbawienia bowiem waszego posłał mię Bóg przed wami do Egiptu.
6 Dwa lata bowiem temu, jak głód począł być na ziemi, a jeszcze pięć lat zostaje, w których nie będzie się mogło ani orać ani żąć.
7 A Bóg mię wprzód posłał, abyście byli zachowani na ziemi i żebyście mogli mieć pokarm do życia.
8 Nie z waszego postanowienia, ale za Bożą wolą tu jestem posłany. On to mnie uczynił jakby ojcem Faraona i panem wszystkiego domu jego, i przełożonym we wszystkiej ziemi egipskiej.
9 Spieszcie się i jedźcie do ojca mego, a powiedzcie mu: "To daje znać syn twój Józef: Bóg mię uczynił panem wszystkiej ziemi egipskiej. Przyjedź do mnie, nie zwlekaj!
10 I będziesz mieszkał w ziemi Gessen, i będziesz przy mnie ty i synowie twoi, i synowie synów twoich, owce twoje i bydło twoje, i wszystko, co masz.
11 I tam cię będę żywił (bo jeszcze zostaje pięć lat głodu), abyś i ty nie zginął, i dom twój, i wszystko, co masz.
12 Oto oczy wasze i oczy brata mego Beniamina widzą, że usta moje mówią do was.
13 Oznajmijcież ojcu memu wszystką chwałę moją i wszystko, coście widzieli w Egipcie. Spieszcie się, a przywieźcie go do mnie."
14 A gdy obejmując Beniamina, brata swego, padł na jego szyję, zapłakał, a on też podobnie płakał na szyi jego.
15 I całował Józef wszystkich braci swych, i płakał nad każdym; potem śmieli mówić do niego.
16 I usłyszano, i szeroko rozgłoszono na dworze królewskim: "Przyjechali bracia Józefowi." I uradował się Faraon i wszystek dom jego.
17 I rzekł do Józefa, aby rozkazał braciom mówiąc: "Nakładłszy na bydlęta, jedźcie do ziemi chananejskiej,
18 a weźcie stamtąd ojca waszego i rodzinę, i przyjedźcie do mnie; a ja wam dam wszystkie dobra egipskie, abyście używali tłustości ziemi.
19 Rozkaż też, aby wzięli wozy z ziemi egipskiej dla odwiezienia dziatek i żon swoich, a mów: Weźmijcie ojca waszego, a spieszcie się i przyjeżdżajcie co najprędzej.
20 A nie zostawiajcie nic ze sprzętu waszego, bo wszystkie bogactwa egipskie wasze będą."
21 I uczynili synowie Izraelowi, jak im kazano, a Józef dał im wozy według rozkazania Faraonowego i strawy na drogę.
22 Każdemu też kazał przynieść dwie szaty, a Beniaminowi dał trzysta srebrników z pięciu szatami co najlepszymi.
23 Tyleż pieniędzy i szat posłał ojcu swemu, dodawszy i osłów dziesięć, które by odwiozły dary ze wszystkich bogactw Egiptu, i tyleż oślic, niosących pszenicę i chleb na drogę.
24 Puścił tedy braci swych; a gdy odjeżdżali, mówił im: "Nie gniewajcie się w drodze."
25 A oni wyjechawszy z Egiptu przyszli do ziemi chananejskiej, do ojca swego Jakuba.
26 I oznajmili mu mówiąc: "Józef, syn twój, żyje, i on to panuje we wszystkiej ziemi egipskiej!" Usłyszawszy to Jakub ocknął się jakby z ciężkiego snu, ale im nie wierzył.
27 Oni wszakże opowiadali mu wszystek porządek rzeczy. A gdy ujrzał wozy i wszystko, co mu posłał, ożył duch jego i rzekł:
28 "Dosyć mi na tym, jeśli jeszcze syn mój Józef żyje; pójdę a zobaczę go, pierwej niźli umrę!"

Jakub z rodziną swoją w Egipcie.
1. PRZYBYCIE JAKUBA DO EGIPTU (46,1- 47,12). Odjazd, widzenie w Bersabee (46,1-4); podróż (5-7). Imiona synów Jakuba, którzy przybyli do Egiptu (8-25), ich liczba (26-27). W ziemi Gessen, spotkanie z Józefem (28-34). Przedstawienie Faraonowi pięciu braci (47,1-6), a następnie Jakuba (7-10). Miejsce pobytu synów Jakuba (11-12).

46
1 I wyjechawszy Izrael ze wszystkim, co miał, przyjechał do Studni Przysięgi. A gdy tam nabił ofiar Bogu ojca swego Izaaka,
2 usłyszał go w widzeniu w nocy, jak go wołał i mówił do niego: "Jakubie, Jakubie!" A on odpowiedział: "Oto jestem!"
3 Rzekł mu Bóg: "Jam jest najmocniejszy Bóg ojca twego. Nie bój się, jedź do Egiptu, bo cię tam rozmnożę w naród wielki.
4 Ja tam z tobą zstąpię i ja cię stamtąd przyprowadzę wracającego się; Józef też położy ręce swe na oczy twoje."
5 - I powstał Jakub od Studni Przysięgi; i wzięli go synowie z dziatkami i z żonami swoimi na wozy, które był posłał Faraon, aby wieziono starca i wszystko, co miał w ziemi chananejskiej.
6 I przyjechał do Egiptu ze wszystkim potomstwem swoim:
7 synowie jego i wnukowie, córki, i wszystek ród wespół.
8 - A te są imiona synów Izraela, którzy weszli do Egiptu, on z synami swymi: Pierworodny Ruben. Synowie Rubena:
9 Henoch i Fallu, i Hesron, i Charmi.
10 Synowie Symeona: Jamuel i Jamin, i Ahod i Jachin, i Sohar, i Saul, syn niewiasty chananejskiej.
11 Synowie Lewiego: Gerson i Kaat, i Merari.
12 Synowie Judy: Her i Onan, i Sela, i Fares, i Zara. Leez Her i Onan umarli w ziemi chananejskiej. I urodzili się Faresowi synowie Hesron i Hamul.
13 Synowie Issachara: Tola i Fua, i Job, i Semron.
14 Synowie Zabulona: Sared i Elon, i Jahelel.
15 Ci są synowie Lii, których urodziła w Mezopotamii Syryjskiej, nadto Dynę, córkę swą: wszystkich dusz synów jego i córek trzydzieści i trzy.
16 Synowie Gada: Sefion i Haggi, i Suni, i Esebon, i Heri, i Arodi, i Areli.
17 Synowie Asera: Jamne i Jesua, i Jessui, i Beria, i Sara, siostra ich. Synowie Berii: Heber i Melchiel.
18 To sa synowie Zelfy, którą dał Laban Lii, córce swej, i tych urodziła Jakubowi: szesnaście dusz.
19 Synowie Racheli, żony Jakubowej: Józef i Beniamin.
20 I urodzili się Józefowi w ziemi egipskiej synowie, których mu urodziła Asenet, córka Putyfara, kapłana heliopolskiego: Manasses i Efraim.
21 Synowie Beniamina: Bela i Bechor, i Asbel, i Gera, i Naaman, i Echi, i Ros, i Mofim, i Ofim, i Ared.
22 Ci są synowie Racheli, których urodziła Jakubowi: wszystkich dusz czternaście.
23 Synowie Dana: Husym.
24 Synowie Neftalego: Jasiel i Guni, i Jeser, i Sallem.
25 To są synowie Bali, którą dał Laban Racheli, córce swej, i tych urodziła Jakubowi: wszystkich dusz siedem.
26 Wszystkich dusz, które weszły z Jakubem do Egiptu i wyszły z biódr jego, oprócz żon synów jego, sześćdziesiąt i sześć.
27 A synowie Józefa, którzy mu się urodzili w ziemi egipskiej: dusze dwie. Wszystkich dusz domu Jakubowego, które weszły do Egiptu, było siedemdziesiąt.
28 - I posłał Judę przed sobą do Józefa, aby mu oznajmić i spotkać się w Gessen.
29 A gdy tam przyszedł, Józef zaprzągłszy swój wóz wyjechał naprzeciw ojca swego na owo miejsce; a ujrzawszy go; rzucił się na szyję jego i obejmując go płakał.
30 I rzekł ojciec do Józefa: "Już wesoło umrę, gdyż oglądałem oblicze twoje, a ciebie żywego zostawiam."
31 A on rzekł do braci swych i do wszystkiego domu ojca swego: "Pojadę i opowiem Faraonowi, i rzeknę mu: Bracia moi i dom ojca mego, którzy byli w ziemi chananejskiej, przyjechali do mnie.
32 A są ci mężowie pasterzami owiec i trudnią się chowaniem trzód; owce swe i bydło, i wszystko, co mogli mieć, przywiedli z sobą.
33 A gdy was wezwie i rzecze: Jakie jest zajęcie wasze? odpowiecie:
34 Pasterzami jesteśmy, słudzy twoi, od dzieciństwa naszego aż dotąd, i my, i ojcowie nasi. A to rzeczecie, abyście mieszkać mogli w ziemi Gessen, bo się brzydzą Egipcjanie wszelkimi pasterzami owiec."
47
1 Przyjechawszy tedy Józef, oznajmił Faraonowi mówiąc: Ojciec mój i bracia, owce ich i bydło, i wszystko co mają, przyszli z ziemi chananejskiej, a oto stoją w ziemi Gessen."
2 Ostatnich też z braci swych, pięciu mężów, postawił przed królem.
3 On ich zapytał: "Jakie zajęcie macie?" Odpowiedzieli: "Pasterzami owiec jesteśmy, słudzy twoi, i my, i ojcowie nasi.
4 Przyszliśmy w gościnę do ziemi twojej, bo nie masz trawy dla trzód sług twoich, gdyż ciężki głód jest w ziemi chananejskiej; i prosimy, abyś nam, sługom twoim, kazał być w ziemi Gessen."
5 Rzekł tedy król do Józefa: "Ojciec twój i bracia twoi przyjechali do ciebie.
6 Ziemia egipska jest przed tobą: każ im mieszkać na najlepszym miejscu, i daj im tę ziemię Gessen. Jeśli wiesz, że są między nimi mężowie przemyślni, uczyń ich przełożonymi nad dobytkiem moim."
7 - Potem wprowadził Józef ojca swego do króla i postawił go przed nim, i pobłogosławił mu Jakub.
8 A spytany od niego: "Ile jest dni lat życia twego?"
9 Odpowiedział: "Dni pielgrzymowania mego jest sto i trzydzieści lat, krótkie a złe; i nie doszły do dni ojców moich, w których pielgrzymowali."
10 I pobłogosławiwszy króla wyszedł precz.
11 - A Józef dał ojcu i braciom swym posiadłość w Egipcie, w najlepszym miejscu ziemi, w Ramesses, jak był rozkazał Faraon.
12 I żywił ich i wszystek dom ojca swego, dodając żywności każdemu.

2. RZĄDY JÓZEFA W CZASIE GŁODU (47,13-26). W zamian za zboże Józef otrzymuje pieniądze od Egipcjan i Chananejezyków (47,13-14), następnie ich trzody (15-17), wreszcie grunta i osoby Egipcjan (18-26).

13 Po wszystkim świecie bowiem nie było chleba, a głód ścisnął był ziemię, najwięcej egipską i chananejską.
14 Z nich tedy zebrał wszystkie pieniądze za sprzedanie zboża i wniósł je do skarbu królewskiego.
15 - A gdy nie stało płacy kupującym, przyszedł wszystek Egipt do Józefa, mówiąc: "Daj nam chleba! Czemuż mamy umierać przed tobą, gdy już nie staje pieniędzy?"
16 On im odpowiedział: "Przypędźcie mi bydło wasze, a dam wam za nie żywności, jeśli pieniędzy nie macie."
17 A gdy je przywiedli, dał im żywność za konie i za owce, i za woły, i za osły; i żywił ich owego roku za wymianę bydła.
18 - Przyszli też do niego drugiego roku i rzekli mu: "Nie możemy zataić przed panem naszym, że jak nie stało pieniędzy, tak również bydła nie staje, i nietajno ci, że krom ciał i ziemi nic nie mamy.
19 Czemuż tedy mamy umierać przed oczyma twymi? My i ziemia nasza twoi będziemy: zakup nas na służbę królewską, a daj nam nasienia, aby nie spustoszała ziemia, gdyby wyginęli ci, co ją uprawiają."
20 Kupił tedy Józef wszystką ziemię egipską, gdy każdy sprzedawał swą posiadłość dla wielkości głodu;
21 i poddał Faraonowi ją i wszystkich ludzi jej, od ostatnich granic Egiptu aż do najdalszych jego granic,
22 oprócz ziemi kapłanów, która im była dana od króla; tym i żywność wyznaczoną z gumien publicznych dawano, i przeto nie musieli sprzedawać posiadłości swoich.
23 I rzekł Józef do ludu: "Oto, jak widzicie, i was i ziemię waszą odzierżył Faraon! Bierzcie nasienie i obsiejcie rolę, abyście mogli mieć zboże.
24 Piątą część dacie królowi, a drugie cztery puszczam wam na nasienie i na wyżywienie czeladzi i dziatek waszych."
25 A oni odpowiedzieli: "Zbawienie nasze w ręce twojej! Niech tylko wejrzy na nas pan nasz, a z weselem będziemy służyć królowi!"
26 Od owego czasu aż do dnia dzisiejszego we wszystkiej ziemi egipskiej piątą część królom płacą i weszło to jakby w prawo, oprócz ziemi kapłańskiej, która wolna była od tej powinności.

3. ADOPCJA DWU SYNÓW JÓZEFA (47,27-48,22). Jakub odbiera od Józefa przysięgę, iż ciało jego przeniesie do ziemi Chanaan (47,27-31). Józef przybywa do Jakuba z Efraimem i Manassesem (48,1-2); adopcja (3-7). Błogosławieństwo; Jakub zapewnia przewagę młodszemu, Efraimowi (8-20). Przekazanie roli koło Sychem (21-22).

27 Mieszkał tedy Izrael w Egipcie, to jest w ziemi Gessen, i posiadł ją i rozkrzewił się, i rozmnożył się wielce.
28 I żył w niej siedemnaście lat, i stały się wszystkie dni żywota jego sto czterdzieści i siedem lat.
29 A gdy widział, że się przybliżał dzień śmierci jego, wezwał syna swego Józefa i rzekł do niego: "Jeślim znalazł łaskę przed obliczem twoim, połóż rękę twoją pod biodro moje i okaż mi miłosierdzie i wierność, że mnie nie pogrzebiesz w
30 Egipcie, ale niechaj śpię z ojcami mymi; i wynieś mię z tej ziemi, a pochowaj w grobie przodków moich." Odpowiedział mu Józef: "Ja uczynię, coś rozkazał."
31 On zaś rzekł: "Przysiążże mi tedy!" A gdy on przysiągł, pokłonił się Izrael Bogu obróciwszy się ku głowom łoża.
48
1 Po tych wypadkach dano znać Józefowi,iż zaniemógł ojciec jego; wziął tedy dwu synów, Manassesa i Efraima, i wybrał się w drogę.
2 I powiedziano starcowi: "Oto syn twój Józef przyjechał do ciebie." A on pokrzepiwszy się usiadł na łóżku.
3 - A gdy wszedł do niego, rzekł: "Bóg wszechmogący ukazał mi się w Luzie, która jest w ziemi chananejskiej, i błogosławił mi, i rzekł:
4 Ja ciebie rozkrzewię i rozmnożę, i uczynię cię w gromady ludów, i dam ci tę ziemię i potomstwu twemu po tobie w posiadłość wieczną.
5 Dwaj tedy synowie twoi, którzy ci się urodzili w ziemi egipskiej, pierwej niż ja tu przyszedłem do ciebie, moi będą: Efraim i Manasses będą mi poczytani jak Ruben i Symeon.
6 Inni zaś, których zrodzisz po tych, twoi będą i imieniem swych braci będą się nazywać w posiadłościach swych.
7 Mnie bowiem, kiedym szedł z Mezopotamii, umarła Rachel w ziemi chananejskiej na samej drodze; a był to czas wiosny i wchodziłem do Efraty; i pogrzebałem ją przy drodze do Efraty, którą innym imieniem zowią Betlejem."
8 - A ujrzawszy synów jego, rzekł do niego: "Co zacz ci są?"
9 Odpowiedział Józef: "Synowie moi są, których mi darował Bóg na tym miejscu." "Przywiedź ich, rzecze, do mnie, żebym im błogosławił."
10 Oczy bowiem Izraela zaćmione były od wielkiej starości i nie mógł widzieć jasno. A gdy ich przywiódł do niego, pocałowawszy i objąwszy ich rzekł do syna swego:
11 "Nie zostałem pozbawiony widoku twojego; nadto pokazał mi Bóg potomstwo twoje."
12 A gdy Józef wziął ich z łona ojcowskiego, pokłonił się nisko aż do ziemi.
13 I postawił Efraima po prawej ręce swojej to jest po lewej Izraela, a Manassesa po lewej swojej, to jest po prawej ojca, i przytulił obu do niego.
14 A on wyciągnąwszy prawą rękę, włożył na głowę Efraima, młodszego brata, a lewą na głowę Manassesa, który był starszy, ręce przekładając.
15 I błogosławił Jakub synom Józefa, i rzekł: "Bóg, przed którego obliczem chodzili ojcowie moi, Abraham i Izaak, Bóg, który mię żywi od młodości mojej aż do tego dnia,
16 Anioł, który mię wyrwał ze wszystkiego złego, niech błogosławi tym dzieciom; a niech będzie wzywane nad nimi imię moje i imiona ojców moich, Abrahama i Izaaka, i niech się rozrosną w mnóstwo na ziemi."
17 A gdy ujrzał Józef, że ojciec jego położył prawą rękę na głowie Efraima, niemiło mu bardzo było; i ująwszy rękę ojca, chciał ją podnieść z głowy Efraima, a przenieść na głowę Manassesa.
18 I rzekł do ojca: "Nie tak ma być, ojcze, bo ten jest pierworodny; połóż prawicę twą na jego głowie."
19 Lecz on wzbraniając się rzekł: "Wiem-ci synu mój, wiem. I ten wprawdzie urośnie w lud i rozmnoży się, wszakże brat jego młodszy będzie większy od niego i potomstwo jego rozmnoży się w narody."
20 I błogosławił im czasu owego mówiąc: "W tobie będzie błogosławiony Izrael i będą mówić: Niech ci uczyni Bóg jak Efraimowi i jak Manassesowi." I postawił Efraima przed Manassesem.
21 - I rzekł do Józefa, syna swego: "Oto ja umieram, a Bóg będzie z wami i przywróci was do ziemi ojców waszych.
22 Daję tobie część jedną poza braćmi twoimi, którą wziąłem z ręki Amorejczyka mieczem i łukiem moim."

4. JAKUB BŁOGOSŁAWI DWUNASTU SWYCH SYNÓW (49,1-28). Jakub zbiera swych synów żeby im błogosławić (49,1). Wstęp (2); Ruben (3-4); Symeon i Lewi (5-7); Juda (8-121; Zabulon (13); Issachar (14-15); Dan (16-18); Gad (19), Aser (20); Neftali (21); Józef(22-26); Beniamin (27). Zakończenie (28).

49
1 A Jakub zwołał synów swych i rzekł im: "Zbierzcie się, abym oznajmił, co ma przyjść na was w dni ostatnie.
2 Zbierzcie się, a słuchajcie, synowie Jakubowi, słuchajcie Izraela, ojca waszego!
3 - Ruben, pierworodny mój, tyś siła moja i początek boleści mojej, pierwszy darami, większy w rozkazywaniu.
4 Wylałeś się jak woda: nie rośnij! Boś wstąpił na łoże ojca twego i splugawiłeś pościel jego.
5 - Symeon i Lewi bracia, narzędzia nieprawości walczące.
6 Na radę ich niechaj nie wchodzi dusza moja, a w ich zebraniu niechaj nie będzie sława moja; bo w zapalczywości swej zabili męża i w swej woli podkopali mur.
7 Przeklęta zapalczywość ich, iż uporna; a gniew ich, iż niezmiękczony! Rozłączę ich w Jakubie i rozproszę ich w Izraelu.
8 - Judo, ciebie chwalić będą bracia twoi. Ręka twoja na szyjach nieprzyjaciół twoich, kłaniać ci się będą synowie ojca twego.
9 Szczenię lwie Juda: do łupu, synu mój, wstąpiłeś, Odpoczywając ległeś jak lew i jak lwica: któż go wzbudzi?
10 Nie będzie odjęte berło od Judy ani wódz z biódr jego, aż przyjdzie, który ma być posłan, a on będzie oczekiwaniem narodów.
11 Przywiąże do winnicy źebię swoje i do winnego szczepu, o synu mój, oślicę swoją; omyje w winie szatę swoją, a we krwi jagód winnych płaszcz swój.
12 Cudniejsze są oczy jego niż wino, a zęby jego bielsze niż mleko.
13 - Zabulon na brzegu morskim mieszkać będzie i przy przystani okrętów, dosięgając aż do Sydonu.
14 - Issachar osioł mocny, leżący między granicami.
15 Upatrzył pokój, że jest dobry, i ziemię, że bardzo dobra; i podłożył ramię swoje ku noszeniu, i stał się za daninę służącym.
16 - Dan sądzić będzie lud swój, jak i inne pokolenie w Izraelu.
17 Niech będzie Dan wężem na drodze, żmiją na ścieżce, kąsającą kopyta końskie, że spada jeździec jego wstecz.
18 Zbawienia twego będę czekał, Panie!
19 - Gad przepasany będzie walczył przed nim, a będzie on przepasany w tyle.
20 - Aser, tłusty chleb jego i będzie dawał przysmaki królom.
21 - Neftali jeleń to wypuszczony, a mowy piękne układa.
22 - Syn wzrastający Józef, syn wzrastający i ślicznego wejrzenia; córki przebiegały po murze.
23 Ale rozjątrzyli go i swarzyli się, i zazdrościli mu mający strzały.
24 Ostał się mocno łuk jego i rozwiązane są związki ramion i rąk jego przez ręce Mocnego Jakubowego; stamtąd wyszedł Pasterz, Kamień Izraelski.
25 Bóg ojca twego będzie pomocnikiem twoim, a Wszechmogący będzie ci błogosławił błogosławieństwami przepaści z wierzchu, błogosławieństwami przepaści leżącej na dole, błogosławieństwami piersi i żywota.
26 Błogosławieństwa ojca twego wzmocnione są błogosławieństwami ojców jego, ażby przyszło pożądanie pagórków wiecznych. Niechaj będą na głowie Józefa i na ciemieniu Nazarejczyka między braćmi swymi.
27 Beniamin wilk drapieżny, rano będzie jadł łup, a wieczór będzie dzielił korzyści."
28 - Wszyscy ci we dwunastu pokoleniach Izraelowych; to im mówił ojciec ich i błogosławił każdemu błogosławieństwami własnymi.

5. ŚMIERĆ JAKUBA (49,29 - 50,13). Ostatnie rozporządzenia patriarchy (49,29-31), jego śmierć (32), zabalsamowanie ciała (5O,1-3). Za pozwoleniem Faraona (4-6) Józef udaje się do ziemi Chanaan pogrzebać swego ojca (7-13).

29 I rozkazał im mówiąc: Ja się przyłączam do ludu mego. Pogrzebcież mię z ojcami mymi w jaskini dwoistej,
30 która jest na polu Efrona Hetejczyka, naprzeciwko Mambre w ziemi chananejskiej, którą kupił Abraham z polem u Efrona Hetejczyka w posiadłość grobu.
31 Tam go pogrzebali i Sarę, żonę jego; tam pogrzebany jest Izaak z Rebeką, żoną swoją; tam i Lia pochowana leży."
32 A dokończywszy rozkazań, które synom dawał, złożył nogi swe na łóżku i umarł, i przyłączony został do ludu swego.
50
1 Ujrzawszy to Józef padł na twarz ojca swego, płacząc i całując go.
2 I rozkazał sługom swym lekarzom, aby wonnymi maściami namazali ojca.
3 Podczas gdy rozkazaniu zadosyć czynili, przeszło czterdzieści dni; ten bowiem był zwyczaj przy namazywaniu ciał martwych. I płakał go Egipt siedemdziesiąt dni.
4 - A gdy przeszedł czas żałoby, rzekł Józef do sług Faraonowych: "Jeślim znalazł łaskę przed obliczem waszym, mówcie w uszy Faraona, dlatego że mię ojciec mój poprzysiągł mówiąc:
5 Oto umieram; w grobie moim, który sobie wykopałem w ziemi chananejskiej, pogrzebiesz mię. Pojadę tedy i pogrzebię ojca mego i wrócę się."
6 I rzekł mu Faraon: "Jedź i pogrzeb ojca twego, jak cię poprzysiągł."
7 - A gdy on jechał, jechali z nim wszyscy starsi domu Faraonowego i wszyscy starsi ziemi egipskiej,
8 dom Józefów z braćmi jego, oprócz małych dziatek i trzód, i bydła, które zostawili w ziemi Gessen.
9 Miał też wozy i jezdnych.
10 Zebrał się tedy poczet niemały. I przyjechali na boisko Atad, które leży nad Jordanem; kędy sprawując obchód z płaczem bardzo wielkim i ciężkim, wypełnili siedem dni.
11 Gdy to ujrzeli mieszkańcy ziemi chananejskiej rzekli: "Płacz to wielki jest Egipcjan.: I dlatego nadano owemu miejscu imię Płacz Egipski.
12 Uczynili tedy synowie Jakuba, jak im był przykazał.
13 I doniósłszy go do ziemi chananejskiej, pogrzebali go w jaskini dwoistej, którą był kupił Abraham z polem w posiadłość grobu od Efrona Hetejczyka naprzeciwko Mambre.

6. RESZTA ŻYCIA I ŚMIERĆ JÓZEFA (50,14-26). Po swoim powrocie do Egiptu Józef uspokaja na nowo swych braci (50,l4-21); długość jego życia (22); zaprzysięga swych braci, by zabrali jego zwłoki do ziemi Chanann (23-24);. Jego śmierć (25).

14 I wrócił się Józef do Egiptu z braćmi swymi i wszystkim towarzystwem, pochowawszy ojca.
15 Po jego śmierci bracia Józefa bali się i mówili między sobą: "By snadź nie pamiętał na krzywdç, którą odniósł, a nie oddał nam za wszystko złe, któreśmy uczynili."
16 Dali mu tedy znać mówiąc: "Ojciec twój rozkazał nam, przedtem nim umarł, abyśmy ci to powiedzieli słowy jego:
17 Proszę, abyś nie pamiętał złego uczynku braci twoich i grzechu, i złości, którą wyrządzili tobie. My też prosimy, abyś sługom Boga ojca twego odpuścił tę nieprawość."
18 Gdy to usłyszał Józef, zapłakał. I przyszli do niego bracia jego, a pokłoniwszy się nisko aż do ziemi rzekli: "Jesteśmy słudzy twoi."
19 On im odpowiedział: "Nie bójcie się! Czyż możemy się sprzeciwić woli Bożej?
20 Wyście przeciw mnie zło knowali, ale Bóg obrócił to w dobre, aby mię wywyróżył tak, jak teraz widzicie, i żeby wiele ludu zachował. Nie bójcie się!
20 Ja żywić będę was i dziatki wasze."
21 I pocieszał ich, i łagodnie i łaskawie mówił.
22 - I mieszkał w Egipcie ze wszystkim domem ojca swego, i żył sto i dziesięć lat. I widział synów Efraima aż do trzeciego pokolenia. Synowie też Machira, syna Manassesowego porodzili się na kolanach Józefowych.
23 - Po tym wszystkim rzekł braciom swym: "Po śmierci mojej Bóg was nawiedzi i uczyni, że wynijdziecie z ziemi tej do ziemi, którą przysiągł Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi."
24 I poprzysiągł ich, i rzekł: "Bóg was nawiedzi. Wynieścież kości moje z sobą z miejsca tego."
25 I umarł wypełniwszy sto i dziesięć lat żywota swego. - I pomazany wonnymi maściami, włożony został do trumny w Egipcie.